Zbyt wielkie piękno to ucieleśnienie zła (Doctor Mephistopheles. Waneko)

 Już miałam obawy, że dzisiejszy post nie powstanie na czas. Dlaczego? Każdy z nas ma okno (i facebooka ;-)) także na pewno wiecie, że spadł śnieg. Wczoraj stanęłam przed wielkim dylematem rodzicielskim - pozwolić dalej się bawić na śniegu, śniegiem, w śniegu, itd., czy zabrać (oczywiście z wielką rozpaczą i okrzykami niezadowolenia) towarzystwo do domu. Patrząc na Janka, musiałam wybrać tę mniej przyjemną opcję. Chociaż krzyku było co nie miara to potem spało mu się bardzo dobrze, a ja w tym czasie mogłam... tak, ogarnąć resztę i oczywiście chwilę, dosłownie momencik poczytać ;-). 

Tym razem skusiłam się na mangę o pewnym doktorze. Jednak nie jest to medyczna historia, pełna etycznych rozterek, czy rozmyślań na temat biologii człowieka. Doctor Mephistopheles to opowieść o tym, że nawet bóg może poczuć się niezwykle ludzko, w świecie zdominowanym przez...


Skusiła mnie już sama kreska. Tak coś czułam, że już gdzieś ją widziałam i nie myliłam się. Hideyuki Kikuchi to autor dobrze znany w świecie mangowym. Stworzył wiele bardzo popularnych serii opierających się na wampirach i demonach. Jedną z najpopularniejszych serii jest Vampire Hunter D.




Kiedy zasiadłam do lektury nie wiedziałam czego się spodziewać. Niby miałam jakiś obraz całości, ale co wyjdzie z połączenia historii Hideyuki Kikuchi z kreską Kairi Shimotsuki, kto to może wiedzieć ;-).

W 20XX (przypadek, nie sądzę ;-)) w jednej z dzielnic Tokio doszło do trzęsienia ziemi (nazwano je później Devil earthquake), po którym miasto zostało podzielone. Jedna jego część zupełnie się nie zmieniła, natomiast w drugiej pojawiła się dziura w ziemi, z której zaczęły wychodzić różne demony, potwory i wampiry. Miejsce to jest bardzo niebezpieczne dla zwykłych śmiertelników, a niepisanym władcą jest Doktor Mephistopheles, który pomimo anielskiego oblicza potrafi być bardzo bezwzględny. Pewnego dnia do głównego bohatera zgłasza się człowiek, który chce wskrzesić boga. Jednak Mephisto nie jest zainteresowany tą propozycją. Jakie to będzie miało konsekwencje dla całej demonicznej dzielnicy? No cóż na pewno człowiek, który chce wskrzesić boga dysponuje też odpowiednimi środkami na taką okoliczność.

Tyle słowem wstępu. Teraz trochę pomarudzę. Doctor Mephistopheles to historia, która składa się z 3 tomów. Już po lekturze pierwszego wiadomo, że to za mało aby zmieścić w trylogii taką fabułę. Szkoda, bo naprawdę ma potencjał, a tymczasem dostajemy tylko mały kawałeczek ciekawie wykreowanego świata. Po przeczytaniu całości czułam wielki niedosyt. Jest tyle postaci pobocznych, którym z powodzeniem można by było rozwinąć wątki. Jest tyle aspektów, które fajnie rozbudowałby fabułę. Szkoda, że potencjał tej historii nie został w pełni wykorzystany.




Jednak jeśli powiedziałabym, że mi się nie podobało to bym skłamała. Chyba najbardziej podobała mi się postać Soyogi Kazuyuki ( o której wcześniej specjalnie nie wspominałam, ponieważ ma ścisły związek z głównym wątkiem fabularnym, którego nie chcę rozwijać żeby nie spoilerować). Podoba mi się refleksja do jakiej dochodzi. Dzięki temu cała manga zyskuje zupełnie inny wydźwięk. Naprawdę jestem pod wrażeniem tego, jak to wszystko zaplanował autor scenariusza. Niestety przed to, że finałowa akcja zmienia znaczenie tej historii jestem jeszcze bardziej rozżalona, że nie mogę poznać jej kontynuacji.

Jeśli chodzi o kreskę to tu też muszę się trochę czepić. O ile podobają mi się bohaterowie - Mefisto wygląda jak upadły anioł, a Soyogi jak idol współczesnych nastolatek to przeszkadzało mi trochę kadrowanie poszczególnych obrazów. Czasami totalnie nie wiedziałam czemu miało służyć zbliżenie na... nawet nie wiedziałam na co. Wkradał się przez to pewien chaos, który nie pasował do fabuły.

No, ale marudzę i marudzę, a jednak wyszłam zadowolona z tego spotkania. Sama historia o wskrzeszaniu boga bardzo mi się podobała, ponieważ autor (pamiętajmy, że miejscem akcji jest Tokio) wykorzystał elementy kultury chrześcijańskiej i nordyckiej. Jak dla mnie wyszło naprawdę przyzwoicie. A dopełnienie tej historii takimi kuszącymi (mówię o ilustracjach) postaciami, sprawiło, że na pewno będę polecać tę mangę, ponieważ taka historia nie może zostać zignorowana.

Tytuł:              Doctor Mephistopheles
Autor:             Hideyuki Kikuchi
Ilustracje:       Kairi Shimotsuki 
Wydawnictwo: Waneko
Tłumaczenie:   Joanna Kaniewska 
Tomy:              3

Za możliwość poznania ucieleśnienia zła w piękniej postaci, dziękuję Wydawnictwu Waneko.



Komentarze

  1. Moje dzieci już wyrośnięte, same zatem oddają się zabawie na śniegu, natomiast ja chętnie wybieram się na długie spacery z moimi psinkami, tylko pozazdrościć im energii i zapału w śnieżnych zaspach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do mangi, to tematyka obraca się w sferach, które mnie bardzo interesują, ułomność biologii człowieka, lub cud jej funkcjonowania, to coś, co lubię zgłębiać. :)

      Usuń
  2. Podziwiam fascynację mangą. Ja musiałabym się przekonać i zobaczyć, jak to się je.
    Myślę, że te trzy tomy znajdą swoich czytelników.
    Pozdrawiam :-)
    Irena-Hooltaye w podróży

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam jeszcze w życiu żadnej mangi, jednak chciałabym to kiedyś zmienić.

      Usuń
  3. Szkoda, że potencjał tej historii nie został wykorzystany w 100%. Osobiście fanką mang nie jestem, ale wiem, że sporo osób je lubi. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam czytać i bez książek nie wyobrażam sobie życia, jednak manga nie należy do moich ulubionych. Ale jak wszystko ma swoich zwolenników i przeciwników, ja przeciwnikiem nie jestem jednak podziwiam, za zainteresowanie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kreska faktycznie ciekawa, bardzo baśniowa, powiedziałabym! Raczej nie sięgam po mangę, gdyż jest dla mnie ciężka w odbiorze, ale na tę może i bym się kiedyś skusiła? W każdym razie na pewno zapytam siostrę czy zna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W końcu mamy białą zimę, więc cieszmy się z tego, że dzieci zakosztują trochę ruchu i zbudują coś ze śniegu. Moje dzieci lubiły kiedyś mangi. Po takiej lekturze potem same rysowały i wymyslały własne historie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szalenie cieszy biała zima, nareszcie mogę nacieszyć się długimi mroźnymi spacerami w śnieżnej scenerii, tak długo na to czekałam. :)

      Usuń
  7. Raczej nie sięgam po mangę,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto kiedyś spróbować, przykładowo Japończycy wszystkie swoje dzieła narodowe (i nie tylko swoje) "zmangowali".

      Usuń
    2. I w takim ujęciu dałabym się skusić, przykładowo zmangowany Sherlock Holmes. ;) :)

      Usuń
    3. Ja próbowałam nie jednokrotnie i nie odnajduję się w tej całej mandze niestety.

      Usuń
    4. Ja jeszcze nie miałam okazji spróbować. Chciałabym się kiedyś przekonać, czy przypadnie mi do gustu.

      Usuń
  8. Wierzę w demony, szatan i inne złe duchy. Wiem że to jest spore zagrożenie duchowe. Dobrze, że nawet w takiej wersji literatury jest to nagłaśniane.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wydaje mi się, że już czytałam gdzieś o tej serii i podsyłałam link mojej siostrze. W mojej rodzinie tylko ona interesuje się mangą.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie kojarzę tej serii, zawsze jednak można sięgnąć po coś innego. Dobrze, że historia okazała się ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  11. Super, że jesteś zadowolona z powieści. To jest najwaŻniejsze, żeby w gatunku który nas interesuje pokazywalo się jak najwięcej perełek :) Kinga

    OdpowiedzUsuń
  12. Magiczne klimaty budzą skutecznie zaciekawienie czytlników, których ta pozycja zapewne zdobędzie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Niekoniecznie mnie przekonała ta historia by sięgnąć po tę pozycję. Może kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Brzmi interesująco, przyznam, że mang do przeczytania nazbierała mi się już cała lista :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też tworzy się mangowa lista, mam nadzieję, że w końcu uda mi się zacząć ją realizować. :)

      Usuń
    2. widzę że miłość do mangi dalej trwa, i cieszy sie ona zainteresowaniem

      Usuń
  15. Nie mogę się przekonać i nie siegnę po tę mangę. Fascynaci gatunku zapewne sami ją znajdą na rynku.

    OdpowiedzUsuń
  16. A się do tych mang nie mogę jakoś przekonać... może to nie moje klimaty hmm Za to śnieg i zima piękna choć jestem ciepłolubna haha Ale syn jest tak szczęśliwy, że i ja się cieszę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Totalnie nie znam tego rodzaju literatury, ale fabuła mnie zainteresowała. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiałam czytać mangi w gimnazjum, taka twórczość niezwykle mnie wtedy interesowała! Obecne oglądam różne anime i też jestem fanką :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Całkowicie zapomniałem że istnieją mangi, animy i inne... :-) Chyba jednak wolę inna literaturę ...

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie czytałam tych trzech tomów jeszcze i nie kojarzę ich. Za to kreska mi się tu podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Manga to zupełnie nie moja bajka, ale miłośnicy tego gatunku na pewno będą zadowoleni.

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie czytałam jeszcze żadnej mangi. Z ciekawości muszę zobaczyć czy mają jakieś w bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  23. Widać, że Ciebie naprawdę kręci taki gatunek i dobrze. Podziwiam Cię za takie super recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  24. Właśnie przymierzam się do przeczytania książek moje córki. A te też znajdą się w kolejce.

    OdpowiedzUsuń
  25. Oj dawno nie czytałam mangi, ale wiem, że jest wielu fanów tego gatunku. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Manga to zdecydowanie nie moje klimaty, choć moja chrześnica uwielbia .

    OdpowiedzUsuń
  27. Szkoda, że potencjał nie jest dobrze wykorzystany. Jeśli są postacie poboczne, które można jeszcze opisać, opowiedzieć ich historie, to aż szkoda, że nie ma jeszcze jednego tomu, który się tym zajmie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja często czuję niedosyt kiedy manga za szybko się kończy, ale równie często wściekłość, kiedy w długich seriach na siłę wymyślane są wątki (to się da wyczuć). Jestem ciekawa mojego odbioru, bo jeszcze nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  29. A może i mnie by ta książka skusiła po tej kresce?

    OdpowiedzUsuń
  30. Wstyd się przyznać, ale jeszcze nie miałam do czynienia z mangą, a naprawdę chciałabym spróbować. Przypomniałaś mi o tym swoim wpisem - tym razem nie odpuszczę! Howgh! :-)

    OdpowiedzUsuń
  31. Choć nie należę do fascynatów mangi, to doceniam kunszt tej sztuki. Widzę, że i tu jest co podziwiać, a i rozrywka przednia

    OdpowiedzUsuń
  32. Widzę,że jesteś prawdziwą mangomaniaczką,a Twoja pasja ani trochę nie słabnie - tak trzymać! :) Jeśli o śnieg chodzi,u nas już dzisiaj resztki - ale w weekend zaliczyliśmy kulig.Bąbel był zachwycony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam jeszcze,że te kolorowe ilustracje bardzo mi się podobają - choć jednocześnie mają w sobie jakiś niepokój.

      Usuń
  33. Wędrówki po kuchni19 stycznia 2021 11:15

    Za mangą ie przepadam, ale bardzo podoba mi się tu kreska.

    OdpowiedzUsuń
  34. Fajnie, że manga sięga do klasyki. Może tym razem sie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  35. Tyn razem nie jestem przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  36. Ciekawie napisane, choć nie wiem, czy to coś dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Nigdy nie słyszałam o tej książce. Nie jestem przekonana czy to propozycja dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  38. Nigdy nie słyszałam o tej książce. Nie jestem przekonana czy to propozycja dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  39. Widząc okładkę już widzę że nie szczególnie to pozycja dla mnie. Zdecydowanie wolę inne typy książek.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Follow by Email

Moje zdjęcie
Skarby na półkach
Kobieta, Żona, Matka. Piszę o tym co myślę, i robię. Najczęściej czytam książki i staram się aby moje dzieci wiedziały, ze są ciekawsze rzeczy niż siedzenie przed ekranem. Kontakt: skarbynapolkach@gmail.com kontakt@skarbynapolkach.pl