Świat wokół nas. (Mój zeszyt obserwacji przyrodniczych. Harper Kids)

Pogoda się rozkręca. Co prawda zapowiadają, że majówka będzie zimna i deszczowa, ale poradzimy sobie z tym jakoś ;-). Jak już Wam wspominałam, ostatnio dużo czasu spędzamy na dworze. Dzieciaki ciągle odkrywają nowe rzeczy. A to ślimaka przyklejonego do jakiejś zabawki, a to dżdżownice pod kamieniem. Naprawdę przyjemnie jest patrzeć jak świat dookoła potrafi ich zadziwiać. Przez bardzo długi czas nie zwracałam uwagi na zmiany zachodzące w przyrodzie podczas określonych pór roku. Mówiąc szczerze nie interesowało mnie to, dopóki nie urodziły się dzieci. Wtedy pojawiły się pytania. Pytania na które nie znałam odpowiedzi. 


Mój zeszyt obserwacji przyrodniczych to seria, która pomaga w ułożeniu wiedzy. Zakres tematyki jest bardzo szeroki, dlatego do tej pory powstało aż 6 brulionów. Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić dwa z nich: Ptaki i Ogródek warzywny

Jak już niejednokrotnie podkreślałam, mieszkam na wsi. Każdego ranka budzi mnie śpiew ptaków. Jakich... nie wiem. Dlatego kiedy zobaczyłam Mój zeszyt obserwacji przyrodniczych. Ptaki wiedziałam, że sama z niego skorzystam ;-). Co prawda pomocny był również youtube, kiedy chcieliśmy posłuchać ćwierkania, ale najbardziej pomocne w zapamiętaniu kto jest kim były ilustracje z zeszytu. 





My na razie tylko poznawaliśmy ptaki. Klara i Janek są jeszcze trochę za mali aby przyswoić sobie tyle informacji, ale dla dzieci w wieku szkolnym taki zeszyt będzie świetną pomocą naukową i zachęci do uważnego przysłuchania się otaczającemu światu :-).

Jeśli chodzi o Mój zeszyt obserwacji przyrodniczych. Ogródek warzywny to... chociaż mieszkam na wsi i naprawdę wiele razy myślałam o tym żeby stworzyć sobie miejsce do uprawy warzyw, nigdy tego nie zrobiłam. Nie mam jakoś smykałki do tego. Czekam aż zrobi (albo chociaż zacznie) to ktoś inny ;-). Jednak moje dzieciaki uwielbiają bawić się w ziemi. A jak jeszcze to jest błoto to już całkiem. W tym zeszycie jest nie tylko dużo usystematyzowanej wiedzy, ale również pomysłów na doświadczenia przyrodnicze. W Ptakach też znajdują się różne koncepcje, ale... w naszym przypadku ziemia zawsze wygrawa ;-).




Nie zaskoczę Was stwierdzeniem, że jestem oczarowana tą serią. Przystępny sposób prezentacji, piękne ilustracje i praktyczna wiedza, która jak to się mówi, nie zniknie. Czego chcieć więcej ?

Tytuł:              Ptaki/ Ogródek warzywny

Seria:              Mój zeszyt obserwacji przyrodniczych

Autor:             Eve Herrman/ Philippe Godart i Marie - Christine Jacquet

Ilustracje:       Roberta Rocchi/ Isabelle Slmler

Tłumaczenie:    Katarzyna Grzyb

Wydawnictwo:  Egmont

Premiera:         14.04.2021

 

Za tą wspaniałą lekcje przyrody, dziękuję Egmontowi.


 


Mądre komiksy (Najwybitniejsi naukowcy. Egmont)

 Dzisiaj czwartek komiksowy, ale nie mangowy. Wszystko dlatego, że mam dla Was serię, która mnie (jakże by inaczej ;-)) zachwyciła. Nie od dziś wiecie, że historie obrazkowe bardzo trafiają w mój gust. Uwielbiam je czytać, oglądać ilustracje, dawać się ponieść akcji. Dlatego kiedy do moich rąk trafiła seria Najwybitniejsi Naukowcy oniemiałam z zachwytu.


 

Zapowiada się niepozornie. Historię Mari Słodowskie- Curie znają chyba wszyscy. Oczywiście nie jakoś specjalnie szczegółowo, ale każdy jest w stanie powiedzieć, co zrobiła. Jednak jak wiadomo same suche fakty są po prostu nudne. Raczej nie zdarza się żeby ktoś dobrowolnie (chyba, że z zamiłowania) siedział nad czyjąś biografią. Dlatego cieszy mnie taka alternatywa jak komiks.





Tak samo jest z Darwinem. Wiemy, co wymyślił, ludzie do tej pory kłócą się i obalają tę teorię. To nie jest kolorowa, przyjemna historia z happy endem, ale również wypada ją znać. A jeśli nie znacie drogi do sławy i wielkości tych dwóch wybintnych naukowców to tym bardziej polecam zapoznać się z komiksem :-). Jestem ciekawa, kto jeszcze pojawi się w serii Najwybitniejsi naukowcy, ponieważ jak na razie poprzeczka została postawiona wysoko. 






Podoba mi się to, że Jordi Bayarri odwzorował realia, jakie panowały za czasów tych badaczy. Wiadomo, w XIX wieku nikomu nie było łatwo. Pytanie jakie nasuwa się to, co w takim komiksie można zaprezentować dzieciom, aby po pierwsze się zainteresowały, a po drugie nie przestraszyły i zniechęciły. Jak udowadnia Jordi Bayarri nie warto pomijać żadnego aspektu, wystarczy przedstawić sprawy takimi, jakimi były w rzeczywistości (wiadomo, dostosowując do odbiorców, bo dzieciaki raczej nie chcę oglądać krwawych scen z pola bitwy). Nie ma oczywiście tu drastycznych scen, np. tego jak wyglądała Skłodowska na końcu swoich badań, czy prawdziwą drogę Darwina do udowadniania swoich teorii, ale ogólny zarys historii się zgadza. 

Ani Klary, ani Janka na razie nie zainteresowały te komiksy.  Przejrzeli, owszem, ale jednak Smerfy są dla nich na razie ciekawsze ;-). Poprawka, jak już obejrzeli wszystkie swoje komiksy, zabrali się za nowe ;-). Ja natomiast bardzo dobrze bawiłam się przy lekturze. Zmieniłabym w paru miejscach dynamikę i postępowanie postaci, ale to już czepianie się szczegółów.

Pamiętam, jak w liceum, podczas pracy w grupach, stworzyliśmy komiks o "Dziadach" i muszę przyznać, ze szczegóły tej historii do tej pory siedzą mi gdzieś w głowie. Może to jest właśnie jakaś droga. Tworzyć komiksy o rzeczach ważnych, o osobach, które zmieniły nasz świat. Wtedy każdy będzie pamiętał, co im zawdzięczamy.


Tytuł:              Najwybitniejsi naukowcy. Maria Skłodowska - Curie/ Darwin

Autor:             Jordi Bayarri

Tłumaczenie:    Agata Ostrowska

Wydawnictwo:  Egmont

Premiera:         14.04.2021

 

Za pomoc naukową w dalszej przyszłości, dziękuję Egmontowi



Celuj w rybkę! (Pierwsza gra. Przyjaciele. Egmont)

 Dzieci mają jakieś inne czujniki ciepła. Ostatnio dużo czasu spędzamy na dworze, chociaż wcale nie jest ciepło. Kiedy ja chodzę w kółko żeby się trochę rozgrzać i zaczynam sugerować żebyśmy poszli już do domu, Klara z Jankiem w ogóle nie przyjmują żadnych argumentów i bawią się dalej. Co najlepsze, faktycznie wcale nie jest im tak zimno jak mi...

O Pierwszej grze miałam już przyjemność pisać. Do tej pory moje serce się raduje, kiedy wchodzę do pokoju i widzę, jak Janek w skupieniu wkłada kształty w odpowiednie miejsca. Dlatego jak dowiedziałam się, że na horyzoncie pojawiła się nowość z tej serii, wiedziałam, że na pewno spodoba się moim dzieciom.

Pierwsza gra. Przyjaciele to gra, która pomaga w nauce kolorów i zwierząt jak również podstaw liczenia. Zasady są bardzo proste. Wystarczy odpowiednio rzucić kostką i zabrać zwierzątko, do którego w linii prostej prowadzi strzałka. Jeśli wylosujemy stworzenie, które ma inny gracz, musimy mu je oddać, a jeśli strzałka będzie niejednoznacznie wskazywać zwierzątko, możemy wybrać, które chcemy wziąć. Wygrywa gracz, który jako pierwszy zbierze 2, 3 lub 4 (w zależności od liczby graczy) zestawy takich samych zwierząt.




Jak widzicie gra ma naprawdę proste zasady. Akademia Mądrego Dziecka nie przestaje mnie zadziwiać. Autorzy tworzący dla tej serii wiedzą jak zainteresować dziecko i sprawić żeby nauka była przyjemna. Wszystko odbywa się tak jakby mimo chodem. Gramy, śmiejemy się, a jednak w tym czasie dzieci mogą się czegoś nauczyć lub podszkolić zdobyte już umiejętności. 

Tak jak Wam już wspominałam, Janek bardzo lubi gry z tej serii. Uwielbiam patrzeć na to skupienie na jego twarzy kiedy rzuca kostką lub próbuje włożyć jakiś element. O ile w przypadku Pierwsza gra. Zwierzątka tylko Janek był nią zainteresowany, tak Pierwsza gra. Przyjaciele to gra dla obu moich dzieci. Zarówno Janek jak i Klara bardzo chętnie uczestniczą w rozgrywce. Dlatego bardzo polecam wszystkim, zwłaszcza na nadchodzącą majówkę, która ma być zimna ;-).

Tytuł:              Pierwsza Gra. Przyjaciele

Seria:              Akademia Mądrego Dziecka. Pierwsza Gra

Autor:             Wojciech Rzadek

Ilustracje:         Marzenna Dobrowolska

Wydawnictwo:  Egmont

Premiera:         21.04.2021

 

Za przyjemną i pożyteczną rozrywkę, dziękuję Egmontowi.


 


Naukowcy już nad tym pracują (Dogman. Jaguar)

 Kiedy człowiek się starzeje odkrywa miejsca na swoim ciele, o których nie miał pojęcia, np mięśnie żeber. Mam dzisiaj takie zakwasy, że nawet podniesienie kubka z kawą jest bolesne. Z jednej strony bardzo to lubię, wiem że moje mięśnie intensywnie pracują, z drugiej czuje się unieruchomiona i obolała. Nie zostaje mi nic innego, jak usiąść wygodnie i czytać (a cóż by innego ;-)). Dzisiaj mam dla Was komiks, który widywałam w internecie, ale nie miałam okazji go poznać. Miałam pewne obawy, ale jak się okazało zupełnie nie słusznie.


 

Dogman  to komiks obfitujący w humor i nieszablonowe rozwiązania. Jak wieść niesie, w końcu pojawił się policjant, który wgryza się w gardło przestępczości. A tak serio... nie, tu się nie da pisać na poważnie ;-). Dogman to połączenie psa i policjanta. jako, że myśląca część należy do czworonoga, ten stróż prawa nie zachowuje się typowo. Uwielbia tarzać się w zdechłych rybach, lizać kości, warczeć na bandytów i skakać po komendancie policji. Wynikają z tego oczywiście sytuacje pełne nieoczekiwanych akcji i humoru. Szczerze mówiąc Dogmana albo się od razu polubi, albo nigdy nie zostanie się jego fanem. Specyficzne żarty i dziecięca (nazywam tak historie, w których wszystko może się zdarzyć, najczęściej takie wymyślają dzieci ;-)) sprawiają, że już pierwsze strony zadecydują, czy będziemy kontynuować czytanie. Byłam sceptycznie nastawiona, nie wiedziałam, czy autor Kapitana Majtasa będzie potrafił mnie rozbawić, w końcu to nie jest humor, który bawi mnie na co dzień. Jako osoba pełnoletnia (no bo przecież nie dorosła ;-)) podczas czytania, uśmiechnęłam się parę razy, nawet parę razy się zaśmiałam. Jednak kiedy czytałam Dogmana Klarze i Jankowi, Ci turlali się ze śmiechu. Dla nich te żarty były autentycznie zabawne. Czasami nawet nie wiedziałam co jest w danym fragmencie zabawnego, a moje dzieci biegały i powtarzały np. Koci Kić (Kicie w sensie więzienie), śmiejąc się przy tym głośno.

Sama historia nie jest skomplikowana. Dogman jako idealny policjant dzielnie łapie przestępców, ma oczywiście trochę psowatych wpadek, ale każdy mu to wybacza, w końcu jest bohaterem, który walczy ze złem.  




Chyba najbardziej rozbawiają mnie ruchome strony. Jest to coś, czego nie spotkałam wcześniej w innych komiksach, a w wielu by się przydało. Niestety nie ma tego efektu przeglądając zdjęcia, ale uwierzcie mi, że ten efekt jest bardzo interesujący. Jak zwykle proste rozwiązania są najlepsze, zwłaszcza takie, które dodają życia ;-)




Naprawdę polecam zapoznać się z Dogmanem, może ktoś tak jak ja ma wątpliwości, które rozwieje tylko osobiste poznanie tej historii. Ja jeszcze nie jestem fanką, ale już widzę, że Dogman zajmie szczególne miejsce w naszej bibliotece, tzn. takie, do którego często sięgają dzieci, a to przecież najlepsza rekomendacja ;-).

Tytuł:              Dogman

Autor:             Dav Pilkey

Tłumaczenie:   Stanisław Kroszczyński

Wydawnictwo: Jaguar


Za możliwość poznania niezłej rozkminy, dziękuję Wydawnictwu Jaguar



Żeby zrozumieć trzeba zapłakać (Opowiastka o staruszku i psie. Zakamarki)

 Tydzień zaczął się bardzo intensywnie. Przed 7 rano zdążyłam poczuć tyle skrajnych emocji, że aż się boję, co przyniesie reszta dnia (nie mówiąc o tygodniu). Wszystko zaczęło się kiedy mój zaspany umysł zorientował się, że Janek poszedł do toalety 20 minut wcześniej. Zerwałam się na równe nogi i co widzę... nie zdążyłam dojść do łazienki, mój syn siedział w kuchni nad górką usypaną z mleka. Wziął sobie nawet łopatkę... Nie wiedziałam co zrobić. On bawił się świetnie, mi szkoda było tego mleka (wczoraj otworzyłam nowe opakowanie) i perspektywa sprzątania też nie była jakoś specjalnie pocieszająca. Z niezadowoleniem, ale pozwoliłam mu się dalej bawić. Mleko i tak już do wyrzucenia, sprzątanie i tak przede mną, a On przecież nie zrobił nic złego. Co Wy robicie w takiej sytuacji? Mnie krew zalewa, ale jestem świadoma tego że krzykiem i złością niczego nie osiągnę.

Jak już wiecie, kładę nacisk na zrozumienie emocji. Chciałabym żeby moje dzieci radziły sobie z trudnymi sytuacjami samodzielnie, ponieważ chociaż bardzo bym chciała, nie mogę być z nimi cały czas i rozwiązywać wszystkich ich problemów. Uczucia w rozwoju dziecka są bardzo ważne, nawet te negatywne. Dlatego warto o nich czytać i rozmawiać. Czasami nawet płacz może być oczyszczający...

 

Barbro Lindgren poznałam jakiś czas temu. Jej książka Teraz będziesz kurą, o której pisałam >>TUTAJ<<, to u nas niesłabnący hit. Nie ma tygodnia (na początku nie było nawet dnia) żebyśmy nie sięgali po tę historię. Dlatego, kiedy zobaczyłam w książkach dla dzieci  nową publikacje tej autorki, wiedziałam, że na pewno spodoba się moim dzieciom.

Opowiastka o staruszku i psie to historia o samotności, przyjaźni i dzieleniu się. Starszy pan czuje się bardzo opuszczony. Nie ma rodziny ani przyjaciół. Pewnego dnia postanawia poszukać sobie towarzysza. Czeka bardzo długo i kiedy już traci nadzieje, pojawia się duży pies. Tak zaczyna się ich przyjaźń. Staruszek i pies są szczęśliwi w swoim towarzystwie. Wszystko zmienia się kiedy zwierze obdarza przyjaźnią również dziecko. Wtedy starszy pan znów czuje się opuszczony i samotny. Okazuje się, że kluczem do prawdziwej przyjaźni jest umiejętność dzielenia się przyjacielem. 




Przeczytałam ją najpierw sama żeby sprawdzić o czym właściwie jest ta historia. Spodobała mi się, byłam ciekawa jak odbiorą ją dzieci. Kiedy przeczytałam ją pierwszy raz Klara bardzo płakała... zrozumiała sens tej opowieści, poczuła smutek słuchając o samotnym i odrzuconym staruszku... byłam zaskoczona. Chciałam odłożyć tę książkę, ale wtedy Klara zaskoczyła mnie jeszcze bardziej. Chciała posłuchać tej opowieści jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz, za każdym razem rozmawiała ze mną o uczuciach staruszka, o swoich emocjach, o swoich przyjaciołach... teraz kiedy czytamy już nie płacze, potrafi się delikatnie wzruszyć, ale Opowiastka o staruszku i psie pozwoliła jej zrozumieć, co czuje i chociaż na początku był to prawdziwy płacz żalu, później pozwoliło jej to poczuć się lepiej.

Teraz już na spokojnie i bez emocji mogę powiedzieć, że jestem zachwycona tą książką. Poruszająca historia i piękne ilustracje sprawiają, że czytamy ją codziennie. Dzięki temu rozmawiamy o emocjach częściej niż kiedykolwiek, a tak jak wspominałam Wam na początku (i jak widać po reakcji Klary) jest to bardzo ważna cześć rozwoju dzieci, dorosłych i ich relacji. 

Tytuł:              Opowiastka o staruszku i psie

Autor:             Barbro Lindgren

Ilustracje:       Eva Eriksson

Wydawnictwo: Zakamarki

Premiera:        12.04.2021

 

Za oczyszczenie i zrozumienie własnych uczuć, dziękuję Taniej Książce.


 


Smacznego! (Podano do stołu. Harperkids)

Niedziela to chyba mój ulubiony dzień tygodnia. Można bezkarnie chodzić cały dzień w pidżamie, lenić się i robić absolutne minimum potrzebne do przeżycia. Nawet dzieciaki mniej potrzebują mojej uwagi i ilość "mamo!" zdecydowanie się zmniejsza. Zwłaszcza jak mają co robić, a jak wiedzie... my się nigdy nie nudzimy ;-).


Chciałabym dzisiaj przedstawić Wam serię Podano do stołu, która jak dla mnie jest fenomenalna i w pełni odpowiada na prośby i sugestie rodziców żeby stworzono coś, co zachęci dzieci do rysowania po kartkach, nie po stole, czy biurku ;-). Kto nie głowił się jak zmyć niezmywalny marker z blatu (czegokolwiek) niech pierwszy rzuci kamieniem ;-). 

Harper Kids wie co robi. Stworzyli serię z ulubionymi bohaterami dzieci, zachęcając je do szczegółowego zapoznania się z tymi zeszytami ćwiczeń. Osobiście miałam problem, ponieważ Bing, Kotociaki, Muminki i Masza to najbardziej cenione postacie z kreskówek moich dzieci. Nie wiedziałam jak ich podzielić. Na szczęście Harper Kids pomyślał i o tym ;-). Każdą kartkę z zadaniami można wyrwać. Jest to dobre rozwiązanie z dwóch powodów. Jeden, tak jak w moim wypadku mogłam podzielić dzieciaki i nie było kłótni, dwa wygodniej rysuje się na pojedynczej kartce. Co do samych zadań to są bardzo różne. Liczenie, szlaczki, ćwiczenie spostrzegawczości, naprawdę każdy znajdzie coś dla siebie. Ważniejsze oczywiście jest misja niesienia pomocy ulubionym bohaterom ;-). Nie wiem, czy to taki okres, czy może Klara po prostu tak ma, ale ostatnio bardzo lubi opowiadać wszelkiego rodzaju historie jakby sama brała w nich udział. Tym razem nie było inaczej. Zabawnie jest słyszeć kiedy mówi: Mamo, muszę pomóc kotociakom posprzątać w kuchni, albo znajdę Bingowi jego króliczka. To naprawdę angażujące zeszyty zadań, jak sami widzicie ;-).












Zabawa na długie godziny, zwłaszcza po niedzielnym rosole, dlatego polecam i smacznego!

Seria:                     Podano do stołu. Podkładki pod talerz z zadaniami

Autor:                   Beata Żmichowska

Wydawnictwo:     Harper Kids

Premiera:             14.04.2021

 

Za bezkrwawe załagodzenie konfliktu, dziękuję Harper Kids.


 



Follow by Email

Moje zdjęcie
Skarby na półkach
Kobieta, Żona, Matka. Piszę o tym co myślę, i robię. Najczęściej czytam książki i staram się aby moje dzieci wiedziały, ze są ciekawsze rzeczy niż siedzenie przed ekranem. Kontakt: skarbynapolkach@gmail.com kontakt@skarbynapolkach.pl