Najnowszy numer Świerszczyka już w sprzedaży!

 Wtorek. A mi wydaje się, że jest środa. Jakoś tak dzień mi przeskoczył. Zdziwię się w piątek, kiedy budzik zadzwonił, myśląc, że to sobota 😉.

Wczoraj pan kurier zostawił nam pewna przesyłkę. A ja już dzisiaj postanowiłam Wam o niej opowiedzieć, bo nie ma na co czekać! My już jesteśmy po lekturze i powiem Wam... Nie można było się oderwać 🙂.



Świerszczyk 

Miałam okazję pisać już o tym czasopiśmie, które chyba (mam taką nadzieję!) Nigdy nie odejdzie do lamusa. 

Mali i duzi bawią się przy nim świetnie. Treści są aktualne, a zadania dostosowane do młodego odbiorcy. 

Tym razem głównym tematem numeru są zawody. Możemy się dowiedzieć, jak się nazywają, kto może je wykonywać oraz poznać zupełnie nowe, wcześniej nie znane. Kiedy zasiedliśmy do wspólnej lektury szybko okazało się, że można marzyć o zostaniu nie tylko strażakiem, ale i hodowcą lam! Słowo daję cudowna lektura! A na Instagramie pojawiło się hasło z krzywki, z którym nie daliśmy sobie rady. Może Wy macie jakiś pomysł?











Zgarnąć z półki?

Idealny pomysł na popołudnie. idealny pomysł na poranek. Słowem - polecam! 




Seria Nieroftunych zdarzeń, czyli historie nieprawdopodobne!

 Poniedziałek. Czuć, ze coś zaczyna się zmieniać. Wstaję, a tu już zaczyna robić się jasno, wracamy do domu, słońce dopiero zachodzi. Niby to tylko drobne zmiany, ale człowiek od razu zaczyna mieć więcej energii, nie uważacie :-)?

Dzisiaj postanowiłam przybliżyć Wam kolejne dwa tomy niezwykłej historii o rodzeństwie Baudelaire, które... no nie ma w życiu lekko.

Seria niefortunnych zdarzeń.

Miałam już okazję pisać o tym cyklu. Uwielbiam jego mroczny, groteskowy klimat. A urocze rodzeństwo jest tak niebywałym kontrapunktem dla tej historii, że po prostu nie można się oderwać od lektury.

Nie mogę powiedzieć, że historia się rozkręca, bo to by było trochę... niefortunne określenie ;-) ale musze przyznać, że wypoczynek u cioci Józefiny przysporzą rodzeństwu wiele akcji mrożących krew w żyłach. Nie zabraknie oczywiście humoru, rodzinnego ciepła i szczypty makabry ;-).

Nie chcę Wam za dużo zdradzać, bo Seria Niefortunnych Zdarzeń, wciąga od pierwszej strony i szkoda by było stracić taką przygodę!

Zgarnąć z półki?

O tak! A jeśli mi nie wierzycie to sami spróbujcie ;-)


Niedzielny przegląd komiksowy.

Ufffff. Powiem Wam, że dawno nie miałam tak intensywnego tygodnia. Nie miałam czasu totalnie na nic, a kiedy w końcu okazało się, że już piątek, zaczęłam ogarniać rzeczy, które spiętrzyły mi się domu. No i mamy niedzielę. W zasadzie już dobiegającą końca ;-). Jaki będzie przyszły tydzień? Nie wiem. Mam nadzieję, że trochę lepiej go zorganizuje ;-), 

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić parę komiksów, które niezwykle umiliły mi niedzielę. Jakoś tak siadłam sobie po obiedzie w ulubionym fotelu z kawką w ręce i pogrążyłam się w lekturze. Powiem Wam, że po tak intensywnym tygodniu szuka się spokojniejszych wrażeń ;-),


Komiksy od Egmontu.

Diabełki.

Ta seria cieszy się w naszym domu nowy niezwykłą popularnością. Moje dzieciaki wyczekują kolejnych tomów przygód tego... kreatywnego rodzeństwa. A kiedy nowy komiks o Tomku i Ninie pojawia się u nas to radości nie ma końca. No bo, kto będzie bardziej się śmiał z psikusów, które robi sobie (i nie tylko sobie;-)) rodzeństwo, jak nie inne rodzeństwo ;-)

Smerfy.

Smerfy są również bardzo często czytana u nas w domu. Często zachodząc do pokoju dzieciaków, widzę jak przeglądają historie właśnie o tych bohaterach. Kiedyś myślałam, że bajki są pełniejszym obrazem przygód Smerfów, a potem dowiedziałam się ile wydano tomów komiksów... temat na godziny czytania ;-),

Tośka z lasu.

Ostatni tom przygód Tośki! Szkoda, bo miałam nadzieję, że temat się rozwinie. Lubię klimat średniowiecznej Europy. Ale z drugiej strony historia ma spójne i klarowne zakończenie, więc bez sensu byłoby ją ciągnąć. Nie pozostaje nam nic innego, jak czekać na kolejne pomysły Teresy Radice i Stefano Turconi.

Zgarnąć z półki?

Tak! Spędziłam z tymi tytułami bardzo miłą niedzielę, także jak najbardziej polecam!

Ludzie dla ludzi, czyli do czego jesteśmy sobie potrzebni.

 Poniedziałek. To będzie ciężki tydzień, ale mam nadzieję, że jakoś uda mi się go przeżyć ;-). Niby w ferie nic szczególnego nie robiliśmy, ale nie było też tego pośpiechu. Ferie są potrzebne, ale dobrze, że się kończą ;-).

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić wyjątkową książkę, która mówi o tym, czego potrzebujemy. I nie, nie chodzi tu wcale o nowy tablet, czy zabawkę. Ta książka opowiada o tym, czego naprawdę potrzebujemy,



Ludzie dla ludzi

Byłam bardzo ciekawa tej książki. Benjamin Zephaniah, który w 2008 roku znalazł się na liście Times jako jeden z najlepszych powojennych brytyjskich pisarz. Szczerze? Nie słyszałam wcześniej o nim, ale po lekturze Ludzie dla ludzi, postanowiłam trochę o nim poszukać. Niestety w Polsce jego twórczość jest mało znana, ale kto wie, może dzięki popularności książek dla dzieci, jakieś wydawnictwo skusi się na jego książki :-)?

No dobra, my tu gadu - gadu a na pewno chcecie wiedzieć o czym jest ta książka. O Ludziach oczywiście! A raczej o tym, że aby się dobrze czuć, rozwijać się, a nawet smucić, potrzebujemy towarzystwa - innych ludzi. Niby mówi się, że człowiek to samotna wyspa, ale jak się okazuje, nie jedyna.

Podoba mi się to, że autor w bardzo prosty sposób pokazuje, że ludzie są istotami społecznymi, które potrzebują uwagi innych. Owszem, wszystko możemy też robić w samotności, ale wtedy to już nie to samo, prawda :-)?

Zgarnąć z półki?

Tak. Ludzie dla Ludzi Benjamina Zephaniaha to wyjątkowa książka, która umożliwia rozmowę z dziećmi na temat tego, co lubią robić wspólnie, a co zostawiają tylko dla siebie. Jest to jedna z tych książek, które pomagają zrozumieć otaczający nas świat. Dlatego bardzo polecam!

Tytuł:                Ludzie dla Ludzi

Autor                Benjamin Zephaniah

Ilustracje:         Nila Aye

Tłumaczenie:   Mateusz Rulski-Bożek

Wydawnictwo:  Świetlik

Premiera:         25.01.2023


A jeśli szukacie czegoś wyjątkowego na święta to koniecznie zajrzyjcie do TaniaKsiazka.pl






Tajemnica, która chciała zostać rozwiązana. Recenzja Tajemnicy Lost Lake.

 Sobota. Ferie dobiegają końca. Mam poczucie winy, że w ogóle nie wykorzystałam tego czasu, ale to dlatego, że styczeń jest dla mnie bardzo pracowity zawodowo i większość czasu spędzam przed komputerem do późnych godzin nocnych. Kiedy już mi się wszystko uspokoi, na pewno wybiorę się gdzieś z dzieciakami.

Tymczasem chciałabym Wam opowiedzieć o pewnej książce, która totalnie mnie pochłonęła. Pochłonęła mnie tak bardzo, że nawet oderwałam się od pracy. Pochłonęła mnie tak bardzo, że przeczytałam ją w dwa dni! Chociaż gdybym zaczęła ją czytać z samego rana pewnie skończyłabym ją tego samego dnia! Ciekawi, co mnie tak wciągnęło ?


Tajemnica Lost Lake.

Fiona. Nastolatka, która nie miała wyboru. Musiała przeprowadzić się wraz z rodzicami i starsza siostrą do nudnego miasteczka Lost Lake oddalonego od wszystkiego i wszystkich, co dziewczyna znała. Poznając okolicę trafia do biblioteki, w której znajduje pewną tajemniczą książkę, która chce opowiedzieć jej o pewnej tajemnicy...

Nie powiem Wam nic więcej! Do tej książki po prostu się zasiada i nie można się od niej oderwać. Bardzo podobało mi się to jak Jacqueline West buduje napięcie. Jak umiejętnie wplata wątki fantastyki i grozy poprzez postać poszukiwacza. Historia ma niesamowity klimat i oraz doskonale wykreowanych bohaterów. Możemy śledzić to jak czuje się Fiona, kiedy musi poświęcić swoje życie na rzecz marzeń starszej siostry. Obserwujemy jak rodzice dziewczyn próbują pogodzić zadania i obowiązki tak, aby było dobrze. W końcu obserwujemy dwie dorastające dziewczyny, w których zbiera się dużo gniewu i zazdrości, która w końcu wybucha...



Dawno nie czytałam takiej książki. Skusił mnie sam opis, ale nie miałam specjalnych oczekiwać. Ot, książka dla młodzieży z mroczną tajemnicą w tle. Ale... nie wiedziałam, że autorka tak to wszystko fajnie nakręci, rozkręci i puści w ruch. Naprawdę nie mogłam się oderwać. Ryzyko jakie podejmuje Fiona, w związku z tą tajemniczą sprawą oraz jej prywatne problemy w ciekawy sposób się ze sobą łączą i przeplatają. Z jednej strony chcemy jak najszybciej poznać prawdę o Lost Lake, z drugiej cierpliwie czekamy aż coś wybuchnie. I to chyba właśnie dlatego tak bardzo pochłania nas ta historia.

Zgarnąć z półki?

Nie widzę innej możliwości! Myślę, a w zasadzie mam nadzieję, że ta książka zostanie doceniona, bo naprawdę na to zasługuje! POLECAM!

Tytuł:              Tajemnica Lost Lake

Autor:             Jacqueline West

Wydawnictwo: Literackie

Premiera:        25.01.2023



Nauka, zabawa i robaki! Recenzja gry Mucha nie siada od Alexandra

 Środa. Ferie nieubłaganie się kończą. I dobrze jakoś jak dzieciaki nie mają swoich zajęć to dni zlewają się w jedno. A tak to przynajmniej wiem jaki jest dzień tygodnia 😉.

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić rewelacyjna grę, które nie tylko dostarcza ciekawych wyzwań i informacji, ale i uczy, że utrata kolejki nie jest taka straszna. Co w przypadku przedszkolaków jest bardzo cenną lekcją ;-)


Mucha nie siada.

Kiedy Janek zobaczył robaki na opakowaniu od razu chciał zagrać. I wcale mu się nie dziwię, gra jest fajnie wydana. Zasady też nie są trudne. Wystarczy wygrać 😉. A tak serio jest to dość typowy schemat gry z rodzaju quizów. Aby wygrać musimy rzucać kością, odpowiadać na pytania lub robić wyzwania. Ale... Autor gry zadbał o to żeby nie było nudno i na kostce umieścił specjalny znak, ptaka, a kiedy on wypada mija nas kolejka. Kiedy przeczytałam, że może minąć nas kolejka, nie wiedziałam już, czy to gra dla Janka. Ostatnio jest na etapie, że wszystko musi iść po jego myśli. A jak wszyscy wiemy, nie zawsze tak jest 😉. Jednak autor zadbał i o to aby porządnie wytłumaczyć taki stan rzeczy młodszym graczom. Dlaczego stoimy w tej kolejce? Bo jako robaczki (którymi grany) musimy schować się przed nadlatującymi ptakiem. Proste i genialne. Taka porażkę można przełknąć 😉.





Fajny jest też sam pomysł na pytania. Pytania z obszaru robaków przyciągają młodszych graczy. Nie pytajcie mnie dlaczego, tak po prostu jest.



Zgarnąć z półki?

Tak! Niby robaki nie są moim ulubionym tematem, ale rozgrywka w Mucha nie siada, jak tak przyjemna, wesoła i energiczna, że szkoda by było chociaż nie spróbować. A jak już spróbujecie to gwarantuje, że Wam się spodoba 😉





Książeczki z zadaniami

 Worek. Trwa drugi tydzień ferii na lubelskim. Niestety w tym roku moje dzieciaki nie mogły wykorzystać przerwy miedzy semestrami. Niby to jeszcze przedszkolaki, ale im też przecież należy się odpoczynek od nauki ;-) i chociaż bardzo bym chciała, aura za oknem też nie jest sprzyjająca...

Dlatego... Siedzimy w domu. A że jakoś trzeba wypełnić ten czas, z pomocą jak zawsze przychodzą nam zadania z naklejkami.



Koloruj i naklejaj.

Tym razem Harper Kids zdecydowało się na Smerfy i Tomka

Zabawy co nie miara. Dzieciaki zadowolone, naklejki porozklejane. Czego chcieć więcej 😉. 








Tym razem moje serce skradły Smerfy, bo jest w nich dużo dziewczyn! Wierzba, Gradobitka, no i Smerfetka, oczywiście ;-).

Idealne rozwiązanie na takie nudne dni, nie uważacie 😉?

Zgarnąć z półki?

Dla mnie ta seria to zawsze dobra opcja. Warto ją mieć w zapasie, bo nigdy nie wiadomo, kiedy trafi się nudny dzień, w którym będzie to jedyny ratunek 😉.



Moje zdjęcie
Skarby na półkach
Kobieta, Żona, Matka. Piszę o tym co myślę, i robię. Najczęściej czytam książki i staram się aby moje dzieci wiedziały, ze są ciekawsze rzeczy niż siedzenie przed ekranem. Kontakt: skarbynapolkach@gmail.com kontakt@skarbynapolkach.pl