wtorek, 4 września 2018

Zaczynam!

Zbierałam się długo, zawsze znajdując wymówkę. Jednak chęć zaistnienia w końcu wygrała z lenistwem. Przedstawiam skarby na półkach. Bloga nie tylko o książkach, przecież na półkach można znaleźć różne rzeczy - planszówki, kolorowanki, płyty, kasety, bibeloty. Słowem - wszystko, czego potrzeba.
Zacznę jednak od recenzji książki "Pięć sprytnych kun", ponieważ uważam, że to smakowity kąsek :-)
Oto przepis jak stworzyć bardzo wciągającą książkę dla dzieci:
  1. Wybieramy jakieś przesympatyczne zwierzątka futerkowe.
  2. Nadajemy im niezwykłe imiona (np. Prot, czy Ebi)
  3. Obdarzamy je ciekawymi zdolnościami
  4. Wymyślamy interesującą i nietuzinkową fabułę.
  5. Na koniec dodajemy szczyptę kolorów i można serwować.
    Kiedy zobaczyłam książkę o "Pięciu sprytnych kunach", stwierdziłam, że muszę ją przeczytać. Nie mogłam się doczekać kiedy dostanę ją w swoje ręce. Nie może przecież istnieć taki futrzak, kóry będzie złą reklamą książki dla dzieci. Zwłaszcza jeśli chodzi o kuny. Są sprytne, inteligentne, uparte, a do tego takie urocze. Moja kobieca intuicja się nie pomyliła. Nie wiem, czy bardziej czytałam o przygodach bandy kun dla dziecka, czy dla siebie.
    Justyna Bednarek to autorka kilku książek dla dzieci. Opisała historie skarpetek, skrzata, czy szajki kun. Na co dzień jest dziennikarką. Humor i wciągająca fabuła książek jej autorstwa, pozwalają w całości zanurzyć się w barwny świat, który kreuje.
    Historia "Pięciu sprytnych kun" to opowieść o szajce Prota Eustachego, który próbuje znaleźć sposób, aby jego gang zasłyną na cały świat. Nie ważne w jakiej dziedzinie. Przywódca po prostu marzy o sławie. W skład jego drużyny wchodzą: Tomasz Montana, Euzebiusz zwany Ebim, pani Patrycja i Purchawka. Kiedy szef wymyśla już, co powinni zrobić aby stać się sławnymi i znanymi na całym świecie (albo chociaż na całe miasto), dzieją się tak różne i szalone rzeczy, że w końcu wychodzi tak jak powinno być od początku.
    Każda z kun nie byłaby sobą, gdyby nie odpowiednia cecha charakteru, która ją definiuje. Prot Eustachy jak przystało na szefa jest opanowany i rozważny. Tomasz Montana ma typowo kowbojskie zachowania. Chodzi w kapeluszu, pali cygara z trawy, czy zarzuca lassem. Pani Patrycja natomiast ma wielkie zdolności kulinarne, których uczy Purchawkę. Ebi jest cichym, bystrym obserwatorem. Historia, którą przeżywają kuny nie obyłaby się jednak bez ludzi, dobrych i złych. Nie będę zdradzać wszystkich tajemnic. Powiem tylko tyle, że na pewno chodzi o gotowanie.
    Niesamowitym, bo niezwykle oryginalnym i niespotykanym dodatkiem są przepisy zamieszczone w książce. Na dodatek są one w dwóch różnych wersjach - tradycyjnym i kunowanym. Przepisy nie są trudne, składają się z prostych, łatwo dostępnych składników. Można je przygotować z dzieckiem lub samemu (z czystej ciekawości, czy wymyślone potrawy mogą smakować w rzeczywistości). Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Wytrawny krytyk, czy nieposkromiony łakomczuch.
    Wisienką na tym apetycznym torcie są ilustracje Daniela de Latour, który jest znany z prac do serii "Naucz mnie mamo". Wesołe, żywe, przyjazne grafiki dopełniają całości. Właśnie tak wyobrażam sobię bandę Prota Eustachego i otaczający ją świat. Bardzo ciekawe są początkowe ilustracje, które bez słów wprowadzają nas do świata "Pięciu sprytnych kun". Ciepło i pozytywna energia jaka płynie z tych obrazów sprawia, że rzeczywistość, w której żyje szajka Prota Eustachego, nie jest brutalna i zła, tylko trochę nieudolnie podstępna.
    W "Pięciu sprytnych kunach" jest wszystko. Intryga, miłość, złe charaktery no i oczywiście niesamowite futrzaki, które ratują całą sytuację. Tej książki nie można polecić. Trzeba ją zalecić jak lekarstwo, które jest bardzo smaczne. Jak herbata z cytryną i miodem w długi zimowy wieczór.

    moja ocena: książka z najwyższej półki ;-)

5 komentarzy:

  1. Zupełnie niespodziewanie poczułam chęć, żeby skorzystać z podanego przez Ciebie przepisu i też napisać coś o zwierzątkach :) Ciekawe, co z tego wyjdzie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zacząć jest najtrudniej! Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Powodzenia! Dużo inspiracji i weny do pisania postów ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam o tej książce :) Jestem ciekawa czy mojemu synowi przypadłaby do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Znamy tę książkę kilka ładnych lat i nieustannie nas zachwyca.

    OdpowiedzUsuń

Używaniec

Holendrzy to naprawdę sprytni i obrotni ludzie. Bardzo podoba mi się ich infrastruktura. Jeżdżąc rowerem nie czuję tej nienawiści od strony...