Najpiękniejsze książki dla dzieci! Recenzja najnowszych książek Marka Marcinowskiego.

 Poniedziałek. Udało mi się wygospodarować trochę czasu na ruszenie tyłka, więc czuję przypływ pozytywnej energii. To może być dobry tydzień, nie uważacie? Zwłaszcza, że kończy się długim weekendem ;-).

Dzisiaj mam dla Was recenzje patronacką najnowszych książek Marka Marcinowskiego. Autora takich bestsellerów jak Ekoliski i Podróży Julki i Krzysia. Czyli samych fantastycznych tytułów :-). Jednak pan Marek nie zwalnia tempa i przychodzi do nas z kolejnymi wspaniałościami :-).


Poznaj świat z Markiem Marcinowskim.

Pan Marek ma talent do pisania książek dla dzieci. Swoimi opowieściami potrafi zarazić ciekawością i chęcią odkrywania. Nic więc dziwnego, ze i tym razem napisał coś, co związane jest z otaczającym nas światem. Dwie nowe książeczki o Piętrach lasu i Podwodnym świecie, sprawią że każde dziecko nagle nabierze ochoty na wycieczkę.










No sami zobaczcie jakie cuda! Przepięknie zilustrowała to Lidia Rózio, prawda? Jeśli chodzi o samą treść to też jestem pod wielkim wrażeniem. Tekstu jest mało, dodatkowo jest rymowany, a mimo to znajduje się w nim masa przydatnych informacji na temat zwierząt żyjących w lesie oraz morzach i oceanach. Kiedy moje dzieciaki wzięły do rąk te dwa cuda to aż zaświeciły im się oczy z zachwytu. Naprawdę! A ile było przy tym pytań! A skąd, a jak, a dlaczego! Chyba nie muszę Wam mówić, że sama byłam tym zachwycona ;-).

Zgarnąć z półki?

Kiedy dowiedziałam się, ze pan Marek Marcinowski postanowił napisać i wydać kolejną serię dla dzieci, od razu wiedziałam, że to będą rewelacyjne tytuły. Dlatego bez wahania zgodziłam się na to aby objąć te książki swoim patronatem. Tego autora można polecać w ciemno, jeśli chodzi o książki dla dzieci. Dlatego koniecznie sięgnijcie po Piętra Lasu i Podwodny świat, które swoją premierę będą miały już na początku listopada!




Za możliwość przedpremierowej recenzji oraz objęcie patronatem kolejnych rewelacyjnych tytułów, dziękuję panu Markowi Marcinowskiemu.

Gdzie wędrują światła północy? Recenzja komiksu Światła Północy. Wyprawa do Królestwa Trolli.

 Niedziela. Mój tyłek totalnie się rozplaszczył na fotelu w ciągu tego weekendu, więc musze więcej czasu poświęcić na aktywność w ciągu tygodnia. Czy go znajdę, nie wiem, grafik mam dość napięty, ale może uda się wygospodarować jeszcze trochę czasu.

Dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować kontynuację niesamowitej serii, która od pierwszej strony, pierwszego tomu, skradła moje serce. Pewnie domyślacie się już o czym mowa, a zatem zapraszam na recenzję :-).


Światła Północy. Wyprawa do Królestwa Trolli.

Zawsze z wypiekami na twarzy czekam na kolejny tom tej serii. Od początku oczarował mnie niezwykłym klimatem, odwołanymi do mitologii nordyckiej i fajną kreacją bohaterów. Akcja najnowszej części opowiada o tym jak Sonja i jej przyjaciele wyruszają w podroż do Królestwa Trolli aby uwolnić wujka Henricka. Jednak aby się tam dostać będą potrzebowali pomocy. Z odsieczą przybędzie stara znajoma Espena, która potrafi dowolnie zmieniać swoje oblicze. Czy akcja ratunkowa się powiedzie? A może nastąpią nieprzewidziane komplikacje? Koniecznie przekonajcie się, jak potoczy się ta historia sięgając po najnowszy tom Świateł Północy.






Zaczyna być coraz...

Światła Północy to seria inspirowana mitologią nordycką, więc z góry trzeba założyć, że będzie klimat będzie dość surowy. Nie można jednak zapominać, że jest to komiks dla dzieci, więc krwawe historie o wojnach bogów odpadają. Falch Malin bardzo fajnie to wyśrodkowuje. Dzięki temu nie jest ani zbyt cukierkowo, ani zbyt drastycznie. Co nie oznacza, że autorka oszczędza swoich bohaterów. Wręcz przeciwnie. Mają coraz bardziej pod górkę.

Zgarnąć z półki?

Jak już Wam wspominałam, jestem totalnie zachwycona tą serią od pierwszego tomu. Dlatego za każdym razem zachęcam Was, abyście sami się przekonali, jak wyjątkowa jest to historia. Na pewno nie będziecie żałować!

Tytuł:              Wyprawa do Królestwa Trolli
Seria:              Światła Północy
Autor:             Malin Falch
Ilustracje:       Stein K. Hjelmerud
Tłumaczenie:   Mateusz Lis
Wydawnictwo: Egmont
Premiera:        07.09.2022




Kolejna przewidywalna książka o wiedźmach? Nie tym razem! Recenzja Wiedźm z Manningtree.

 Sobota. Cały dzień spędziłam przed komputerem i wcale bym na to nie narzekała, gdybym mogła poświęcić ten czas na jakąś lekturę, a nie podnoszenie kwalifikacji zawodowych, chociaż i na to narzekać nie mogę ;-). Dzisiaj postanowiłam przedstawić Wam książkę, która bardzo mnie zaskoczyła. Czym? Zapraszam na recenzję.


Wiedźmy z Manningtree.

XVII wiek, Anglia, prześladowania kobiet na tle religijnym trwają w najlepsze. Manningtree, małe miasteczko w hrabstwie Essex zostaje odwiedzone przez Matthewa Hopkinsa, tropiciela wiedźm i wszelkich szatańskich pomiotów. Czy kobiety w Manngtree mają się czego obawiać? Jaką presje wywrze bogobojny zbawiacz dusz? Czy znajdzie kolejne dusze do odkupienia? Na pewno ta historia dużo wniesie do obrazu tamtych czasów.

Przyznam szczerze, że liczyłam na historię w klimacie Salem. Procesy, pomówienia, wyroki skazujące. Szybko jednak okazało się, że Wiedźmy z Manningtree to zupełnie inny typ historii. Autorka skupia się na oskarżonych, ich przeżyciach, przemyśleniach i obawach. Wychodzi z tego bardzo ciekawy obraz tego, jak wyglądał świat w tamtych, okrutnych czasach.

Na faktach.

Książka opisana jest bardzo lirycznie, dlatego miejscami wydawać by się mogło, że historia w niej jest po prostu wymyślona. Niestety A. K. Blakemore inspirowała się prawdziwymi wydarzeniami i osobami. W bardzo przekonujący sposób przedstawiła postać Hopkinsa, który rzeczywiście doprowadził do skazania i zabicia kilkuset kobiet. 
Nie znajdziecie tu magii. Przynajmniej, nie takiej baśniowej. Aktorka w gorzki sposób pokazuje jak zatruwane i zlęknione umysły potrafią zmienić otaczającą ich rzeczywistość.

Zgarnąć z półki?

Naprawdę zaskoczyła mnie ta książka. Czytałam ją z największą przyjemnością i mam nadzieję, że nie tylko doczekamy się kolejnych powieści tej autorki, ale i że ktoś zainteresuje się ekranizacją tej powieści, bo to naprawdę niezwykła historia!

Tytuł:              Wiedźmy z Manningtree
Autor:             A.K.Blakemore
Tłumaczenie:   Urszula Gardner
Wydawnictwo: MOVA
Premiera:        12.10.2022

A jeśli szukacie kolejnych pasjonujących lektur, koniecznie odwiedźcie TaniaKsiążka.pl




Jak odciągnąć dziecko od ekranu. Recenzja książki Dziecko na cyfrowym odwyku.

 Piątek. Jakoś ten tydzień szybko minął. Przecież dopiero co narzekałam na poniedziałek ;-). Weekend minie jeszcze szybciej, bo mam w planach sporo rzeczy do zrobienia. Jak to się mówi, oby do wiosny ;-).

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić bardzo ważną książkę, z która powinien zapoznać się każdy rodzic. Nie tylko taki, którego dziecko ma problemu z uzależnieniem od nowych technologii. Dlaczego? Już wyjaśniam.


Dziecko na cyfrowym odwyku.

Jeśli chodzi o kwestie nowych technologii i dzieci to jestem w tym temacie terrorystką. Klara i Janek mają ściśle wyznaczony czas (oprócz niedzieli) kiedy mogą oglądać bajki. Są oczywiście odstępstwa od rej reguły (wizyty u dziadków, choroba, czy po prostu dłuższe weekendy), ale... tutaj moje dzieciaki nie maja pola do manewrów. Wiedzą, że bajki są tylko w określonych okolicznościach.

Prawdopodobnie przesadzam. W obecnych czasach brak wiedzy na temat aktualnych trendów jutubowych jest w pewnym sensie kalectwem. Brak umiejętności korzystania z telefonu, tabletu, czy komputera, też. Mimo to Klara od niedawna korzysta z telefonu, a Janek jeszcze nie rozpoczął swojej przygody z tym urządzeniem. Mają jeszcze czas, bo to, że to ich nie minie, jestem tego pewna.

Ale...wielu rodziców ma zupełnie inny stosunek do korzystania przez ich dzieci z nowych technologii. Dając dziecku telefon do ręki mają pewność, że przez jakiś czas będą mieli spokój. I to też nie jest złe, ponieważ zarówno rodzice, jak i dzieci potrzebują odpoczynku. Problem pojawia się wtedy, kiedy tego ekranu jest za dużo.

Dziecko na cyfrowym odwyku to książka, która ma pomóc uświadomić rodzicom, jak wpływa na dzieci nadmiar nowych technologii. W książce opisane są różne problemy z tym związane oraz wskazówki jak sobie z tym radzić. Bardzo ciekawym elementem tych porad są skierowane bezpośrednio do rodziców pytania, które w bardzo prosty sposób pokazują, gdzie może być schowany problem. Samo dziecko oglądające bajki przecież problemem nie jest, ale już jego zachowanie bez bajek, owszem. Ten prosty przykład pokazuje, że sam urządzenie nie sprawia, że się od niego uzależniamy, ale treści, które oglądamy oraz częstotliwość korzystania, już tak.










Jak widzicie tematyka poruszana przez Małgorzatę Majewską jest bardzo obszerna. Wydaje mi się, że każdy zmagający się z uzależnieniem swojego dziecka od ekranu, znajdzie tu praktyczne porady jak zacząć działać.

Zgarnąć z półki?

Nie wiem w jakim kierunku zmierza nasz świat. Sama mam poczucie, że za długo gapię się w te wszystkie ekrany i za często sięgam po telefon. Dlatego chętnie sięgam po książki, które dają takie jak Dziecko na cyfrowym odwyku, które dają wskazówki jak rozmawiać i jak działać w przypadku pierwszych niepokojących sygnałów. Dlatego polecam Wam sięgnąć po tę książkę. Na pewno się na niej nie zawiedziecie, a wiedza zdobyta z lektury, na pewno się przyda.

Tytuł:              Dziecko na cyfrowym odwyku

Autor:             Małgorzata Majewska

Wydawnictwo: Dragon

Premiera:        28.09.2022




Najpiękniejszy komiks jaki ostatnio czytałam. Recenzja Przybysza Shaun Tana.

 Czwartek. Dzisiaj również nie będzie mangowo, ale na pewno wybaczycie mi to kiedy przedstawię Wam  dzisiejszy komiks. Jest to zdecydowanie najpiękniejsza rzecz, jaką ostatnio oglądałam. Dlaczego, zaraz Wam wszystko opowiem.


Przybysz. Szaun Tan.

To nie jest nowy komiks. Został wydany w 2007 roku, ale dopiero teraz mogłam do niego zasiąść. Wszystko za sprawą wyjątkowej księgarni Antmag.pl, która skusiła mnie swoim wyjątkowym asortymentem. Przybysz od razu rzuca się w oczy. Postarzana okładka imitująca stare zdjęcia mężczyzny z dziwnym stworem, trochę to niepokojące, a przy tym niezwykle pociągające, prawda? A jak Wam powiem, że w tej historii nie pada ani jedno słowo, a mimo to jest niezwykle poruszająca i ciekawa? Wystarczająco rozbudziłam Waszą ciekawość ;-)? Jeśli nie zaraz wyciągnę argument ostateczny - grafiki.

O czym jest Przybysz?

O mężczyźnie, który zostawia swoją rodzinę i wyrusza w podróż do nowego świata, który ma być ratunkiem i wybawieniem. Tymczasem okazuje się, ze miejsce, do którego trafił główny bohater jest zupełnie obce i niezrozumiałe. Główny bohater długo nie może znaleźć sobie miejsca w nowych realiach. Kiedy jednak wynajmuje pokój, znajduje tam pewne stworzenie, które pomaga mu się zaaklimatyzować.









Wiecie ile razy przeglądałam ten komiks? Milion albo i więcej! A teraz przeglądając zdjęcia, które dodaje do tego wpisu mam ochotę znowu usiąść i zagłębić się w niezwykły świat Przybysza. Niesamowicie działa na wyobraźnie świat wykreowany przez Shauna Tana. Niby znajomy, a jednak zupełnie obcy. Niby prosty, a jednak wszystko jest w nim wrogie i utrudnione. Naprawdę lektura Przybysza jest niesamowitym doznaniem. Nic dziwnego, że został obsypany taką (naliczyłam 10) ilością nagród!

Zgarnąć z półki?

Przybysz opowiada o bardzo trudnym temacie jakim jest imigracja. Jednak przedstawia to w taki sposób, że nie sposób się od tego oderwać. Ja na pewno sięgnę jeszcze nie raz i mam nadzieję, że choć trochę przekonałam Was żebyście dali tej historii szansę. Naprawdę warto!

Tytuł:              Przybysz

Autor:             Shaun Tan

Wydawnictwo: Kultura Gniewu

Premiera:        01.01.2009


A jeśli szukacie innych, nie koniecznie nowych, propozycji czytelniczych, koniecznie zajrzyjcie na stronę księgarni Antmag.pl






Najlepsza gra dla dzieci trenująca cierpliwość. Recenzja gry Balans od Alexandra.

 Środa. Coś tak w kościach czułam, że piękna złota jesień szybko się skończy, ale muszę Wam powiedzieć, że w takich okolicznościach gorąca herbata smakuje wyjątkowo dobrze. Czas wyciągnąć domowe umilacze czasu i posiedzieć spokojnie w domu.

Dzisiaj postanowiłam przedstawić Wam grę, która od dawna zajmuje szczególne miejsce w naszym życiu. Kiedyś zakupiłam jedna z podstawowych wersji na próbę. Wtedy nie wiedziałam, że tyle wniesie do naszego życia. Co takiego sprawiła i jak się nazywa, zaraz Wam wszystko powiem.


Balance - castle/zamek

Gra w balans, bo o niej mowa to rozrywka, która wymaga cierpliwość, zręczności i planowania. My zaczynaliśmy od żółwia. Alexander stworzył całą serię gry w balans z różnymi motywami. Ja zdecydowałam się na zamek, bo ostatnio moje dzieci mają fazę na opowieści w tym klimacie, ale do wyboru macie Meduzę, czyli podwodny świat i kota.

Gra jest bardzo prosta. Stawiamy podstawę rzucamy kostka i dokładamy do klocek w odpowiednim kolorze. Proste prawda? Nie takie proste, jak może się wydawać, ponieważ można ułożyć tylko jeden klocek, a jak wiadomo musi być zachowany balans 😉.



Czego uczy gra w balans?

Tak jak już Wam wcześniej wspomniałam, na pewno cierpliwości. Jednak warto również wspomnieć o tym, że ta gra wspomaga motorykę małą, czyli praktyczne ćwiczenia w zakresie koordynacji i precyzji ręki. Bardzo fajnie sprawdza się u nawet u starszaków, którzy zaczynają swoją przygodę z nauką pisania.

Zgarnąć z półki?

Tak! Chociaż muszę Was ostrzec, dzieci czasami złoszczą się na zawalona konstrukcje 😉. Poza tym gra jest rewelacyjna i bardzo przyjemniej spędza się z nią czas.




Co jeszcze może stać się w świecie podstawowym? Recenzja najnowszych tomów Frigiela i Fluffiego

 Wtorek. Za oknem polska złota jesień. Jest pięknie. Nic tylko wystawić twarz do słońca i zaczytac się w jakiejś lekturze. A wy, korzystacie z pogody, czy może pokonały Was obowiązki?

Dzisiaj korzystając z okazji, że dzieciaki są w przedszkolu, postanowiłam przedstawić Wam najnowsze tomy rewelacyjnego komiksu - Frigiel i Fluffy. Co to za okazja i jakie przygody przeżyją główni bohaterowie tej serii, zaraz Wam opowiem.


Frigiel i Fluffy znowu w akcji.

Moje dzieciaki uwielbiają tą serię. Przeglądają ją tak często, że z pierwszych tomów zaczynają wypadać kartki. Dlatego musiałam poczekać aż nacieszą się najnowszymi przygodami swoich ulubionych bohaterów żeby móc zaprezentować je Wam.

A dzieje się! Kiedy wracają do Lanniel okazuje się, że nie wygląda jak dawniej. Jest dziwnie puste. Szybko okazuje się, że na miasto przejęli rabusie, którzy przewodzi Dewastator. Czy przyjaciołom uda się przywrócić Lanniel dawny ład? Jakie moce skrywa przywódca bandytów? A może to tylko początek większej akcji? Na wszystkie te pytanie znajdziecie odpowiedź w 9 tomie serii pt. Na ratunek Lanniel.









O ile w poprzednim tomie działo się dużo, tak w 10 dzieje się znacznie więcej. Tym razem autorzy postawili na rozmach i Frigiel z przyjaciółmi musi stawić czoło... bogu! Tak, tak nie żartuję. Czeka ich nie lada wyzwanie. Kartki latają jak oszalałe, tej akcji nie da się powstrzymać ;-).









Zgarnąć z półki?




To chyba najczęściej przeglądane komiksy przez moje dzieci. Minecraft jest wszędzie i możliwość poznawania kolejnych historii z tego świata jest po prostu niezwykle wciągające. Dlatego za każdym razem gorąco zachęcam Was do tej serii. Nie inaczej jest teraz, no może z trochę większym rozmachem ;-)

Tytuł:              Frigiel i Fluffy

Autor:             Frigiel i Jean-Christophe Derrien

Ilustracje:        Minte

Tłumaczenie:   Stanisław Kroszczyński

Wydawnictwo: Jaguar

Premiera:        26.01.2022




Moje zdjęcie
Skarby na półkach
Kobieta, Żona, Matka. Piszę o tym co myślę, i robię. Najczęściej czytam książki i staram się aby moje dzieci wiedziały, ze są ciekawsze rzeczy niż siedzenie przed ekranem. Kontakt: skarbynapolkach@gmail.com kontakt@skarbynapolkach.pl