środa, 21 sierpnia 2019

Używaniec

Holendrzy to naprawdę sprytni i obrotni ludzie. Bardzo podoba mi się ich infrastruktura. Jeżdżąc rowerem nie czuję tej nienawiści od strony kierowców  co w  Polsce, ale nie oszukujmy się akurat w naszej Ojczyźnie wina za niechęć leży po obu stronach. Tutaj jest po prostu dużo miejsca na ścieżki rowerowe, które umożliwiają bezkolizyjne i nie nienawistne korzystanie z jednośladu 😉.

Nie o tym jednak chce dzisiaj napisać. Podczas mojego pobytu w Holandii, chciałam pokazać Wam parę rzeczy, które albo nie są dostępne w Polsce albo mało znane. Dzisiaj chce Wam pokazać mój  cel podróży. 
Za każdym razem kiedy jestem u teściów, moim celem są używańce. Są to sklepy. W których za grosze można kupić naprawdę fajne rzeczy. Od kubków, po dekoracje do domu, a nawet meble. Wszystko to w jednym miejscu ❤️. Nie wiem do końca jak one działają i dlaczego to się opłaca, ale w skrócie to  wyglada tak, ze Holendrzy płaca duże opłaty za odbiór takich rzeczy. Dlatego wolą oddać je za darmo do takich sklepów. Dzięki temu nic się nie marnuje, a rynek wtórny kwitnie. Podczas tych 3 tygodni nie mogło bym inaczej. Obkupiłam się jak głupia, kupiłabym więcej, gdyby mój mąż przyjechał z przyczepką 😉. Wiadomo, są to rzeczy używane, noszące (nie zawsze) ślady użytkowano. Jadnak w przypadku np. Zabawek moim dzieciakom to nie przeszkadza. Nie wiem jak się z tym wszystkim zabierzemy, ale szkoda było nie brać, np. Zestawu do ciastoliny za 1€. Uważam, ze warto zainteresować się tym tematem, ponieważ dane dotyczące odpadów (nie tylko plastiku) są przerażające, a takie sklepy na pewno zmniejszają ilość śmieci.


Jakbyście widzieli taki szyld albo napis Kringloop to śmiało wchodźcie 😉. Swoimi łupami na pewno pochwale się na instagramie i na przyszłych zdjęciach 😉

58 komentarzy:

  1. Niewiem czy dane mi będzie być w Holandii ale takie sklepy naprawdę wzbudzaja we mnie pozytywne odczucia. Fajnie go nazwałaś używanuec 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama chętnie przeszłabym się po tym sklepie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobnie jest w Anglii. Tam są tak zwane charity shopy, w których można dostać rzeczy za grosze, a dochód idzie na cele charytatywne. Książki, talerze, obrania, wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt mozna trafic na tanie charoty ale w niektorych to sa ceny za koszulke niczym Noww z Primarka przynajmniej tu w mojej okopicy

      Usuń
  4. Fajna sprawa z tymi sklepami :) szkoda ze w PL nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super pomysł :) było by bardzo fajnie, gdyby w Polsce działało coś takiego. W takich sklepach na pewno znalazłyby się wspaniałe meble, z których można by było stworzyć coś niesamowitego do swojego wnętrza

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama z przyjemnością poszłabym do takiego sklepu

    OdpowiedzUsuń
  7. Będę pamiętać o tych sklepach jeśli kiedyś pojadę do Holandii :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja często kupuje w lumpeksach, zabawki syna, które są w dobrym stanie albo sprzedaje albo oddaje innym. W Polsce ten trend również robi się bardzo popularny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow świetny pomysł, nie słyszałam o takiej formie sklepów. U nas też by się przydały :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chętnie odwiedziłabym taki sklep, niestety raczej się do Holandii nie wybieram...

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj szkoda, że Holandia tak daleko, ale mam tam znajomych i może kiedyś i ja się tam wybiorę, to koniecznie muszę się wybrać do takich sklepów, nawet zobaczyć z ciekawości jak to wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  12. O takie zakupy to ja lubię najbardziej :) oczywiście życzę udanych zakupów.

    OdpowiedzUsuń
  13. Takie sklepy są czymś naprawdę fajnym i potrzebnym. Skoro second handy dobrze przyjęły się w Polsce, to i takie coś można by tutaj stworzyć.

    OdpowiedzUsuń
  14. Raczej nie pojadę do Holandii, natomiast taki sklep to świetna sprawa!🙂 Na pewno każdy znajdzie tam coś dla siebie. Jestem ciekawa Twoich skarbów.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zanim w naszym kraju dojdzie do podobnej rewolucji to upłynie w Wiśle jeszcze dużo wody. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię takie miejsca. Można wyhaczyc ciekawe i tanie książki i nie tylko ;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajne miejsce, w którym naprawde idzie się tanio zaopatrzyć :D

    OdpowiedzUsuń
  18. I co tam takiego nabyłaś? Pochwal się :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Na pewno też bym polubiła i to bardzo takie sklepy. Też lubię kupować fajne i niedrogie rzeczy, nie zawsze to co używane musi od razu wylądować w śmieciach.

    OdpowiedzUsuń
  20. znam te sklepy, bardziej z opowiadań znajomych i rodziny, ale kiedyś sama też bym się wybrała z chęcią

    OdpowiedzUsuń
  21. hmm a myślałam że może książka o rowerze :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciekawe te sklepy, przynajmniej mniej śmieci na wysypisku...

    OdpowiedzUsuń
  23. Chętnie zobaczę co tam nakupiłaś. Sama wybrałabym sie do takiego sklepu bo mnoie również przeraża ilość wyrzucanych (a dobrych) rzeczy i produkowanie plastiku

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetna sprawa jak będę w Holandii to się rozejrzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo fajne miejsce. Nigdy nie byłam w Holandii a to piękny kraj jak widać.

    OdpowiedzUsuń
  26. Fajny pomysł z tymi sklepami. U nas działa giełda co niedzielę i tam można nawet z własnego samochodu handlować własnymi gratami.

    OdpowiedzUsuń
  27. Nigdy nie słyszałam o tym miejscu i przyznam, że chętnie sama bym się tam wybrała.

    OdpowiedzUsuń
  28. Czyli przedmioty dostają jakby drugich właścicieli, fajny pomysł - popieram:) Szkoda,że w Polsce nie ma takich sklepów.

    OdpowiedzUsuń
  29. Na podobnej zasadzie korzysta się z tzw. wystawek w Niemczech, gdzie niepotrzebny sprzęt wystawia się przed dom.

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie wiem czy kiedykolwiek będę w Holandii, ale będę miała na uwadze te szyldy :)

    OdpowiedzUsuń
  31. To tak jak dawniej polskie antywariaty. Miejsce magiczne i już tak bardzo zapomniane w dzisiejszych czasach.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ogólnie dobra inicjatywa. Zamiast coś wyrzucić, może komuś będzie potrzebne, a nie chce się wykosztowywać:)

    OdpowiedzUsuń
  33. U nas w mniejszych miasteczkach tez takie sa często to jednak towar z zagranicy, kiedyś było sporo komisów.

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja często odwiedzam lokalny używaniec z rzeczami z Anglii. Znajduję tam sporo przydatnych pomocy dydaktycznych. Np. Książeczki.

    OdpowiedzUsuń
  35. Świetne są takiej miejsca, szkoda, że u nas nie ma ich aż tyle.

    OdpowiedzUsuń
  36. Świetna sprawa z tymi sklepami :) Sama chętnie bym się do takiego wybrała i pobuszowała sobie. Na pewno można tam znaleźć sporo perełek :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie słyszałam o takich sklepach wcześniej, to świetny pomysł na powtórne wykorzystanie wielu rzeczy. Może u nas się coś takiego pojawi

    OdpowiedzUsuń
  38. Wielkiej Brytanii też są takie sklepy gdzie można za 12 funta kupić bardzo fajne rzeczy tylko wymaga po chodzenia i wyszukiwania.

    OdpowiedzUsuń
  39. Z chęcią wybrała bym się na zakupy do takiego sklepu. Szkoda, że u nas nic takiego nie ma...

    OdpowiedzUsuń
  40. Fajna sprawa. U nas w Irlandii Półn. są sklepy charity shopy. Są fajne rzeczy, nie zniszczone a w większości nowe za grosze. Dochód idzie na cele charytatywne

    OdpowiedzUsuń
  41. Niewiem czy dane mi będzie być w Holandii

    OdpowiedzUsuń
  42. Szkoda, że nie pokazałaś, co kukupiłaś

    OdpowiedzUsuń
  43. Na szczęście u nas ww Elblągu jest dużo dróg rowerowych
    i jakoś kierowcy uprzejmi,
    bo się zatrzymują i przepuszczają rowerzystów i pieszych.

    OdpowiedzUsuń
  44. To dopiero ekologiczne, rozsądne i całkiem tanie rozwiązanie!

    OdpowiedzUsuń
  45. Świetny pomysł na pozbycie się czegoś co zalega a może jest potrzebne drugiej osobie:)

    OdpowiedzUsuń
  46. W wielu krajach tak jest. U nas popularne Charity Shop - pieniążki idą na cele charytatywne

    OdpowiedzUsuń
  47. W naszym rejonie jest coś podobnego jak wszystko za 2 zł czy tam 5zł.

    OdpowiedzUsuń
  48. Ooo, nigdy wcześniej nie słyszałam o takim biznesie. Naprawdę super pomysł!

    OdpowiedzUsuń
  49. Ooo ale świetny sklep! Pewnie nigdy w nim nie będę (aczkolwiek nie można odrazu mówić nigdy) ale bardzo zazdroszczę ❤️

    OdpowiedzUsuń
  50. Przyznam szczerze, że Holandia jest na mojej małej mapie celów, do których kiedyś chciałabym dotrzeć. Świetnie, że napisałaś o takich sklepach, bo w Polsce, a przynajmniej w moim mieście, nie sposób jest spotkać takie miejsca, a bardzo by się przydały (byłabym stałym klientem, nie oszukujmy się) :P

    OdpowiedzUsuń
  51. Ja uwielbiam jeżdzić na rowerze, jednak u nas te drogi sa fatalne i rzeczywiście mało tych dróg rowerowych, jednak samych rowerzystów coraz więcej.

    OdpowiedzUsuń
  52. W Polsce też są takie miejsca i lubię je odwiedzać - można znaleźć niezniszczone perełki za grosze i dać im nowe życie

    OdpowiedzUsuń
  53. Też bym poszalała w takich używańcach :) U nas są ale już z odpowiednią marżą i często ceny są z kosmosu

    OdpowiedzUsuń
  54. Uwielbiam takie miejsca. Czuję się jak dziecko w sklepie z zabawkami

    OdpowiedzUsuń
  55. Nie wiedzieliśmy, że są tam takie sklepy, fajny pomysł aby się nic nie marnowało 👍

    OdpowiedzUsuń
  56. W Niemczech też często takie się trafiają, często działają przy kościołach i to właśnie kościół lub gmina utrzymują lokal a zysk trafia na pomoc dla najuboższych.

    OdpowiedzUsuń

Zabieram sobie czas.

Dzisiaj, wyjątkowo wpis jest wtorkowy, a nie poniedziałkowy. Stało się tak, ponieważ wczoraj odbierałam swój prezent urodzinowy - tatuaż. T...