mobilizująca złość.

Witam Was, w ten prawie piękny, poniedziałkowy poranek :-). Jak spędziliście długi weekend? Ja na szczęście musiałam odbyć tylko parę krótkich podróży samochodem, ale wszystkim tym, którzy wybrali się w dalekie trasy, szczerze współczuję! To jakieś szaleństwo! Nie dość, że ludzie dostają bzika kiedy sklepy są zamknięte na jeden dzień, to jeszcze to, co dzieje się na cmentarzach, a raczej przy nich... okey, każdy chce odwiedzić grób swoich najbliższych, zapalić świeczkę, taka jest tradycja, ale... czy każdy musi kupić świeczkę? Burmistrz Biłgoraja wystosował apel o ograniczenie zakupy świeczek i wieńców, ponieważ efektem tego są tony śmieci, które bardzo często nie poddają się recyklingowi. (SZCZEGÓŁY TUTAJ). Bardzo podoba mi się postawa tego Pana i mam nadzieję, że chociaż jakikolwiek odsetek ludzi odwiedzających gruby swoich bliskich się do niego zastosuje. Co prawda już po Wszystkich Świętych, ale to dobry apel na każdy rok! Ja w tym roku nie kupiłam ani jednej świeczki, czy wieńca, a mimo to (szok!) groby moich bliskich były "ozdobione". Uważam, że wystarczy umówić się z większą częścią rodziny na jakieś wspólne udekorowanie i nie dokupować nic więcej.

#fitgeekmama

eh i eh. Waga wróciła na miejsce. Nie ma na to wytłumaczenia, tzn. jest brak samokontroli i determinacji. Dodatkowo dochodzi do tego wiele innych czynników, które skutecznie mi to utrudniają, ale nie będę się ze sobą pieścić. Wiem, że jeśli się zmobilizuję to mi się uda, tylko gdzie znaleźć tą mobilizację? 
Ostatnio mój kochany syn przechodzi przez skok ewolucyjny. Niestety to się tylko tak ładnie nazywa, a wiąże się to z:
1. nieprzespanymi nocami.
2. nieprzespanymi dniami.
3. wielką ilością płaczu.
4. jeszcze większą ilością potrzeby przytulania i wsparcia.
5. największą ilością (mojej) cierpliwości.

Janek rośnie, rozwija się, super! Już nie jest bobasem, tylko staje się dzieckiem. Jest ciekawy świata, potrafi się zezłościć, roześmiać, no już jest z nim interakcja. Jednak w nocy z soboty na niedzielę doprowadził mnie do granic wytrzymałości. Frustracja sięgała zenitu. To, co myślałam sobie w głowie nie nadaje się do publikacji, ale... pomyślałam wtedy, że taką złość można wykorzystać. Gdybym w tamtym momencie siedziała na rowerku albo orbitreku, albo po prostu bym biegła, to taka złość dodałaby mi siły. Szkoda, że ten stan nie utrzymuje się w spokojnych stanach emocjonalnych, ale myślę, że warto go w jakiś sposób wykorzystywać, np. podczas ćwiczeń przypomnieć sobie te emocje, dołożyć siły kiedy już myślimy, że nie damy rady. Jest to rozwiązanie, które postaram się wykorzystać w nadchodzącym tygodniu i NA PEWNO podzielę się z Wami wynikami obserwacji :-)

#recenzje

Złote Miasto, o którym wspominałam Wam tydzień temu... no czytam, czytam i dojść do końca nie mogę :-(. Znacie to uczucie, kiedy zostaje Wam zaledwie 100 stron i wszystko jest przeciwko Wam. Dzieci nie chcą spać, zawsze jest coś pilnego do zrobienia, a jak już macie chwilę dla siebie to...zawsze jest coś do zrobienia ;-). Tak właśnie jest w moim przypadku. O ile 3/4 książki mi się dłużyło i widziałam tam tylko powielenie tematu wyprawy wikingów, tak końcówka jest bardzo interesująca. Bardzo podoba mi się to jak autor przedstawił postacie drugoplanowe, jak szczegółowo opisał kulturę wschodu, a sama akcja zaczęła znowu toczyć się w nie znanym mi kierunku. Bardzo chciałabym dokończyć, zwłaszcza, że już nie długo będzie miał swoją premierę ostatni tom przygód Zehreda, ale... no nie mam kiedy! Przecież 100 stron to jest chwila! Frustrujące, nie powiem, że nie ;-)

Dzisiaj mam dla Was dwie książki. Pierwsza czeka w kolejce, po Zehredzie. Drugą czytam w między czasie dzieciakom :-)


O pierwszej jeszcze nie mogę za wiele powiedzieć. Jednak zainteresował mnie opis i wydaje mi się, że nie stracę z nią czasu ;-)

Ilmateri – młodej córce władcy zmiennokształtnych – przyszło żyć w bardzo niespokojnych czasach. Odcięta od świata zewnętrznego, przebywa za murem, którym jej ojciec otoczył siebie i swoich ludzi. Poza granicami fortecy nie jest bowiem bezpiecznie. W mroku czają się bestie niemające nic wspólnego z ludźmi i pragnące jedynie rozlewu krwi – Lewiatany. Co gorsza, mimo wnikliwych badań w laboratoriach, trudno powiedzieć na ich temat coś konkretnego, co mogłoby pomóc je zwalczać. Ze względu na swoją pozycję, Ilmateri powinna na siebie uważać i unikać niebezpieczeństw. Sęk w tym, że uwielbia przygody i nie zamierza z nich rezygnować. Gdyby jednak wiedziała, co przyniesie kolejna z nich, nigdy nie przekroczyłaby progu opuszczonej kopalni. Wszędzie krew i trupy... Pokryte kurzem kości dawnych ofiar oraz świeże ciała jej przyjaciół. Echa krzyków i błagań o litość jeszcze nie wybrzmiały. A w mroku kryją się one: para najbardziej przerażających, a zarazem najbardziej intrygujących oczu, jakie widziała. Duże, srebrzyste, wypełnione pustką... Pustką, która zastanawia – wzbudza strach, ale i porusza.
Jest potworem. To nie ulega wątpliwości. Zabił ich, wszystkich. Czy przyjaźń z kimś takim ma sens? A jeśli nie przyjaźń, to co? I dlaczego oszczędził akurat ją?

Bardzo lubię takie trudne i nie oczywiste połączenia. Przyjaźni ze złem, skrajne emocje, nieracjonalne wybory. Jestem bardzo ciekawa :-)


Natomiast druga książka... mam do niej skrajne odczucia. O ile autorka znana i lubiana jest mi z Podróży na jednej nodze, o których pisałam TUTAJ. To Wiersze do Poduchy są dla mnie trochę... dziwne. W tym zbiorze wierszy są bardzo fajne rymowanki, które zaskakują mnie swoją treścią i niebanalnością oraz takie, które powodują, że odłożyłam tę książkę na półkę i...zapomniałam o niej na jakiś czas. Muszę przyznać, że kiedy ponownie odnalazłam tę książkę na półce i zaczęłam ją czytać dzieciakom, wrażenie było podobne. Zdałam się jednak na prostą matematykę i wierszy, które mi się podobają jest dużo więcej niż tych "gorszych". Dlatego postanowiłam polecić Wam tę książkę.




#parenting

Moje kochane dzieciaki postanowiły zadbać o mój odpoczynek od ekranu telefonu. W skrócie wyglądało to tak, że ładowarka od telefonu wylądowała w koszu, a nowej nie chciało mi się kupić, pomyślałam, że samochodowa w zupełności mi wystarczy. Nie wiedziałam jak bardzo energio żerne są różne aplikacje. Po paru dniach nauczyłam się korzystać z telefonu tak, aby baterii wystarczało mi od ładowania do ładowania (czyli ok. 24 godziny). To niewyobrażalne ile czasu spędzamy przed ekranem. Nie ukrywam, że mnie często można spotkać z telefonem w ręce, jednak kiedy przychodzi czas na zabawę z dziećmi, rzucam wszystko, no może czasami nagram jakieś instastory albo zrobię zdjęcie, ale dzieci są najważniejsze. Co tygodniowy raport pokazał mi, że spędziłam przed ekranem 38% mniej czasu, niż w poprzednim tygodniu. To... całkiem sporo. Kiedy pomyślę ile miałam czasu wolnego... najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie odczułam tego jakoś strasznie mocno, a siedzenie przed ekranem telefonu mogłam zamienić na bardziej pożyteczne rzeczy :-).

#udało mi się

- obejrzałam kolejny odcinek Watchmenów. Jestem zachwycona i bardzo zainteresowana. Bardzo mroczny klimat i futurystyczny świat to zdecydowanie coś dla mnie <3

- jako, że nowy odcinek Watchmenów pojawia się raz w tygodniu, zaczęłam oglądać Black Mirror na netflixie. Jestem zaintrygowana wizją takiego świata. Połączenie nowych technologii, mediów społecznościowych i różnych rzeczywistości bardzo mi odpowiada. Gdybym wcześniej wiedziała, że to nie horror, tylko tak przyjemnie popieprzony serial, myślę, że już dawno bym go obejrzała :-)

Komentarze

  1. Nie znam żadnej z tej ksiązeczki;) Co do zniczy, wieńców zgadza się, po co to? Kupiłam 7 małych do najbliższych- wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam książki, ani serialu, jednak ta do poduchy z pewnością by nam się przydała. 😁

    Ja również zastanawiam się nad tym nadmiarem wieńców i zniczy. Po co tyle tego? A później tyle walą się tego śmiecia. Szklane znicze można przecież umyć i wykorzystać raz jeszcze...

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się co do zniczy, istne szaleństwo! Ostatnio ponoć pojawiły się te z gatunku eko - gdyby jeszcze więcej osób chciało je kupować - byłoby idealnie :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam te znicze eko, ale jakoś ludzie specjalnie ich nie kupowali:/

      Usuń
    2. Nawet nie wiedziałam, że takie są. Zaciekawiłaś mnie. Co mają w składzie?

      Usuń
  4. Chyba sprawdzę "dziwność" tych wierszyków :) ważne, że tych na plus jest więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo podoba mi się okładka książki o wierszach, a jeśli chodzi o Wszystkich Świętych to przerażające jak na naszych oczach rośnie góra śmieci z plastiku, szkła i to wszystko połączone razem z kartonami. Ja kupiłam jedną lampkę, którą potem wykorzystam, a sztucznych kwiatów nie uznaję, wolę te żywe. Mimo to, że są nie trwałe, to minimalizują się odpady. Jakoś ksiądz nie kwapi się do polepszenia środowiska, bo z ambony powinien o tym bębnić cały czas. Ps. do kościoła nie chodzę, ale pod moim cmentarzem to masakra jest. Istna bomba zegarowa ! :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie kupuje wieńców :) u nas są zawsze żywe kwiaty, mama z ciocią się dzieła zakupami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama robi wieńce samodzielnie i od kiedy pamiętam to pomagałam jej. Choć coraz częściej w jedlinę wplata sztuczne kwiaty - przynajmniej mrozy wytrzymają.

      Usuń
  7. Masz rację z tymi zbzikowanymi ludźmi! Myśmy zrezygnowali z zakupów, bo zarówno w czwartek jak i w sobotę ludzi było od groma!! Zapasy robione jak na wojnę - wyjedliśmy więc pół zawartości zamrażarki :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się co do zniczy, że generalnie powinniśmy ograniczać niż kompulsywnie kupować. W sklepie ludzie rzucali się na znicze, jak na drogie torebki z Lidla ;) gratuluję ograniczenia siedzenia przed ekranem. zazdroszczę. moja praca własnie na tym polega, więc 8h przed komputerem codziennie (czasem 12h), a potem sprawy dodatkowe, więc praktycznie nie robię nic innego. Dlatego tak cenię sytuacje, gdy nie muszę tego robić :) taki detoks.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda. To, co działo się na cmentarzach to był istny szok. Z roku na rok zauważam, że ludzie przesadzają z tymi plastikowymi wieńcami i szklanymi zniczami w różnych kształtach i dodatkach. 😒 Z tego nawet grobów nie widać...

      Usuń
  9. Faktycznie... złość potrafi człowieka napędzić :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Te wiersze do poduchy wyglądają cudownie! Idealna usypiajka ❤

    OdpowiedzUsuń
  11. Do dzieci trzeba mieć tyle cierpliwości... Czasem sama się zastanawiam jak sobie dam z tym radę jak w końcu przyjdzie pora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Z niespaniem mam dokładnie tak samo. A totalne i ciągłe zmęczenie przejawia się tym, że leży wszystko inne.

    OdpowiedzUsuń
  13. Awww mam Netflix i nie słyszałam o Black Mirror?!!! No nie wierzę! Nadrabiam zaległość

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja też w tym roku nie kupiłam ani jednej świeczki, ale to dlatego, że chorowałam i siedziałam w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Życzę dużo siły, słyszałam że ten moment jest tak trudny dla malucha jak niemalże dorastanie dla nastolatka ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. czasami złość bywa motywująca i daje kopa do działania, dużo sił

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytanie przed snem naprawde pomaga i zasnac i lepiej sie wyspac. Wiersze do poduchy.... brzmi nieźle:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Black mirror to naprawdę ciekawy serial :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie znam żadnej z tych pozycji ani serialu. Muszę się zapoznać.

    OdpowiedzUsuń
  20. Moje dzieci tak do 2 lat jak miały skoki rozwojowe to dało się zauważyć

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo lubię wiersze Strzałkowskiej, a na cmentarz przygotowałam wiązanki z tego, co rosło na łące.

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie znam książki, ani serialu

    OdpowiedzUsuń
  23. Jeśli chodzi o znicze, to ostatnio znalazłam w internecie informację, że gdzieś w Polsce na Wszystkich Świętych otworzono wymienialnię zniczy - przynosisz pusty znicz, bez wkładu i możesz go zostawić, a ktoś sobie go może wziąć na grób dla swoich bliskich. Taki "recykling" ;) Co do Gołkowskiego... To nie będzie ostatni tom - to jest ostatni tom trylogii, która jest wewnętrzną serią w Siedmioksięgu Grzechu opowiadającego o Zahredzie - skomplikowane, nie? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz więcej miast szykuje takie półki na znicze. Bardzo dobry pomysł.

      Usuń
  24. ... uwielbiam pięknie przystrojone groby pełne wieńców i zapalonych świec... myślę, że szkoda byłoby pozbywać się kolejnej polskiej tradycji, szczególnie że o ekologię można dbać na inne sposoby - np. produkując produkty, które psują się po dwudziestu latach, a nie po dwóch, jak to ma miejsce obecnie ... założę się, że na wysypiskach śmieci jest znacznie więcej ubrań i sprzętów elektronicznych niż zniczy i wieńców ...

    OdpowiedzUsuń
  25. Życzę Ci czasu dla siebie, aby udało się Tobie skończyć "Złote Miasto". :) I oczywiście... cierpliwości, przy dzieciach nigdy nie jest jej za wiele. :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Obudziłaś we mnie tęsknotę za Netflixem, ale zdecydowaliśmy, że dopiero w grudniu ponownie w niego zainwestujemy.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja jakoś nie czuję potrzeby kupowania świeczek i pędzenia w tym akurat terminie na groby... uważam że każdy moment może być dobry nie koniecznie akurat jak w to miejsce zadumy ciągnie dużo osób.

    OdpowiedzUsuń
  28. Żadna książeczka nie jest mi znaną

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja nic nie robię od kilku tygodni tylko siedzę i oglądam seriale, które miałam rozpoczęte ;d

    OdpowiedzUsuń
  30. Uczepie się tych zniczy, tych plastikowych wiązanek. Najchętniej zakazała bym tego prawnie.

    OdpowiedzUsuń
  31. Mnie też złość mobilizuje - najbardziej do kolejnych treningów. Wtedy nie dość, ze wyzbywam się negatywnej energii, to jeszcze chudnę :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie znam tych książeczek, ale to w końcu nie moja tematyka. :)

    Pozdrawiam,
    VB

    OdpowiedzUsuń
  33. Bardzo lubię takie wpisy, takie swojskie, wielotematyczne

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie znam tej książeczki. Jednak moje dzieci bardzo lubią słuchać jak im czytamy przed snem

    OdpowiedzUsuń
  35. No tak, może mnie zlinczują,ale 1 listopada nie jeżdżę na groby.
    To jakieś polskie szaleństwo, miliony zniczy, sztucznych kwiatów i obserwacja, na którym grobie jest więcej kwiatów.Te korki na drogach,tłumy, wypadki.O zmarłych pamięta się cały rok i na groby idę bez okazji.Pracuję w kraju,gdzie nie ma tego święta.1 listopada są na cmentarzach nieliczni, kładzie się tylko wianuszek ze świerkowych gałązek i szyszek, a u nas tony do wywiezienia.
    Książeczki nie znam, filmu nie oglądam.Nie moja tematyka.
    Fajnie tu u Ciebie-)
    Pozdrawiam!
    Irena

    OdpowiedzUsuń
  36. Ale fajny blog! Podoba mi się pomysł z podziałem.
    Ja tez nie musiałam się wybrać jakoś daleko żeby odwiedzić groby najbliższych i całe szczęście. I ominęłam tą całą cmentarną rewię mody, jadąc po prostu wieczorem zapalić świeczkę.

    OdpowiedzUsuń
  37. Moja córka efektywnie ogranicza mi dostęp do internetu i telefonu.

    OdpowiedzUsuń
  38. Ta pierwsza książka mnie zaintrygowała :) Muszę ją sprawdzić. A co do telefonu to cieszę się, że nie mam takiego problemu. Korzystam z niego tylko, kiedy jest taka potrzeba i nie rozładowuje się zbyt szybko.

    OdpowiedzUsuń
  39. Zaciekawiłaś mnie tą Pustą w jego oczach. Już okładka mnie hipnotyzowała, a teraz chcę ją przeczytać jeszcze bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  40. Ostatnio widziałam przepis na domową ładowarkę - szklanki wody z solą, miedziana płytka, trochę kabelków, woltomierz i działało! Może to jest myśl?

    OdpowiedzUsuń
  41. W tym czasie, kiedy w Polsce odbywało się szaleństwo, ja szwendałam się po czeskich górach, gdzie były pustki na szlaku. A potem spokojnie zrobiłam sobie zakupy w czeskich marketach.

    OdpowiedzUsuń
  42. a mnie ambiwalentnych uczuć nie dostarcza "pustka jego oczu", gdyż jak mówi poeta: a ty dlaczego drwisz z tej pustki, jeśli ta pustka nie drwi z ciebie

    OdpowiedzUsuń
  43. Od czasu kiedy modna stała się ekologia, dbanie o planetę, zero waste równie popularne stało się podkreślanie, że inni są "be", bo to inni śmiecą, inni produkują te odpady, inni przyczyniają się do tego, co złe. Ja staram się ograniczać co mogę, ale nie zawsze i nie wszystko mogę, bo czasem tak wygodniej. Po tym wstępie odniosę się do jedynego wątku tego posta, do którego mogę tj. do zniczy. Nie wiem gdzie są te cmentarze, które odwiedzaliście, gdzie widzieliście te sterty plastikowych wieńców i groby zastawione tysiącami zniczy. Bywam na cmentarzach mojego miasta częściej niż raz roku - na grobach moich bliskich rosną kwiaty, a szklane lub gliniane naczynia są wielokrotnie napełniane woskiem i służą długo. A 1 i 2 listopada na wszystkie cmentarze udałam się pieszo korzystając z pięknej jesiennej pogody.

    OdpowiedzUsuń
  44. nie oglądałem nigdy watchmenów, ale namówiłaś mnie, że sprawdzić samemu czy warto ;-)

    OdpowiedzUsuń
  45. Te "Wiersze do poduchy" mnie zaciekawiły.
    Postawa Burmistrza jest godna naśladowania...
    A z aplikacjami już tak jest, że szybko pożerają nam baterię. Kiedyś to się ładowało telefon raz na 5 dni. A teraz?

    OdpowiedzUsuń
  46. Ponoć, kiedy jesteśmy niewyspani to więcej jemy. Wiem, że z małymi dziećmi ciężko jest się wysypiać, ale sen jest bardzo istotny nie tylko dla wyglądu, ale też dla naszego samopoczucia.

    OdpowiedzUsuń
  47. Wiersze do poduchy wydają się ciekawe, muszę poszukać ich w księgarni dla syna.

    OdpowiedzUsuń
  48. Ludziom wystarczy znaleźć alternatywę dla świeczek i tych wszystkich śmieci, które ciągną na cmentarz. Najlepiej coś biodegradowalnego.

    OdpowiedzUsuń
  49. U nas na grobach było pełno żywych kwiatów, nie widziałam sztucznych,
    specjalnie zwróciłam na to uwagę i mnóstwo szklanych zniczy,
    a więc same ulegną biodegardacji...
    Burmistrz chyba przesadził.

    OdpowiedzUsuń
  50. Odwiedzam groby bliskich w okolicach Wszystkich Świętych i nigdy nie zapalam zniczy. Wychodzę z założenia, że lepiej to zrobić, kiedy groby będą świeciły...pustkami. Ależ mi się podoba ta książeczka - Wiersze do poduchy. Chyba się skuszę :-)

    OdpowiedzUsuń
  51. A propos marnej ekologi przy grobach...w tym.roku u nas pojawila się inicjatywa recyklingu. Super pomysl.

    OdpowiedzUsuń
  52. U Ciebie jak widzę zawsze intensywnie.

    OdpowiedzUsuń
  53. Intrygująca ta książka z oczami

    OdpowiedzUsuń
  54. Te wiersze do poduchy to coś dla nas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka jest bardzo ładna, przyciąga uwagę. :-)

      Usuń
  55. Mnie też zainteresowała, może dołączy do mojego zbioru. :-)

    OdpowiedzUsuń
  56. Nie znam żadnej z tych książeczek.

    OdpowiedzUsuń
  57. Niestety (albo stety) w zrzucaniu kilogramów najważniejsza jest determinacja! Wiem coś o tym, ale też rozumiem Twoje zmęczenie. Ale dobrze wiesz, że ten czas minie :)

    OdpowiedzUsuń
  58. Bardzo lubimy wiersze takich do poduszki jeszcze nie mamy.

    OdpowiedzUsuń
  59. A w Black Mirror zależy na jaki odcinek się trafi...

    OdpowiedzUsuń
  60. Z wagą już tak jest im bardziej się staramy tym mniej dobrego z tego wychodzi. Może odpuść sobie odrobinę stresu psychicznego (nie mylić z żarciem :-) i wtedy coś się dobrego zacznie dziać.

    OdpowiedzUsuń
  61. I u mnie ostatnio pojawiły się problemy, jeśli chodzi o ćwiczenia i ruch - a przez to waga i wymiary wracają do "złej normy"...

    OdpowiedzUsuń
  62. My najbardziej lubimy odwiedzać cmentarz wieczorami, kiedy nie ma Już tam takiego tłoku i tłumu ludzi. Zniczy też kupujemy jakąś minimalną ilość - a czasami widuję osoby, które zapalają po pięć na jednym grobie :( Jakieś szaleństwo i konkurs, to da więcej...Generalnie cały ten listopadowy "grobbing" mnie męczy, wolę odwiedzać bliskich na cmentarzu w ciągu roku.

    OdpowiedzUsuń
  63. Watchmenów nie znam, ale Black Mirror uwielbiam i bardzo polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  64. O Black Mirror już sporo słyszałam i bardzo chciałabym oglądnąć. Niestety mój telewizor okazał się niekompatybilny.

    OdpowiedzUsuń
  65. Nie lubię zasady zastaw się a postaw się. Tak samo pamietam stawiając znicz za 5 zł jak za 50 zł. A po paru dniach i tak idzie do kosza. Wolę te pieniądze wydać lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  66. U Młodej Mamy zdecydowanie nie ma nudy ;) Trzymam kciuki, żeby ten ładnie nazywający się skok Młodego okazał się mniej emocjonalny i łatwiejszy do zniesienia. A co do książek - nie znam się na literaturze dziecięcej, ale fajnie, że oswajasz dzieciaki z poezją. Mam nadzieję, że im to zostanie na dłużej. Pozdrowienia serdeczne!

    OdpowiedzUsuń
  67. Intensywny czas, jak u wielu osób, tylko czasu brak, by choć na chwilę się od tego oderwać.

    OdpowiedzUsuń
  68. Cierpliwość... Kiedyś wydawało mi się że mam w sobie pokłady cierpliwości, ale jak zostałam Mamą to dopiero okazało się że tak naprawdę to Dzieci uczą dorosłych cierpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  69. Pustka jego oczu ma naprawdę świetną okładkę! Uwielbiam takie utrzymane w ciemnych barwach, od razu rzucają mi się w oczy na półce w księgarni! Zresztą, większość w mojej kolekcji takie ma.

    OdpowiedzUsuń
  70. Zainteresowała mnie "Pustka jego oczu". Już sam tytuł jest chwytliwy, a te nieoczywiste połączenia tylko dodają smaku :)

    OdpowiedzUsuń
  71. Ja na szczęście nie posiadam wypasionego telefonu w którym mam internet i możliwość siedzenia non stop w nim. Przeraża mnie obecnie jak ludzie dosłownie wszędzie mają nos w ekranach komórek i cały czas coś klikają, czytają itd.

    OdpowiedzUsuń
  72. Jeśli chodzi o znicze to słyszałam w TV, że gdzieś w jakimś mieście powstało miejsce, gdzie można zostawić znicze, które wyrzucamy. Wystarczy dokupić wkład. Myślę, że to fajna opcja, aczkolwiek nie wiem czy u nas się przyjmie

    OdpowiedzUsuń
  73. Niestety zawsze jakikolwiek dłuższy weekend, święto czy wolne, to szaleństwo na zakupach w sklepie. Staram się wtedy nie lecieć do sklepu, a jeśli musze to tylko rano gdy jeszcze nie ma tłumów i korków.

    OdpowiedzUsuń
  74. Życie bez telefonu jest wręcz niewyobrażalne 😥

    OdpowiedzUsuń
  75. ... czasem telefon tak wciąga, że ciężko go odłożyć - gratuluję oderwania się :) ...

    OdpowiedzUsuń
  76. życie bez telefonu hmm myślę że dużo osob by tego nie przeżyło :) choć tak tygodniowy detox mega sprawa

    OdpowiedzUsuń
  77. Te wiersze do poduchy mamy i baaaardzo je lubimy :-)

    OdpowiedzUsuń
  78. Wiersze do poduchy to coś dla nas. ;)

    OdpowiedzUsuń
  79. Wiersze do poduchy wyglądają na coś, co mogę już czytać mojemu 3-miesięczniakowi :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Polub mój profil

Moje zdjęcie
Skarby na półkach
Kobieta, Żona, Matka. Piszę o tym co myślę, i robię. Najczęściej czytam książki i staram się aby moje dzieci wiedziały, ze są ciekawsze rzeczy niż siedzenie przed ekranem. Kontakt: skarbynapolkach@gmail.com kontakt@skarbynapolkach.pl

Znajdziesz mnie tutaj