Idź spać! (Smerfy i Świat Emocji. Smerf, który bał się ciemności. Egmont)

Jestem wielką fanką TikToka. Broniłam się przed tym, jak nie wiem co. Śmiałam się z męża, że ogląda jakieś durne filmiki i w końcu  sama wsiąkłam... Ci, którzy korzystają z tej aplikacji, wiedzą jak mocno to wciąga. Dzisiaj chciałam nawiązać do jednego z motywów często powtarzających się w filmikach - What is going on inside their head? Dlaczego o tym konkretnie? Ponieważ książka, którą chcę Wam dzisiaj przedstawić pokazuje, jak niewiele wiemy o tym, co dzieje się w głowach naszych dzieci.

Wyobraźcie sobie, że niewiele wiecie o świecie. Wszystko Was zachwyca, dziwi lub przeraża. Nie szukajcie odpowiedzi dlaczego tak się dzieje. Nie ma logicznego wytłumaczenia takiego stanu emocjonalnego. Po prostu na chwilę stańcie się dziećmi.


 

Smerfy i świat emocji to seria, która pozwala oswoić się z pewnymi niedoskonałościami. W pierwszym tomie dzieci mogą się dowiedzieć, że strach przed czymś można oswoić. 


 

Smerf Strachuś panicznie boi się wszystkiego, nawet własnego cienia. Boi się tak bardzo, że ze strachu nie może zasnąć przez co nie daje spać innym Smerfom. Sytuacja jest poważna, niewyspane Smerfy nie mają siły pracować.  Papa Smerf musi znaleźć rozwiązanie tej kłopotliwej przypadłości Strachusia. Oczywiście, wszystko dobrze się kończy, jednak droga jaką muszą przejść Smerfy do rozwiązania problemu wcale łatwa nie jest.



 

 Po historii Strachusia jest część dla rodziców, w której psycholog dziecięcy wyjaśnia jak rozmawiać z dzieckiem na temat emocji. Muszę przyznać, że zaskoczyła mnie taka obszerna forma, ponieważ byłąm przygotowana tylko na Smerfy. Liczyłam na coś w stylu bajki z morałem. Dostałam to, co chciałam, ale z obszernym i merytorycznym komentarzem.



 

Smerf, który bał się ciemonści  to bardzo wciągająca historia. Sama byłam ciekawa jak Smerfy poradzą sobie ze strachem Strachusia. Pomogły oczywiście sprawdzone metody, ale oczywiście nie zdradzę Wam jakie ;-).

Często, praktycznie codziennie rozmawiam z Klarą (i Jankiem, ale z nim to trochę inna rozmowa ;-) na temat tego, co jej się śniło. Zaskakuje mnie to jak wpływają na nią codziennie, z pozoru błahe sprawy. Dlatego wiem, a przynajmniej zdaje sobie z tego sprawę, jak ważna jest rozmowa z dzieckiem. Przykładem może być dzisiejsza sytuacja, kiedy układaliśmy moje książki. Traf chciał, że akurat wzięłam się za układanie kolekcji Kinga, a Klara chciała mi pomagać. Zrobiła to bardzo ochoczo, ale potem nie chciała usiąść obok półki z książkami. Nie wiedziałam, o co chodzi, ale wtedy Klara powiedziała mi, że boi się tych strasznych książek i nie chce siedzieć obok nich. Niby nic takiego, ale... dzięki wskazówkom Diane Drory wiedziałam jak pokierować tą rozmową.

Bardzo polecam tę serię wszystkim rodzicom. Historia o Smerfach zaciekawi dziecko, a dalsze porady specjalistów pomogą ułożyć dorosłym plan działania w (często) kryzysowych sytuacjach.

Tytuł:               Smerf, który bał się ciemności

Seria:               Smerfy i świat emocji

Autor:               Thierry Culliford, Falzar

Ilustracje:         Antonello Dalena

Tłumaczenie:     Maria Mosiewicz

Wydawnictwo:  Egmont

Premiera:          24.03.2021

 

Za świetne zaplecze do rozmowy no i oczywiście nową przygodę w świecie Smerfów, dziękuję Egmontowi.


 

 

Myślałam, że to koniec. ( Odrodzona jako czarny charakter w grze otome 4-5. Waneko)

Chociaż codziennie patrzę na kalendarz, dopiero zorientowałam się, że dzisiaj już czwartek. A wiecie, co to oznacza. Dzisiaj dzień mangowy! Było parę odstępstw od tej reguły, ale sami przyznacie, że były tego warte. Dzisiaj mam dla Was kontynuację historii, którą w pewien sposób sama chętnie bym przeżyła ;-).
 

 

O Catarinie Claes pisałam już >>TUTAJ<<. Bardzo dobrze czytało mi się tę mangę. Arystokratyczny świat, w którym na każdym kroku czeka na nas romans jak z bajki. No i ona, główna bohaterka, która w każdej ścieżce fabularnej kończy źle. Ciekawy pomysł na fabułę, prawda :-)?

Muszę przyznać, że zaskoczyło mnie rozwinięcie tej historii. Myślałam, że wszystko skończy się wyznaniem miłości przez.... Nie liczyłam na konkretną postać. Po prostu wydawało mi się, że fabuła po tym się skończy. Jakie było moje zaskoczenie, kiedy historia płynnie przeszła dalej.



 

Podoba mi się to w jakim kierunku zmierza ta opowieść. Tak naprawdę nie wiemy czego się spodziewać. Catarina ciągle ma nadzieję na któreś zakończenie z gry. Tymczasem historia zaczyna odbiegać od przewidywanych scenariuszy. Piąty tom kończy się tak zaskakująco, że już nie mogę się doczekać kolejnej części, bo to że będą wiem na pewno ;-).




 

Trochę zawiodło mnie to, że wszyscy kochają Catarinę Claes. Oczywiście w tej historii pojawiają się czarne charaktery, sama główna bohaterka powinna być zła, ale w punktach kulminacyjnych okazuje się, ze nikt nie kieruje się takimi emocjami jak nienawiść. Trochę to dla mnie zbyt naiwne, nawet jak na historię z bajki.

Mimo wszystko wciągnęła mnie ta historia. Kto z nas nie okładał w głowie miłosnych scenariuszy ;-)

Tytuł:             Odrodzona jako czarny charakter w grze otome, gdzie wszystkie ścieżki prowadzą do                        złego zakończenia
Autor:             Nami Hidaka, Satoru Yamaguchi
Wydawnictwo: Waneko
Tom:                4-5
 
Za romanse, które pobudzają młodzieńcze wspomnienia, dziękuję Waneko



 


Wybuchowa rezgrywka. (Dekoder. Alexander)

 Kiedy otworzyłam rano oczy i spojrzałam przez okno nie mogłam uwierzyć w to, co się dzieje. Jakbym cofnęła się o parę miesięcy. Co to ma być?! Ja rozumiem, że woda jest potrzebna roślinom, ale śnieg... w połowie kwietnia?! Nie narzekam na brak zajęć. Codziennie, kiedy zasiadam do komputera myślę sobie, że dzień miną niesamowicie szybko. 

Dzisiaj mam dla Was grę, która bardzo wpisuję się w klimaty moich zainteresowań. W skrócie nazwijmy ją sudoku w wersji post apokaliptycznej lub tak jak nazwali ją jej twórcy - Dekoder.

Paradoksalnie, nigdy nie byłam dobra w Sudoku. Nie mogłam się wystarczająco skupić na wpisywaniu cyfr. Zawsze popełniałam gdzieś jakiś błąd, ale... lubiłam to. Czasami nie jest ważne jakie błędy popełniamy tylko to, że sprawia nam to przyjemność. Kto powiedział, że nie przestrzeganie zasad w Sudoku to coś złego lub nierozwijającego? Wiem, wiem zasady są potrzebne, bo każdy robił by co chciał, ale trochę anarchii jeszcze nikomu nie zaszkodziło ;-).

Wracając do Dekodera to tak jak już wspominałam, gra bardzo przypomina sudoku. Mamy planszę na której kładziemy cyferki lub symbole (w zależności, co wybierzemy na początku gry). Aby zdobyć punkty w swojej rundzie należy tak ustawić kafelek aby nie powtarzał się w żadnych rzędzie. Proste. Tylko, że... plansza jest zdecydowanie większa niż klasyczne sudoku, a dodatkowo są też inni gracze, którzy bacznie śledzą to gdzie i jak kładziemy naszą płytkę i nie da się im wmówić, że cyfry się nigdzie nie powtarzają ;-).


Wielki plus za planszę do gry. Bardzo podoba mi się taki klimat. Dodatkowo grafika sprawia, że grą w Dekoder nie powstydził by się żadnej fan post apokaliptycznych historii. Uwierzcie na słowo, sprawdziłam to na znajomych. Wszyscy bez wyjątki (czytelnicy literatury post apo) byli niezwykle zainteresowani tą grą.


Podoba mi się też to, że mamy wybór, co będziemy układać na planszy. Cyfry są okey, ale są dość zwyczajne. Natomiast symbole to zdecydowanie trudniejszy poziom. Do liczb jesteśmy w pewien sposób przyzwyczajeni. Patrząc na planszę od razu widzimy, gdzie co leży. Symbolom trzeba się przyjrzeć dokładniej, a i tak można się pomylić ;-)


Muszę przyznać, że czekałam na taką grę. Poziom trudności niby dla dzieci (i dla mnie ;-)), świetna grafika, angażująca rozgrywka. Dekoder to gra, przy której można spędzić przyjemnie czas. Dlatego gorąco polecam :-)

Zajrzyjcie również na Grajmy! tam znajdziecie więcej ciekawych propozycji gier planszowych dla całej rodziny :-)


 Za dalszą naukę układania Sudoku, dziękuję Alexandrowi.





Trochę się obawiam. (Frigiel i Fluffy 3-6. Jaguar)

 Dzisiaj piszę do Was pełna obaw! Boję się, że nie długo stanę się większą fanką świata Minecrafta niż moje dzieci ;-). Wszystko za sprawą komiksów, które ostatnio wpadły mi w ręce.

Miałam już okazję poznać Frigiela i Fluffiego i byłam bardzo zaskoczona tym spotkaniem. Myślałam, że książki o ich przygodach wystarczą fanom tego świata. Okazuje się, że może być jeszcze lepiej ;-). Świat Minecrafta jest bezkresny. Każdy znajdzie coś dla siebie. Dlatego nikogo już nie dziwi, że cały czas pojawiają się nowe publikacje na ten temat.

Tym razem mam dla Was komiksy o przygodach Frigiela i Fluffiego przygotowane przez Frigiela i Jeana-Christophea Derriena na podstawie powieści Frigiela i Nicolasa Digarda.

Jak już Wam wspominałam, to nie jest moje pierwsze spotkanie z tymi bohaterami. Ci, którzy śledzą moje bloga wiedzą, że staram się wgryźć w świat Minecrafta najlepiej jak się da. A, że nie znam lepszego sposobu niż czytanie książek, czytam wszystko, co wpadnie mi w ręce ;-).

Frigiel i Fluffy. Blok Pierworodny.

 

W tej historii główni bohaterowie strzegą kopalni przez rabusiami, creeperami i wszystkim innym, co tylko czyha w ciemnościach. Frigiel i Fluffy zagłębią się w labirynt korytarzy i odkryją wiele tajemnic. Pojawi się też Blok Pierworodny, który napędzi akcję do granic możliwości. Wszystko dlatego, że jak zwykle głównym bohaterom zabraknie trochę szczęścia, no i umiejętności... rozumu trochę też ;-).




Muszę przyznać, że bardzo podobała mi się ta cześć przygód Frigiela i Fluffiego, ponieważ oprócz elementów zwykłej przygodówki mamy też trochę filozofii. Co się stanie kiedy blok pierworodny zostanie uszkodzony? Czy podstawa świata Minecrafta zostanie zniszczona? Co się stanie ze światem? Jak widzicie to naprawdę emocjonująca historia :-).

Frigiel i Fluffy. Lodowe Królestwo


 Kolejna część, która niesamowicie mnie wciągnęła. bardzo lubię takie historie. Na wioskę Laniel sypie śnieg. Niby nic nadzwyczajnego, tylko że... tam nigdy śnieg nie padał. Okazuje się, że sprawcą zamieszania jest Król Lodu, który (jako  typ z natury zimny i niegodziwy) postanawia siłą wziąć w posiadanie całą okolicę. Frigiel i Fluffy nie pozwolą aby te plany się powiodły. Podoba mi się to jak główni bohaterowie stawiają czoła śniegowym niebezpieczeństwo. Okazuje się, że nie ogień nie zawsze pali lód i trzeba wymyślić inny fortel. By odpowiedniej dozie humoru i przygody, czas spędzony z Lodowym Królestwem będzie bardzo gorący ;-).



Frigiel i Fluffy. Zaginiona Wyspa.

Kolejna potężna dawka przygody! Z nimi nie można się nudzić! Tym razem Frigiel i Fluffy wyruszają odkrywać świat. W drodze do Farlandii zbaczają z kursu i trafiają na tajemniczą wyspę. Przeżyją tam silne zderzenie z rzeczywistością, w której nie są powszechnie znani i lubiani. Co z tego wyniknie? Kolejna niesamowita przygoda, oczywiście ;-).



 

Podoba mi się to, że chociaż to historia dla dzieci (przewidywalna), naprawdę można się przy niej świetnie bawić. Zwariowane zwroty akcji i duża dawka humoru sprawiają, że Frigiel i Fluffy to chyba jeden z moich ulubionych komiksów. A sporo ich ostatnio czytam, także mieli do pokonania naprawdę silnych rywali na to miejsce.

Frigiel i Fluffy. Pałac Herobraina.


 
 Coś jest na rzeczy z tymi pałacami. Bardzo często występują w historiach ze świata Minecrafta. Tym razem Frigiel i Fluffy podczas podróży do Farlandii trafią do ponurego zamczyska, w którym straszy! Oczywiście w tym świecie nic nie jest przypadkowe i nie długo okaże się, co tak naprawdę nawiedza gmach. Mroczniejszy klimat sprawi, że poznamy bohaterów z innej strony, nie zabraknie oczywiście humoru i akcji, tyle że tym razem będzie mrozić krew w żyłach ;-).





Naprawdę jestem zaskoczona jak wciągnęła mnie ta historia oraz jak emocjonujące przygody przeżywają główni bohaterowie. Komiksy czyta się błyskawicznie, często uśmiechając się pod nosem. Jest tu miejsce zarówno na dziecięcą naiwność jak i dojrzałe akty odwagi. Niby Frigiel i Fluffy to historia dla dzieci. Nie zgadzam się! Ja również bawiłam się świetnie ;-)!

 

Tytuł:              Frigiel i Fluffy

Autor:             Frigiel i Jean-Christophe Derrien

Ilustracje:        Minte

Tłumaczenie:   Stanisław Kroszczyński

Wydawnictwo: Jaguar

Premiera:        03/04 2021


Za możliwość przeżycia niesamowitych przygód w świecie Minecrafta, dziękuję Wydawnictwu Jaguar.


 


 


Schowaj mnie do plecaka! (Bits Travel. Ubongo Trigo Travel. Egmont)

 Poniedziałek. Niby zmiana niewielka, a jakoś tak człowiek zaczyna wszystko bardziej ogarniać. Mam bardzo ambitne plany na ten tydzień, ale czy mi się uda? To już zweryfikuje czas i niespodziewanie pilne sprawy ;-). 

Dzisiaj mam dla Was fenomenalne ułatwiacze dnia. Wystarczy mieć je zawsze pod ręką, a nie jest to trudne, ponieważ są to wersje przygotowane do podróżowania ;-).

 Uwielbiam gry, które uczą analitycznego myślenia, ale to już wiecie ;-). Egmont zrobił najlepszą rzecz na świecie, stworzył wersje kompaktowe bardzo fajnych gier, które można zabrać ze sobą wszędzie :-).

Ubongo Trigo Travel to gra, która polega na wypełnieniu kształtów figurami geometrycznymi. Mamy dwa tryby trudności. W łatwiejszym mamy do dyspozycji mniej kształtów i łatwiejsze wzory, w drugim musimy trochę bardziej pogłówkować i wykorzystać wszystkie elementy. Runda polega na tym aby jak najszybciej ułożyć dany kształt. Pierwsza osoba, która skończy krzyczy " Ubongo!" i zaczyna odliczać na głos do 20 lub 30 (lub do liczby, którą gracze wcześniej ustalą). Kiedy kończy się czas gracze, którzy ukończyli układankę zdobywają punkt, Ci, którzy tego nie zrobili pozostają bez punktów. Brzmi banalnie, prawda? Absolutnie nie dajcie się zwieść pozorom! Naprawdę trzeba się na główkować żeby odpowiednio ułożyć wszystkie elementy. Ja przy paru figurach poległam, ale sprawiło to, że gra jeszcze bardziej mi się podoba. Nie jest skomplikowana, ale też nie jest prosta, dostarcza rozrywki na długi czas. Idealna na zabranie do plecaka jako alternatywa dla złej pogody!


Bits Travel to taki tetris. Nawet plansza przypomina grę z lat 80 poprzedniego wieku. Brakuje tylko charakterystycznej muzyczki (którą większość pewnie sama zacznie sobie nucić ;-)). Jak dla mnie idealne rozwiązanie na znane i lubiane "mamo, nudzi mi się!". Gra jest angażująca, ale można przerwać ją w każdym momencie i tak samo szybko do niej powrócić. Kompaktowa wersja pozwala rozłożyć się gdziekolwiek i oddać przyjemności jaką jest granie ;-). Chyba jedyny minut to to, że potem długo nie możesz pozbyć się z głowy tej melodii ;-).



Jestem zachwycona obiema grami. Kiedy już będzie można swobodnie podróżować i wybierzemy się w końcu na jakąś wycieczkę, na pewno zabierzemy je ze sobą. Gry planszowe to zawsze dobra okazja do spędzenia czasu razem z najlepszymi ludźmi na świecie, rodziną ;-).

Za duży wysiłek umysłowy, dziękuję Egmontowi.


 




Początki bywają... (Muminki. Moja pierwsza biblioteczka. Harper Kids)

 Niedziela. Spacery, bajki, błogie lenistwo. Dobrze, że pogoda dopisuje i można jeszcze trochę rozchodzić to świąteczne obżarstwo ;-), chociaż słyszałam, ze ta sielanka nie długo się skończy i trzeba będzie znowu siedzieć w domu. Chociaż wydaje mi się, że ani Klarze, ani Jankowi wcale by to nie przeszkadzało, ostatnio bardzo zaczytują się w książkach i spędzają z nimi każdą wolną chwilę. Nawet dzisiaj, kiedy pogoda sprzyja aktywnościom i nie chce się siedzieć w domu, Klara wzięła ze sobą serię, którą ostatnio prawie wcale nie odkłada na półkę. Dlatego zainspirowana jej upodobaniami, chciałabym Wam przedstawić dzisiaj nowość od Harper Kids.



Bardzo lubię książki dla dzieci, które swoją prostą formą zachęcają dzieci do samodzielnego odkrywania. Seria Moja pierwsza biblioteczka właśnie do takich należy. Dlatego z czystym sumieniem mogę polecić ją rodzicom maluchów. Chociaż i starsze dzieci mogą ją polubić :-).

Z Muminkami lubimy się od niedawna. Seria Bardzo ważne sprawy to zbiór 4 kartonowych książeczek, w których znajdziemy opisy tego, co najbliższe maluchom, czyli rodzina, kolory, emocje i pory roku. Chociaż przyznam Wam się szczerze, że i dorosły może się czegoś z nich dowiedzieć ;-).




Muminki oglądałam bardzo dawno temu i zaskoczyło mnie to jak wygląda przodek Muminków. Jak dla mnie jest jakiś taki zupełnie nie podobny i mniej przyjazny ;-).



O Emocjach pisałam już parę razy. Bardzo cieszy mnie to, że w tak prostej formie można zawrzeć ciekawe i wartościowe treści. Tylko Migotki szkoda, zakochała się w romantyku ;-).



Kolory też bardzo mi się podobają, prosta kreska i wyraźna paleta barw, sprawiają, że dzieciaki od razu widzą różnicę między niebieskim i jasnoniebieskim, czy zielonym i jasnozielonym.



Przy porach roku możemy bliżej poznać zwyczaje i cykl życia w Dolinie Muminków

Jak sami widzicie ta seria jest bardzo przystępna w odbiorze. Tak jak Wam wspominałam, Klara bardzo ją polubiła, a i Janek jest nią zaciekawiony. Czytają i przeglądają na zmianę. Po wnikliwych obserwacjach i analizie, uważam że Muminki. Bardzo ważne sprawy to niezbędnik każdej domowej biblioteczki :-).

Tytuł:               Muminki. Bardzo ważne sprawy. Moja pierwsza biblioteczka.

Autor:               opracowanie zbiorowe

Tłumaczenie:     Beata Żmichowska

Wydawnictwo:   HarperKids Polska

Premiera:          24.03.2021

 

Za możliwość słuchania o jasnozielonej trawie, dziękuję Harper Kids


 

Follow by Email

Moje zdjęcie
Skarby na półkach
Kobieta, Żona, Matka. Piszę o tym co myślę, i robię. Najczęściej czytam książki i staram się aby moje dzieci wiedziały, ze są ciekawsze rzeczy niż siedzenie przed ekranem. Kontakt: skarbynapolkach@gmail.com kontakt@skarbynapolkach.pl