poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Za daleko od domu...

Właśnie zaczął się ostatni tydzień wakacji u dziadków. Ten czas ma w sobie dziwną zależność. Dzień po dniu bardzo mi się dłużył. Poprzedni tydzień nie należał zresztą do udanych, ponieważ dzieciaki po kolei trochę chorowały więc musieliśmy siedzieć w domu. Na szczęście byliśmy zaopatrzeni w różne gry i inne pomysły 😉. Wracając do czasu. Dni dłużyły mi się strasznie. Jednak kiedy teraz o tym pomyślę to zostało już tylko parę dni i wracamy do domu. Nie będę ukrywać, że się cieszę, bo po prostu mi się tęskni. Chociaż brak obowiązków też kusi 😉.

Ciężko mi zasnąć w nocy, a jak już usnę to budzi się Janek, któremu chyba dokuczają trochę zęby. Dzięki temu mam dużo czasu na przemyślenia. Ostatnio myślałam o tym, co to znaczy być daleko od domu. Żyjemy w czasach, w których odległość przestaje mieć znaczenie ( występują jeszcze drobne utrudnienia w lotach na orbitę, ale i to pewnie za jakiś czas się rozwiąże 😉). Będąc ok 1300 km od domu, mam wrażenie, że moje życie dzieje się tam, a nie tu, w Holandii. Jest wiele definicji domu. Może to być miejsce, otoczenie, bliscy, wszystko to, co uważamy za własne. Dla mnie dom to życie, które dzieje się w okół mnie. Czasami wystarczy wyjechać aby przejrzeć na oczy i dostrzec to co mamy. Ja mam to szczęście, że niczego nie przegapiłam. Wiem, co mam. Daleko od Donu to wszystko po prostu nabrało odpowiednich barw i konturów.

#fitgeekmama

Wszystko idzie do przodu. Jeżdżę na rowerze ok 10 km dziennie. Do tego dochodzą spacery i bieganie za dziećmi. Waga niestety stanęła, ale... nie ukrywam, że z okazji moich urodzin był tort 😉.  Pozwoliłam sobie, chociaż znając życie, bez szczególnej okazji też bym sobie pozwoliła, bo to przecież tort 😉.
Pytacie jak schudłam 3 kg w ciągu pierwszego tygodnia. Tak jak pisałam. Oprócz dużej ilości ruchu, dochodzą lekkie posiłki i sporo wody. I to chyba cała tajemnica. Plusem jest to, ze nawet nie chce mi się jeść. Kiedy jestem w domu to po prostu szukam czegoś do jedzenia. Teraz ta potrzeba zniknęła i mam nadzieję, ze nie wróci.
Dzisiaj trochę filozoficznie. Wszystko to spowodowane jest książką, którą właśnie czytam. „Tatuażysta z Auschwitz”. Książka, która odbiła się szerokim echem po całym świecie. Nie mogę powiedzieć, ze lubię taką tematykę. Zawsze kiedy czytam coś o obozach, wpadam w stan refleksyjno-filozoficzny.  Nie jest to temat łatwy, ani przyjemny. Jednak mówienie o nim odkrywa przed nami wiele aspektów ludzkiej natury. Nie tylko tych negatywnych. Nie będę nikomu polecać tej książki, ponieważ nie wszyscy są gotowi na tyle cierpienia, a jeszcze inni najzwyczajniej nie chcą poznać tej historii.

Na pewno pokuszę się o szczegółową recenzje tej książki, ale to jak wrócę do domu, bo teraz mi jakoś... za daleko 😉



41 komentarzy:

  1. Uwielbiam rower :D codziennie nie chodzę, ale za jednym razem to robię spokojnie po 30 km :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie lubię czytać o obozach bo to jest straszne. A rower uwielbiam jeździć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam okazję czytać tą pozycję i polecam każdemu. Świetna książka !

    OdpowiedzUsuń
  4. Udanego odpoczynku :) zainspirowałaś mnie i chyba dziś i ja wyciagnę rower.... :D a książka... No jakoś nie mogę się do niej zabrać...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciężkie to tematy, wyciskają łzy, ale tę książkę chcę przeczytać! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja ostatnio wpadłam w taki stan po Parabellum Mroza. A co do książki... Słyszałam różne opinie i boję się po nią sięgać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie udało się trochę zrzucić dzięki górskim wycieczkom. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A książkę już wciągnęłam na listę czytelniczą, czekam tylko na odpowiedni nastrój, aby móc się z nią zmierzyć. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję tych -3kg! 👍
    Jeśli chodzi o "Tatuazystę", mam lekturę w planach, bo akurat interesuje się tematyką czasów II wojny światowej. Natomiast słyszałam wiele opinii zarówno tych chwalących książkę, jak i tych, że powieść jest zwyczajnie słaba. Muszę sama się przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Temat trudny ale książka podobno jest bardzo dobra.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedyś często czytałam książki o tematyce obozowej, ale teraz już rzadziej to robię.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatnio przejechałam rowerem Dolinę Chochołowską, oczywiście w dwie strony. To był wyczyn :D

    Czekam niecierpliwie na recenzję tej książki!

    Pozdrawiam,

    http://tamczytam.blogspot.com/2019/07/diabe-wcielony.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeśli chłopcu dokuczają ząbki polecam łańcuszek z bursztynu, u mojej córki spisał się świetnie

    OdpowiedzUsuń
  14. Widzę że sporym zainteresowaniem cieszy sie ta książka, dla mnie tematyka zbyt ciężkaa...

    OdpowiedzUsuń
  15. Byłam kiedyś na diecie schudłam ale niestety gdy przerwałam wszystko mi wróciło czyli około 10 kg. Książka wydaję się ciekawa :) jak to mówią wszędzie dobrze ale w domu najlepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. A dla mnie jest dom tam, gdzie są najbliższe dla mnie osoby. Gdybym miała gdzieś wyjechać i wszystkich zostawić, nie byłabym w stanie normalnie funkcjonować. Może tam też bym kogoś poznała, ale tęsknota zrobiłaby swoje.

    OdpowiedzUsuń
  17. Rower i długie intensywne spacery to najlepsze sposoby na gubienie kilogramów - wiem po sobie :) A na wakacje u dziadków czy z dziadkami bym się nie zdecydowała, bo mamy zbyt napięte relacje i kompletnie inne podejście do wychowania dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  18. Waga stoi, bo może mięśnie się rozwijają? ;) U mnie jest zresztą podobnie - wymiary niby mniejsze, a waga ani drgnie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Od dawna zbieram się aby zacząć jeździć na rowerze. Na moim blogu dodałam jakiś czas temu recenzję Tatuażysty. Książka bardzo mi się podobała

    OdpowiedzUsuń
  20. Książka ma za ciężka tematykę, jak dla mnie.
    Od wycieczek rowerowych bardziej wolę piesze.

    OdpowiedzUsuń
  21. Zdecydowanie wolę spacerować jak jezdzić na rowerze

    OdpowiedzUsuń
  22. Gdybym miała parę dni wolnego, to chodziłabym na spacery a po powrocie pisała i czytała. Zazdroszczę takiej nudy.

    OdpowiedzUsuń
  23. Tatuażysta odbił się szerokim echem, ale znając tematykę książek opowiadających o rzeczywistości obozowej, wiele, wiele w niej barkuje. To raczej romans, który rozgrywa się na tle przerażających wydarzeń

    OdpowiedzUsuń
  24. Sporo kontrowersyjnych opinii słyszałam o tej ksiażce.

    OdpowiedzUsuń
  25. O właśnie, przypomniałem sobie, że miałem tę książkę od ojca pożyczyć...

    OdpowiedzUsuń
  26. W ciągu pierwszego tygodnia zawsze się tyle "chudnie". Spada dużo wody i ogólnie przeczyszczamy swój organizm z resztek wszystkiego. Tak kolokwialnie rzecz ujmując xD
    Ja od przyszłego tygodnia też zaczynam dietę i zobaczymy, kiedy uda mi się schudnąć do pożądanej wagi :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Posiadam tę książkę i mam zamiar jaw niedługim czasie przeczytać. Takie historie powinny być opowiadane.

    OdpowiedzUsuń
  28. Też mam tak, że jak czytam ciężki kaliber, to włączają mi się rozkminki nie z tej ziemi 🙈

    OdpowiedzUsuń
  29. Książkę "Tatuażysta z Auschwitz" mam w planach przeczytać :) Polecam od siebie książkę "Kołysanka z Auschwitz"!

    OdpowiedzUsuń
  30. Super motywacja jazdy na rowerze, ja kiedyś chodziłam po 10 km dziennie. Tej książki jeszcze nie czytałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. No ja też zaczęłam jeździć na rowerze razem z moimi dziećmi. Chętnie sięgnę po tą książkę bo bardzo mnie zaciekawiła.

    OdpowiedzUsuń
  32. Mam tą książkę na półce i jestem bardzo ciekawa jakie będę mieć wrażenia po jej lekturze.

    OdpowiedzUsuń
  33. Książkę chciałam przeczytać, ale muszę mieć ochotę na tak ciężkie tematy :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie chcę wyjść na wrażliwca ale ta tematyka dla mnie zbyt ciężka jest. Wolę coś optymistycznego.

    OdpowiedzUsuń
  35. Książki jeszcze nie czytałam, ale jakoś na razie mnie nawet tytuł nie pociąga.

    OdpowiedzUsuń
  36. Ta książka chodzi za mną od dłuższego czasu.

    OdpowiedzUsuń
  37. Uwielbiam jeździć na rowerze 😃 To zdrówka dla Was i oby już za często nie chorowali

    OdpowiedzUsuń
  38. ... czekam z niecierpliwością na bardziej szczegółową opinię o książce ... bardzo chcę ją przeczytać ...

    OdpowiedzUsuń

Zabieram sobie czas.

Dzisiaj, wyjątkowo wpis jest wtorkowy, a nie poniedziałkowy. Stało się tak, ponieważ wczoraj odbierałam swój prezent urodzinowy - tatuaż. T...