Lulu i Nelson. Kierunek Afryka - dzieci w dorosłym swiecie

 Piątek. Ufff. Ten tydzień dał mi się we znaki. Teraz mam zamiar wylegiwać się ile tylko się tak, czyli tak max do 7.30 😉. A Wy jakie macie plany nr weekend?

Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam komiks, który zaskoczył mnie swoją dojrzałością i odwagą. Zaciekawieni? Zapraszam na recenzje Lulu i Nelsona.


Lulu i Nelson. Kierunek Afryka.

Lulu całe dotychczasowe życie wychowywała się w cyrku. Jej rodzice byli treserami lwów i dziewczynka bardzo chce iść w ich ślady. Tragiczne wydarzenia sprawiają jednak, że jej historia potoczy się zupełnie inaczej. Lulu wyrusza do RPA, gdzie czekaj ja brutalne zderzenie z rzeczywistością.

W latach 60 ubiegłego wieku w RPA było bardzo niebezpiecznie. Segregacja rasowa, niezadowoleni społeczne i wszechobecna bieda, sprawiły że ludzie wyszli na ulice i zaczęli protestować. A władza jak zwykle w takiej sytuacji postanowiła kategorycznie i brutalnie zakończyć. Ludzie po prostu ginęli na ulicach albo w więzieniach. 


I właśnie tam dociera Lulu. Wychowywana w cyrku, z daleka od takich spraw. Jej wizja świata zupełnie nie pasuje do miejsca, w którym się znalazła. Czy zdoła przystosować się do takiej rzeczywistości? Jakie lekcje szykuje dla niej życie?





Powiem Wam, że byłam pod wrażeniem tego, jak w tle głównej historii można przemycić prawdziwy świat. Lulu nigdy nie musiała dostrzegać tego, co dzieje się dookoła. Była zapatrzona w rodziców i lwy. Tyle wystarczało jej do szczęścia. Kiedy trafiła do RPA jej obraz się rozszerzył i zobaczyła rzeczy, które wcześniej niewidoczne.

Zgarnąć z półki?

Lulu i Thomson to niezwykła historia. Mocna i delikatna zarazem. Już od pierwszych stron nie mogłam się od niej oderwać. Z niecierpliwością czekam na kolejne tomy.


Tytuł:                Kierunek Afryka

Seria:                Lulu i Nelson

Scenarzysta:    Charlotte GirardJean-Marie Omont

Ilustracje:        Aurélie Neyret

Tłumaczenie:    Maria Mosiewicz

Wydawnictwo:  Egmont

Premiera:         15.06.2022



Starszy pan i kot recenzja mangi

Mangowy czwartek. Powiem Wam, że czekałam na niego odkąd przeczytałam te mangę i choć miałam do niej mieszane uczucia to ta historia okazała się niezwykła i poruszająca.



Starszy pan i kot.


Pan Fuyuki Kanda jest cenionym pianista. Jednak po śmierci żony zakończył swoją karierę i został nauczycielem w szkole muzycznej. Niezwykle szykowny, elegancki i uprzejmy. Jednak stroni od ludzi i wolny czas woli spędzać samotnie. Pewnego dnia pod wpływem impulsu postanawia kupić kota (o którym marzyła jego żona) i od tego momentu jego życie całkowicie się zmienia.





Powiecie, nic ciekawego. Starszy pan i kot? Co w tym niezwykłego? Otóż. Czasami nie są potrzebne spektakularne akcje, czy intensywne emocje. Czasami wystarczy Starszy pan i kot 😉.




Ta manga to słodko-gorzka historia o tym jak radzić sobie z samotnością i tęsknota. Przyjaciel pana Kandy słusznie zauważa, że tam gdzie nie pomoże ktoś bliski, poradzi sobie zwierzak. Udowodniono naukowo, że zwierzęta uspokajają. W tej mandze bardzo dobrze ukazano, jak człowiek, który przez śmierć ukochanej, wycofuje się z wszelkich kontaktów międzyludzkich, wraca do społeczeństwa. Bardzo podobał mi się motyw, w którym osoby z najbliższego otoczenia pana Kandy pomagają mu w szukaniu Fukumaru.



Fukumaru.


A skoro jesteśmy już przy Fukumaru, czyli tytułowym kocie...

Kotowatość w czystej postaci. Puchaty, przytulaśny, kapryśny i kochany. Już samego jego przygody są tak zabawne i urocze, że czyta się te mangę z czystą przyjemnością. 










Wydaje mi się, że ta manga jest kierowana do nieco młodszych czytelników, ponieważ niektóre wątki są naiwne, np.  to, że nie ma zwierząt bezdomnych, tylko zagubione lub to że zwierzęta czują coś takiego jak więź rodzinna. Nie ma jednak co się czepiać. To tylko nadaje tej historii pewien utopijny, uroczy wydźwięk.

Zgarnąć z półki?


Jak już Wam wspominałam,  miałam mieszane uczucia siadając do tej mangi, ale już po paru pierwszych stronach totalnie zakochałam się w Fukumaru. Dlatego z niecierpliwością czekam na kolejne tomy :-).

Tytuł:              Starszy pan i kot
Autor:             Umi Sakurai
Wydawnictwo: Waneko
Tłumaczenie:   Anna Wrzesiak
Tomy:              1-5




Kapryśna pogoda w wakacje? Czas na super gry rodzinne.

 Środa. Dzisiejsza pogoda za oknem bardzo mnie zaskoczyła. Nie sądziłam, że będę musiała wyciągać wiosenno-jesienne buty i bluzki z długim rękawem. Taka aura natchnęła mnie aby napisać dzisiaj dla Was recenzje super gier rodzinnych od Alexandra, które idealnie sprawdzają się podczas takiej niepogody.


Gry na wakacje.

Aleksander może pochwalić się dużą oferta gier rodzinnych, z którymi można fajnie spędzić czas. W okresie wakacyjnym warto zaopatrzyć się w tego typu rozrywki, na wypadek, gdyby pogoda okazała się kapryśna i będziecie zmuszeni inaczej zorganizować czas niż planowaliście.

Próba mikrofonu.

Szybka łatwa i przyjemna gra. Pełna śmiechu i dobrej zabawy. Idealna na każdą okazję ;-). Naszym zadaniem jest wydanie dźwięku, jednego z siedmiu, ale...

Nie może to być dźwięk karty, która już znajduje się na stole
Nie może być to dźwięk, który wydał nasz poprzednik.
Jeśli na karcie jest gwiazdka to musi być to dźwięk taki sam jak wydał nasz poprzednik,

Niby proste, prawda? Jednak podczas wydawania dźwięków pierdzących, czy też innych paszczowych, można się pomylić ;-).





Rybobranie.

Ta gra jest trochę bardziej skomplikowana. Tym razem mamy okazję wybrać się na ryby. W rozgrywce bardzo ważnym elementem jest chęć podejmowania ryzyka, ponieważ to od nas leży ile ryb złowimy podczas naszej tury. No chyba że kości zdecydują inaczej.

Na czym polega gra w Rybobranie?

Na łowieniu ryb oczywiście ;-). Aby to zrobić musimy rzucić kośćmi k6, a następnie dopasować ryby z kości, do tych na kartach. I tyle. Ale... ;-) na kościach są też śmieci, które podczas swojej tury mamy prawo przerzucać. Pod warunkiem, że przy każdym rzucie wykorzystamy jedną kostkę. Trochę ciężko to wytłumaczyć, ale podczas gry wszystko staje się jasne.








Zgarnąć z półki?

Jak dla mnie to super pomysł zarówno na spędzenie deszczowego popołudnia, jak i leniwego dnia na plaży. Te gry są kompaktowe, szybkie, ekscytujące, zabawne i po prostu super. Także jak najbardziej polecam.




Pozytywka. Zagadkowe zniknięcie - recenzja komiksu.

 Ufff. Przeżyliśmy poniedziałek, teraz już z górki. Dzisiaj pogoda jest nieco kapryśna, dlatego (ku uciesze moich dzieci) popołudnie spędzimy w domu. A Wy, jakie macie plany na resztę dnia?

Dzisiaj postanowiłam przedstawić Wam kolejny tom cudownego komiksu, który tym razem bardzo mnie zaskoczył? Czym? Zapraszam do recenzji, zaraz się dowiecie 🙂.


Pozytywka. Zagadkowe zniknięcie.

Pozytywka, bo o niej mowa to historia o Noli, która w pamiątce po zmarłej matce odnajduje klucz do innego świata. Co tam znajdzie? Jakie przygody i wyzwania czekają ja w Pandorii i co wspólnego ma z tym jej mama?  Na pewno będzie to niezwykła historia.

W najnowszym tomie poznajemy lepiej postać Ośmiornika, który pomógł Noli i jej przyjaciołom uniknąć śmieci. Okazuje się, że ten porywczy, groźnie wyglądający bohater ma też milszą i delikatniejszą stronę. Jednak życie w Pandorii to nie bajka i prawo jest bezwzględne, dla tych którzy je łamią. Nawet jeśli chodzi o miłości. Czy Noli uda się wpłynąć na władcę i zmienić prawo na korzyść obywateli? Warto się przekonać.






Bardzo podobał mi się ten tom, ponieważ w delikatny sposób przedstawia, że każdy ma prawo do miłości. Oczywiście jeśli to uczucie nie krzywdzi drugiej osoby i chociaż finał historii okazał się naiwny to i tak uważam, że jest to jedna z lepszych części Pozytywki.

Zgarnąć z półki?

Tak. Cała seria jest warta uwagi, a autor umiejętnie podsuwa nam nowe wątki i rozwija fabułę. Dlatego bardzo dobrze czyta się Pozytywkę i nie pozostaje nic innego jak czekać na kolejne tomy.

Tytuł:                Sekret Cypriana

Seria:                Pozytywka

Scenarzysta:    Carbone

Ilustracje:        Gije

Tłumaczenie:    Maria Mosiewicz

Wydawnictwo:  Egmont

Premiera:         15.06.2022



Agla Alef najlepsza książka jaką ostatnio czytałam.

 Poniedziałek. Czas wziąć się do poważnej roboty 😉. Ten tydzień zapowiada się bardzo intensywnie. Mam tylko nadzieję, że znajdę na wszystko czas. Ale kto jak nie ja 😉. A Wy jakie macie plany na pierwszy tydzień lipca? Wakacyjne wyjazdy, czy może remonty? Koniecznie dajcie znać 🙂.

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić najlepszą książkę jaka ostatnio miałam okazję przeczytać. Niby nie powinnam być zaskoczona, w końcu napisał ją Radek Rak to (wstyd się przyznać, ale...) nie myślałam że uda mu się napisać coś na poziomie Baśni o wężowym sercu.



Alga Alef. Radek Rak.

Sofija, jako córka wykładowcy całe swoje życie spędziła na uniwersytecie. Jest krnąbrna, uparta i bardzo inteligentna. Kiedy jej życie zmienia się diametralnie okazuje się, że te cechy charakteru paradoksalnie utrudniają życie poza murami uniwersytetu. Sofija trafia do świata do bólu realnego, w którym liczy się przeżycie kolejnego dnia, a nie wiedza nabyta z książek. Czy poradzi sobie w sytuacjach, o których księgi milczały? Jak potoczą się jej losy w świecie pełnym magii, rewolucji, młodzieńczych porywów serca i nieskończonej samotności? Warto się przekonać czytając najnowszą powieść Radka Raka pt Agla Alef.




Jak już Wam wspominałam, zasiadałam do tej książki z pewną rezerwą. Puste Niebo zostało w mojej głowie na długo, ale to Baśń o wężowym sercu jest historią, od której nie mogłam się oderwać i która gdzieś w głowie ciągle mi się kołacze.  Dlatego nie sądziłam, że Radek Rak stworzy coś jeszcze tak wspaniałego. Jakże się myliłam. Agla. Alef to baśń pełna mroku, rzeczywistości prawdziwej do bólu i fantastycznie ludzkich uczuć. Od pierwszych stron totalnie mnie zaczarowała. Nie przesadzając jest to najlepsza książka, jaką miałam okazję ostatnio czytać. Jest jedną z lepszych jakie czytałam w ogóle. Przesadzam? Radek Rak wykreował tak genialny świat, że tylko czekać aż będzie podpisana umowa na ekranizację (Baśń już się doczekała).

Zgarnąć z półki?

Agla. Alef ma ponad 600 stron. Nie jestem w stanie ich streścić. Tyle się dzieje w tej historii! Każdy szczegół jest ważny. A klimat jaki tworzy się dookoła... magia. Magia słowa i wyobraźni! Jak dla mnie to kolejny pretendent do prestiżowych nagród literackich. Dlatego bardzo Wam polecam tę czytelniczą ucztę.

Tytuł:               Agla Alef      

Autor:               Radek Rak

Wydawnictwo:   Powergraph

Premiera:          01.06.2022

A po więcej takich cudowności, zapraszam do nowości Taniej Ksiązki.




Smerfy i świat emocji - recenzja.

Niedziela. Dzisiaj postanowiłam leniuchować ile się da. W między czasie tylko zrobiłam pranie, bułeczki drożdżowe i jeszcze parę innych rzeczy ;-). Czy odpoczęłam? No cóż, łóżko wygląda bardzo kusząco ;-). A jak Wam minął weekend? Gotowi na nadchodzący tydzień?

Dzisiaj przygotowałam dla Was najnowsze części serii Smerfy i świat emocji. Tym razem będziemy mogli poczytać i porozmawiać na dwa, bardzo ważne tematy. Jakie? Zapraszam do recenzji.


Smerfy i świat emocji.

Smerf, który śmiecił.

Powiem Wam, ze ludzie to świnie. W ogóle nie dbają o swoje najbliższe otoczenie. Jakiś czas temu w mojej okolicy było zorganizowane sprzątanie placu zabaw dla dzieci. Na placu, tragedia - śmieci, pobite butelki. Masakra. Dzisiaj byłam z dzieciakami na tym placu i co? Zaczyna robić się to samo... 

Niestety na to już rady nie ma, ale za punkt honoru wzięłam sobie nauczenie moich dzieci szacunku do pracy innych i czystości wokół siebie. Z pomocą przychodzą mi właśnie takie książki jak Smerfy i świat emocji, gdzie temat jest dobrze przedstawiony i omówiony. Dzięki czemu łatwiej jest przyswoić pewne informacje. Takie właśnie jak dbanie o porządek.




Smerf, który stracił przyjaciela.

Z tym tomem miałam pewien kłopot, ponieważ nie wiedziałam, czy to odpowiedni czas na przedstawianie dzieciom tego tematu. Zwłaszcza, że Klara jest bardzo emocjonalna i zawsze przeżywa takie trudne tematy. Co prawda staram się oswajać moje dzieci ze śmiercią. Wiedzą już np. jak kończą niektóre koty lub małe gryzonie. Wiedzą też, że na cmentarzu leżą nasi zmarli, ale to dla nich trochę odległa abstrakcja. Co innego kiedy jest mowa o utracie przyjaciela. Nie było łatwo, ale przebrnęliśmy przed to. Było warto.





Zgarnąć z półki?

Już wcześniej zachwycałam się tą serią i chociaż jak widzicie porusza różne, czasami trudne tematy to Smerfy i świat emocji zdecydowanie pomaga rozmawiać i zaznajamiać się z omawianymi zagadnieniami. Dlatego jak najbardziej polecam Wam tę serię.



Więcej niz zło. Ewelina Stefańska - recenzja.

 Sobota. Dzisiaj mieliśmy bardzo intensywny dzień. Jako, że pracuję od poniedziałku do piątku, wakacjami możemy się cieszyć tylko w weekendy. Dlatego z wakacji możemy cieszyć się tylko w weekendy i chociaż dzisiaj pogoda nie była zachęcająca to udało nam sie wypluskać nad jeziorem. A jak Wam mija ten wakacyjny czas ?

Dzisiaj chciałam zaprezentować Wam książkę, która namieszała mi w głowie, a wszystko dlatego, że... zapraszam na recenzję :-).


Więcej niż zło.

Genialna okładka, prawda? Przywodzi na myśl dawne słowiańskie wierzenia, magię i pierwotny mrok. Opis też bardzo enigmatyczny - 4 bohaterów. Każdy z własnym bagażem doświadczeń. Tajemnicze morderstwa, brutalne obrzędy, wojna. Nooo, zapowiada się ciekawie.

 Zapowiadało się, ale...

Niestety muszę to napisać. Ta książka jest po prostu źle napisana. Sam pomysł na fabułę jak widzicie ma duży potencjał, ale już tekst napisany przez Ewelinę Stefańską... no tu jest trochę gorzej.

Dlaczego?

Autorka gubi nas w fabule. Tak naprawdę nie wiadomo o co w niej chodzi. Główni bohaterowie wcale nie są drużyną (co sugeruje opis). Raczej krążą wokół swoich orbit czasami się spotykając. Dodatkowo fabuła jest bardzo porwana i często trzeba się domyślać, co też autorka miała na myśli, ponieważ bohaterowie raczej nam tego nie powiedzą.

No i muszę też czepić się przestarzałego, ale utartego schematu postaci kobiecych w tej książce. Nie uważam się za feministkę, ale jak już wcześniej Wam wspominałam (choćby na przykładzie Rezkina) nie lubię bohaterek które są głupie. A w Więcej niż zło mamy no cóż... złą wiedźmę (dlaczego złą? bo tak), dziewczynę, której jedyną rolą jest zaspokajanie potrzeb seksualnych jednego z bohaterów i staruszkę, która umarła. 

Czytając tę książkę miałam wrażenie, że główny wątek dzieje się gdzieś daleko, a nam został przedstawiony obraz, który ma nas zmylić i zdezorientować. I to się udało... ponieważ nie jestem w stanie nawet dobrze streścić tej historii...

Zgarnąć z półki?

Powiem Wam szczerze, że nie wiem. Dałam szansę tej książce, ponieważ jest to debiut tej autorki i byłam ciekawa, co też ciekawego tam znajdę. Niestety nie mogę powiedzieć, że była to lektura, która sprawiła mi czytelniczą przyjemność. Przeczytałam ją i tak jak Wam wspominałam, sama historia ma potencjał i mam nadzieję, że Ewelina Stefańska przyjmie krytykę na klatę, poprawi co nie grało i kolejne jej książki będą na poziomie innych książek Fabryki Słów ;-).

Tytuł:               Więcej niż zło      

Autor:               Ewelina Stefańska

Wydawnictwo:   Fabryka Słów

Premiera:          06.05.2022




Moje zdjęcie
Skarby na półkach
Kobieta, Żona, Matka. Piszę o tym co myślę, i robię. Najczęściej czytam książki i staram się aby moje dzieci wiedziały, ze są ciekawsze rzeczy niż siedzenie przed ekranem. Kontakt: skarbynapolkach@gmail.com kontakt@skarbynapolkach.pl