O jaskiniowców, który podróżował w czasie.

 Poniedziałek. Powiem Wam, że to jeden z najtrudniejszych poniedziałków jakie ostatnio mialam. Czuję się jakoś tak ciężko. Mogę zwoje mózgowe pracują wolniej. Dawno tak nie miałam, czyżby to starość 😉?

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić zbiór opowiadań z pod pióra Terryego Pratchetta, jednego z czołowych twórców absurdalnie fenomenalnej fantastyki.


O jaskiniowców, który podróżował w czasie.

Pamiętam jak zasiadłam po raz pierwszy do twórczości tego autora. To co dostałam przerosło moje oczekiwania. Akcja, przygoda, absurd, fantastyka. Nie oczekiwałam aż tyle. Od tamtej pory dla twórczości Terryego Pratchetta mam specjalne miejsce ba moich półkach. Dlatego, kiedy w moje ręce wpadł zbiór opowiadań z wczesnego okresu twórczości tego autora wiedziałam, że nie mogę przejść obok niej obojętnie.

O jaskiniowcu, który podróżował w czasie to zbiór 18 dość krótkich opowiadań. I tutaj od razu muszę Wam powiedzieć, że trochę się zawiodłam, bo myślałam, że tytułowy jaskiniowiec będzie wspólnym elementem łączącym wszystkie te teksty. Trochę szkoda, że nie było to zamiarem autora, ale też nie mogę za bardzo narzekać, bo nie żałuję czasu spędzonego z ta książką.



Może i nie jestem zbyt obiektywna, bo nawet najpóźniejszą twórczość Pratchetta przyjęłam praktycznie bezkrytycznie, chociaż czuć było postępująca chorobę (alzheimer) i rwanie fabuły.

Tak naprawdę ciężko wybrać mi najlepsze opowiadanie. Pratchetta pisał je w wieku 17 lat, więc daleko im do Świata Dysku, ale też czuć już podążanie w jego kierunku.

Najbardziej w pamięci utkwiło mi opowiadanie o starym komputerze, który pomimo swojego wieku potrafił rozwiązać problem, z którym nikt wcześniej nie mógł sobie poradzić. Terry Pratchett potrafi w swoich tekstach sprytnie przemycić treści, które dają do myślenia. 



Warto zwrócić również uwagę, że są to opowiadania skierowane dla młodszych czytelników, więc nie ma co się w nich doszukiwać zawiłej fabuły, czy prawd objawionych. Jest to po prostu zbiór opowiadań, które mają umilić nam czas i zapoznać trochę z twórczością tego konkretnego autora.

Zgarnąć z półki?

Mi się podobało, ale tak jak Wam wspominałam, nie jestem obiektywna 😉. Może jednak zaciekawi Was to, że moje dzieci były bardzo zainteresowane tymi tekstami i świetnie się przy nich bawiły. Także jak najbardziej polecam.

A gdybyście szukali innych porywających tytułów polecam odwiedzić nowości Taniej Książki tam na pewno znajdziecie wiele ciekawych propozycji czytelniczych :-).





Idealne gry na wakacje. Zmieszczą się do każdego plecaka!

 Niedziela. To był intensywny długi weekend. Teraz czas odpocząć ;-). A co może być lepszego na koniec tygodnia od blogowania ;-)? Ja nie znam lepszej alternatywy ;-).

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić super gry, które będą idealną propozycją na nadchodzące wakacje, bo ich kompaktowa forma sprawia, że można je zabrać ze sobą wszędzie :-).


Gry kieszonkowe od Alexandra.

Wielkimi krokami nadchodzą wakacje. Nie planuję co prawda żadnych szczególnych wyjazdów, ale myślę, że coś wyklaruje się spontanicznie (jak zawsze ;-)). Dlatego wolę być przygotowana na każdą ewentualności. Również na kaprysy pogodowe, które przecież zdarzają się dość często. Co zapakuję wtedy do plecaka? Zaraz Wam pokażę :-).

Łowcy.

To gra karciana zarówno na brzydką pogodę, jak i chęć leniuchowania w domku/hotelu, czy pod namiotem. Naszym zadaniem jest odnalezienie wylosowanych rzeczy jak najszybciej. Talia dzieli się rzeczy, które możemy znaleźć "w domu" i takie, które są poza nim. Jeśli wylosowane karty przedstawiają np. ławkę to wiadomo, że nie możemy jej przynieść, ale zawsze możemy zrobić jej zdjęcie. W przypadku rzeczy, które nie nadają się do przenoszenia, na karcie zawsze widnieje ikona aparatu.





Coś takiego. 

Kolejna super seria, która idealnie nadaje się do zabrania na wakacyjny wypoczynek. Tym razem mamy do czynienia z totalnym combo - wspólna zabawa i nauka. Jak już wiecie, dla mnie to połączenie idealne, dlatego jest to mój absolutny faworyt na te wakacje. A że, rozgrywka jest dość szybka, na pewno nikomu nie będzie się nudzić.


Zasady.

Jeden z graczy losuje kartę, która będzie wyznaczała nasz punkt odniesienia. Kolejne wylosowane karty mogą być albo po prawej stronie tej karty i muszą przedstawiać większe wartości, albo po lewej i przedstawiać mniejsze. Jak sprawdzić, czy dobrze położyliśmy kartę? Na odwrocie jest szczegółowe informacje. Kolejna tura może przynieść karty, które są pomiędzy przedstawionymi wartościami, wtedy po prostu dokładamy kartę w odpowiednim miejscu.








Ale pary.

W tym zestawieniu nie może również zabraknąć ale pary. Jest to jedna z gier, w które zaczęłam grać z moimi dziećmi bardzo wcześnie i do tej pory jakoś się nam nie znudziła. Szybka, fajna, dynamiczna i ogólnie wesoła. SUPER. Gdyby ktoś jednak nie znał tej gry to już tłumaczę. Naszym zadaniem jest znaleźć dwa takie same elementy na dwóch różnych kartach. Przypadek (bo jak to inaczej nazwać, ja nie wiem, jak oni to wykombinowali ;-)) sprawia, że ZAWSZE jest taka para. Cała rozgrywka (podstawowa) przypomina trochę grę w wojnę, bo wygrywa ten, kto zdobędzie wszystkie karty.




Zgarnąć z półki?

Moim zdaniem jest to pozycja obowiązkowa na liście rzeczy do spakowania na tegoroczne wakacje. Także jak najbardziej polecam :-).







Orient, nowa seria Shinobu Ohtaka.

 Czwartek. Jako, że dzisiaj jest czerwona kartka w kalendarzu i nie nie trzeba iść do pracy, postanowiłam... Posprzątać pokój dzieciaków. Ja chyba naprawdę nie potrafię odpoczywać i muszę coś robić. Nawet w czasie wolnym! To się chyba leczy, prawda 😉

Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam nową serię od Shinobu Ohtaka. Tak, tak to ta od Magi: The labyrinth of magic. Na pewno jesteście ciekawi, co tym razem przygotował 😉.


Orient. Shinobu Ohtaka.

Orient - prawda jest po stronie wygranych. Tak w skrócie można opisać tę historię. Samurajowie, kiedyś uważani za obrońców ludzkości, obecnie zostali zdegradowani do roli rebeliantów chcących zaszkodzić miłościwie panującym demonom. Tak, światem rządzą demony. Wcale nie takie dobre jak wszyscy uważają.

Musashi i Kojirou Kanemaki nie dają się zwieść tym historiom i postanawiają na przekór wszystkiemu zostać samurajami. Kiedy nadąża się ku temu okazja... Niee, na pewno Wam więcej nie powiem 😉. To dopiero pierwszy tom, więc nie mogę zdradzić Wam wszystkich smaczków.


Plusy.

Uwielbiam Magi: The labyrinth of magic i chociaż narzekałam na zakończenie to zdecydowanie wszystkim polecam tę mangę. Dlatego nie mogłam się doczekać kolejnej serii spod pióra Shinobu Ohtaka

Ta historia naprawdę wciąga. Niby samurajowie walczący z demonami to nic nowego, ale już samurajowie przedstawieni jako zbrodniarze, walczący z demonami wbrew woli zwykłych ludzi... No to już całkiem inna bajka.

Zacznijmy od tego, że sama kreacja świata jest dobrze przemyślana. Autorka bardzo fajnie wprowadza nas w tą historię, stopniując zarówno informacje na temat przedstawionej rzeczywistości, jak i emocji związanej z rozwinięciem fabuły.

Bohaterowie też od razu wzbudzają naszą sympatię. Chcemy się dowiedzieć, czy tym chłopcom udało się spełnić marzenia. Chcemy poznać bliżej ich historię, bo już od pierwszych stron wydaje się po prostu interesująca.

Kolejną rzeczą na plus są odwołania do kultury i wierzeń wchodu. Samurajowie, bogowie-demony, sama koncepcja drużyny. No wszystko super!




Ale...

Nie mogło być inaczej ;-). Oczywistą rzeczą jest, że ta manga mnie zachwyciła i warto po nią sięgnąć, ale to nie znaczy, że nie mogę się czepiać ;-).

Jak już Wam wspominałam, bardzo podobała mi się pierwsza seria tej autorki - Magi: The labyrinth of magic. Jednak sięgając po coś nowego mam ochotę... zobaczyć coś nowego. Lubię styl rysowania Shinobu Ohtaka, ale to nie oznacza, że wszystko musi być do siebie bardzo podobne. W niektórych momentach miałam wrażenie, że nie bardzo wysiliła się rysując jakąś scenę, ponieważ była żywcem wyjęta z poprzedniej historii. 

Może to tylko moje wrażenie, może się czepiam, bo sama nie umiem tak rysować (i wymyślać takich historii), ale wydaje mi się, że wkradło się tu trochę lenistwa.


Zgarnąć z półki?

Tak! Zdecydowanie! Jest to kolejna emocjonująca i porywająca historia, którą warto poznać. Wątki zaczęte w pierwszym tomie dają nadzieję na całkiem długą i niesamowitą przygodę. Także jak najbardziej polecam.

Tytuł:              Orient
Autor:             Shiobu Ohtaka
Wydawnictwo: Waneko
Tłumaczenie:   Anna Wrzesiak 
Tomy:              1





Babel - recenzja gry.

 Środa. Ufff. Czas zacząć długi weekend. Powoli klarują mi się pewne plany, ale to jeszcze nic konkretnego. Na pewno nie będziemy się nudzić. 

Dzisiaj mam dla Was recenzje kolejnej super gry, która po raz kolejny udowadnia, że sukces tkwi w prostocie.


Babel - gra edukacyjna.

Zawsze z wielką chęcią zasiadam do gier, które wymagają kreatywności, zręczności i cierpliwości. Szczerze Wam powiem, że zależy mi na tym aby moje dzieci wypracowały u siebie zwłaszcza tę ostatnią cechę i o ile Klara już nie ma z tym problemu, tak Janek... no cóż mogę powiedzieć, kiedy coś mu nie wychodzi nie jest wtedy dobrym kompanem do zabawy, ani rozmowy, ani... czegokolwiek. Jednak wychodzę z założenia, że jest to kwestia odpowiedniego nastawienia (rodzica i dziecka) oraz po prostu praktyki. A co może być lepszego do ćwiczenia koncentracji i cierpliwości niż gry edukacyjno-zręcznościowe? No właśnie, też myślę, że nic ;-).

Na czym polega gra Babel?

Jak subtelnie sugeruje nam jej nazwa, gra polega na zbudowaniu wieży ;-). Ale nie byle jak, czy byle gdzie, obowiązują nas pewne zasady! Otóż:

- rozdajemy wszystkim graczom drewniane pałeczki

-grę zaczyna najmłodszy gracz (z doświadczenia wiem, że nawet kiedy dzieci nie potrafią czytać zasad, z góry wiedzą, że zaczyna najmłodszy ;-)).

- pierwszy gracz rzuca kostką losując kolor pałeczki, którą ma położyć

-następny gracz też losuje kolor pałeczki poprzez rzut kością i kładzie ją równolegle do pierwszej

-kolejny ma za zadanie położenie swojej pałeczki prostopadle do ułożonych.

Tak właśnie powstaje nam wieża. Wygrywa osoba, która pierwsza wykorzysta wszystkie pałeczki, a że o kolorze decyduje rzut kostką nie jest to takie proste, jak się może wydawać ;-). 






Oczywiście to nie jest jedyna możliwość wykorzystania tych pałeczek. Możemy na przykład układać je inaczej niż równolegle i prostopadle. Możemy też układać ich więcej niż dwie na poziom. Wszystko zależy od naszej inwencji twórczej ;-).

Zgarnąć z półki?

Alexander jak zwykle mnie nie zawiódł. Uwielbiam ich gry, a jakoś wykonania (pałeczki są drewniane) i nieskończenie wiele możliwości rozgrywki, sprawia że nie można się od nich oderwać, także bardzo polecam :-).




Opowieści z Bukowego Lasu. Chór - recenzja.

 Wtorek. Dopiero dzisiaj przy wypisywaniu wniosku urlopowego, uświadomiłam sobie, że w tym tygodniu weekend jest trochę dłuższy niż zwykle. Nie zaskoczę Was pisząc, że nie mam szczególnych planów na ten czas, ale... jak to zwykle, coś się wymyśli :-).

Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję uroczego komiksu, który jakiś czas temu skradł moje serce. Mogliście czytać już u mnie o tej serii, gdyby Wam to jednak umknęło, zapraszam >>TU<<.


Opowieści z Bukowego Lasu. Chór.

Bardzo rozczula mnie historia o rodzinie Rabatków. Jest w niej pełno ciepła, miłości i takiej dziecięcej naiwności. Tym razem możemy poznać historię o spełnianiu marzeń. Różyczka Rabatek jest wielką fanką kociego śpiewaka Romea. Tak się składa, że Sowa Luna szkoli chętne dzieci aby mogły śpiewać w chórkach podczas koncertu tego artysty. Różyczka wraz z rodzeństwem wyrusza aby spełnić swoje wielkie marzenie. Czy jej się to uda? Jakie przygody przeżyją po drodze Rabatki? To wszystko w najnowszym komiksie Opowieści z Bykowego Lasu. Chór.






Zgarnąć z półki?

Cudowne ilustracje prawda? Historia jest utrzymana w podobnym klimacie. Sama nie mogłam się od niej oderwać i już nie mogę się doczekać kolejnej części! Czy polecam? Oczywiście, że tak. Samo ich nazwisko (Rabatki) jest taaaaaakie urocze :-).


Tytuł:                Chór

Seria:                Opowieści z Bukowego Lasu

Autor                Loic Jouannigot

Tłumacz:           Ernest Kacperski

Wydawnictwo:  Egmont

Premiera:        18.05.2025




Decimus Fate i talizman marzeń - recenzja.

 Poniedziałek przywitał nas piękną, słoneczną pogodą, jednak już po południu zaczęły się gwałtowne deszcze, a nawet gdzieniegdzie burz. Co zrobić, pogoda bywa bardzo kapryśna. Zupełnie jak kobieta ;-). Nigdy nie byłam jakoś specjalnie czuła na takie zmiany, ale z wiekiem(!) czuję, że mają na mnie coraz większy wpływ. A jak jest u Was? Przeczuwacie takie rzeczy, kręci Was już w kościach ;-)?

Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję najnowszej powieści Petera A. Flanneryego, na którą czekałam z wypiekami na twarzy i...może to od tej pogody, może to od nadmiaru emocji, ale... nie do końca spełnił moje oczekiwania.


Decimus Fate i talizman marzeń.

Zaczyna się intrygująco. Czarorzemieślnicy. magia, eksperymenty. Przyznam, że zasiadłam do lektury z wielkim optymizmem i wszystko by było fajnie, ale...

Decimus Fate to postać wręcz mityczna. Wielki pogromca demonów. Niepokonany mag i wojownik. Bogacz. Jednym zdaniem człowiek nie do powstrzymania. Jednak pewnego dnia postanowił, że przestanie używać magii i postara się zadośćuczynić za swoje grzechy. Taka sytuacja jest idealną okazją dla wrogów Decimusa, aby w końcu go pokonać. Kiedy na jego drodze staje były łowca demonów zwany Opiekunem, kłopoty same ich znajdują. Dwóch nieustraszonych i niepokonanych bohaterów wyrusza z misją uratowania klasztoru Tan Jit Su. Co spotkają po drodze? Czy zwalczą zarazę nękającą mnichów? A może to nie zwykła choroba, a jakaś klątwa? Peter A. Flannery na pewno nie pozwoli nam się nudzić.

Było dobrze, ale...

To nie jest moje pierwsze spotkanie z tym autorem. Jego Mag Bitewny całkowicie podbił moje serce. Akcja, przygoda, magia, nie mogłam się oderwać! Z Decimusem Fatem było podobnie. Flannery fajnie wykreował świat i bohaterów. Akcja też toczy się wartko. Ogólnie dobrze mi się czytało tę historię. 

Ale...

Łowca demonów z rozpaczy wyrzuca swój miecz w przepaść? A teraz w sumie by mu się przydał? Oooo, tak się składa, że się znalazł. Wielki mag, który nie używa magii jest w poważnych (magicznych) tarapatach? Oooo tak się składa, że ma magiczne amulety. Rozumiecie o co mi chodzi. Rozwiązania same się znajdują. To wszystko jest jakieś takie... zbyt proste. To zdecydowanie najsłabszy punkt tej historii. A niech by sobie uciął rękę, co nam szkodzi ;-).

Zgarnąć z półki?

Tak jak już Wam wspominałam, dobrze bawiłam się podczas lektury Decimusa Fate i talizmanu marzeń. Z chęcią też sięgnę po kolejne tomy tej historii. Flannery potrafi kreować ciekawych bohaterów i porywającą fabułę, a to że postaci mają trochę za łatwo... no cóż, widać, że autor bardzo ich lubi ;-).

Tytuł:               Decimus Fate i talizman marzeń

Tłumaczenie:    Maciej Pawlak        

Autor:               Peter A. Flannery

Wydawnictwo:   Fabryka Słów

Premiera:          13.05.2022



Smerfy. Nowa kolekcja bajek.

 Niedziela, dzisiaj mieliśmy dość przyjemny dzień, pobudka o 5.22... a potem już poszło z górki ;-). Dzisiaj mieliśmy bardzo emocjonujący dzień, ponieważ pojechaliśmy na koncert orkiestry strażackiej, a potem dzieciaki bawiły się w sali zabaw na urodzinach. Słowem... wieczór mam tylko dla siebie, bo moje latorośle padły ;-).

Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam książkę, która jest idealna na wieczorne czytanie przed snem. Zapraszam na recenzję Smerfy. Nowa kolekcja bajek.


Smerfy. Nowa kolekcja bajek.

Uwielbiam tę serię. Krótkie, zróżnicowane bajki, nowe przygody ulubionych bohaterów i odświeżona kreska. Dzieciaki chętnie słuchają, ja chętnie czytam. Czego chcieć więcej ;-).






W tej części nasze serce skradła Smerfetka, która pokazała na czym polega sztuka Smerf-fu! Naprawdę, było na co popatrzeć ;-). A ile było przy tym śmiechu ;-).

Lubię tę serię właśnie za jej różnorodność. Historie są krótkie, treściwe i intensywne. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Zgarnąć z półki?

Tak. Jak dla mnie jest to idealna pozycja na wieczorne czytanie oraz na takie dni, kiedy coś byśmy przeczytali dzieciom, ale nie bardzo chcemy się zagłębiać w zawiłe historie. Dlatego bardzo ją Wam polecam.




Moje zdjęcie
Skarby na półkach
Kobieta, Żona, Matka. Piszę o tym co myślę, i robię. Najczęściej czytam książki i staram się aby moje dzieci wiedziały, ze są ciekawsze rzeczy niż siedzenie przed ekranem. Kontakt: skarbynapolkach@gmail.com kontakt@skarbynapolkach.pl