Sixtine. Pies z mroku - recenzja.

 Piątek. Przede mną szalony weekend. Jedziemy na wesele do znajomych. Pomimo tych wszystkich przygotowań i wydatków, cieszę się, że będziemy mogli trochę poszaleć. A Wy jakie macie plany na weekend?

Dzisiaj postanowiłam przedstawić Wam kontynuację serii, która skradła moje serce. Jest w niej wszystko, czego potrzeba do ekscytującej historii - piraci, duchy, skarb i... 



Sixtine. Pies z mroku.

Całkiem niedawno (bo w czerwcu) miałam okazję przedstawić Wam tę serię. Sixtine jest dziewczyną o niezwykłych zdolnościach - widzi duchy. Jej niewidzialni przyjaciele to piraci, którzy pomagają jej uporać się z różnymi, codziennymi problemami. Sixtine np. doskonale włada szablą i potrafi przekradać się niczym ninja. Wszystko fajnie, ale te umiejętności nie pomogą jej w powtrzymaniu banku przed konfiskatą jej domu. Kiedy pewnego dnia wykrada z muzeum skarb, jej życie całkiem się zmienia.

W najnowszym tomie przygód Sixtine możemy dowiedzieć się czegoś więcej o świecie duchów oraz różnych mniej lub bardziej skomplikowanych relacjach łączących. Druga część tej historii wydaje się trochę bardziej mroczna . Okazuje się, że Sixtine jest w niebezpieczeństwie. Ktoś na nią poluje! Czy głównej bohaterce uda się wybrnąć z opresji? Jakie tajemne moce posiadła przebywając z duchami ? I czy uda jej się uratować ukochany dom? Tego wszystkiego będzie można się dowiedzieć z najnowszej części Sixtine. Pies z mroku.




Chyba jestem za stara na takie teksty, dłuższą chwilę zajęło mi zrozumienie o co chodzi z "kontrolą migdałków" ;-).


Zgarnąć z półki?

Sixtine to komiks zdecydowanie dla trochę starszych dzieci, więc moje maluchy nie do końca były zainteresowane tą historią (zbyt skomplikowane wątki). Ja natomiast bawiłam się świetnie i myślę, że młodzieży (nawet na młodszej tak 8/9+) też spodobałaby się ta historia. Są w niej prawdziwy (co z tego, że nie żywi ;-)) piraci! 

  • Seria/cykl: Sixtine. Pies z mroku.




  • Scenarzysta: Frédéric Maupomé

  • Ilustrator: Aude Soleilhac

  • Tłumacz: Marek Puszczewicz

  • Data premiery: 13.07.2022





Mangowy czwartek z dziewczyną zombie!

 Czwartek. Dzisiaj wzięłam sobie urlop w pracy i postanowiłam trochę po wypoczywać. Pierwotne plany były trochę inne, ale jak to w życiu była, nie wszystko da się zaplanować. Finalnie jednak mogę się pochwalić, ze udało mi sie nadrobić dzisiaj parę komiksów, o których nie długo na pewno Wam opwiem.

Tymczasem dzisiaj... jako, że mamy mangowy czwartek chcę Wam przedstawić kolejną super mangę, przy której świetnie się bawiłam. To historia tego typku, gdzie nawet wypadające wnętrzności mogą być zabawne. Mam opowiadać dalej ;-)?


Od dziś jestem zombie!

Skusiła mnie okładka, bo nic tu do siebie nie pasuje. Ładna dziewczyna w bikini kojarzy się raczej z posiłkiem dla zombie, a nie samym zombie. Chyba że... to zombie incognito! Przyznajcie sami, że jest w tym coś pociągającego, że chce się poznać tę historię.

Pucca to wschodząca gwiazda showbiznesu. Kiedy pewnego dnia razem ze swoim menadżerem wyrusza na sesję w nawiedzonym tunelu, nigdy już nie powraca z tej wycieczki. Co stało się z główną bohaterką? Jak łatwo się domyślić, została zamieniona w zombie, ale nie takie bezmyślne i obrzydliwe. W sumie można powiedzieć, że ona po prostu nie żyje, ale dalej funkcjonuje. Po przemianie dziewczyna trafia do wioski zombi, w której mieszkają istoty podobne do niej (w różnym stadium rozkładu). Czy Pucca dostosuje się do nowych warunków? Jakie zadania będzie musiała wykonać aby pomóc lokalnej społeczności? A może jednak wykorzysta to, że nic w jej wyglądzie się nie zmieniło i wróci do miasta? Jedyne co mogę Wam zdradzić to to, że będzie... śmiesznie.









Bardzo lubię takie historie. Lekkie i przyjemne, chociaż czasami obleśne i makabryczne. Podoba mi się połączenie humoru i groteski. Obawiałam się trochę, że będzie to kolejna komedia pomyłek z romansem w tle. Na szczęście tak nie było. Owszem w tej historii występują różne gagi, czy żarty sytuacyjne, ale nie są one w żaden sposób wymuszone, czy przesadzone. 

Z jednotonówkami jest taki problem, że z jednej strony dobrze, że się kończą, bo dalsze ciągnięcie fabuły mogłoby być strasznie wymuszone, a z drugiej, szkoda że się kończą, bo fajnie się je czyta i z chęcią człowiek poznał by dalsze losy bohaterów. Tak samo jest i tym razem. Chciałabym dowiedzieć się co było dalej, ale czy kolejne perypetie bohaterów tak samo by mnie wciągnęły? Chyba jednak wolę domyślać się, co było dalej ;-).

Zgarnąć z półki?

Nie jest to historia dla wszystkich. Nie oszukujmy się, przecież nie wszyscy lubią zombie ;-). Mimo to uważam, że warto sięgnąć po ten tytuł, ponieważ daje zupełnie inne światło na tą tematykę. Dlatego bardzo Wam polecam sięgnąć. Na pewno nie pożałujecie, a przynajmniej nie zgnije Wam mózg! ;-)

Tytuł:               Od dziś jestem zombie!
Autor:              Ishikawa Yugo
Ilustracje:        Araki Tsukasa
Wydawnictwo:  Waneko
Tłumaczenie:    Anna Wrzesiak




Kosmosmerf - recenzja komiksu.

 Środa. Coś ostatnio bliżej mi do kosmicznych tematow. Dlat go dzisiaj postanowiłam przedstawić Wam najnowszy komiks o smerfach. Komicznych smerfach!


Kosmosmerf.

Moje dzieciaki uwielbiają te komiksy. Dlatego kiedy w naszym domu pojawiła się nowy tom przygód Smerfów, od razu zasiadają do lektury. Każdy komiks musi być przynajmniej kilkukrotnie przejrzany zanim trafi w moje ręce. 

Tak było i tym razem, tylko że teraz musiałam poczekać trochę dłużej. W najnowszym tomie przygód Smerfów możemy obserwować jak jeden z nich wyrusza na daleką podróż w odległe miejsca w kosmosie. Tak na prawdę nie wyruszy zbyt daleko, ale o tym dlaczego tak jest, musicie sami przeczytać 😉.

Drugi komiks opowiada o maszynie do zmieniania pogody. Zauważyliście, że w wielu filmach z gatunku SF ludzie zawsze chcą sterować pogoda? Jak widać każdy chce podporządkowywać pod siebie siły natury 😉.







Zgarnąć z półki?

Jak już wspominałam, jak dla mnie to pozycja obowiązkowa. Uwielbiam poznawać nowe przygody smerfów, zwłaszcza że nie wszystkie zostały zekranizowane. Dlatego bardzo Wam polecam 🙂.

Tytuł:              Kosmosmerf

Scenarzysta:    Peyo

Ilustracje:         Peyo

Tłumaczenie:    Maria Mosiewicz

Wydawnictwo:  Egmont

Premiera:         13.07.2022



Gigant poleca. Extra. Galaxy - recenzja.

 Dzień dobry we wtorek. Jak Wam minął dzień? Bo mi bardzo intensywnie. Wyszłam wcześniej z pracy i rzuciłam się w wir załatwiania różnych spraw. Finalnie udało mi się wszystko ogarnąć, ale jestem też wykończona dzisiejszym dniem i jedyne o czym marzę to położyć się spać. Jednak zanim to nastąpi postanowiłam przedstawić Wam najnowszy tom komiksu z serii Gigant poleca. I powiem Wam szczerze, że jest to chyba moja ulubiona część :-).


Gigant poleca Extra. Galaxy.

O tej serii piszę dość regularnie na moim blogu. Bardzo ją lubię (już mogę to oficjalnie powiedzieć ;-)) i chętnie po nią sięgam. Najwięcej przyjemności z czytania sprawiają mi wydania extra, czyli odrębne tomy ukierunkowane na konkretny temat. Tym razem Egmont zdecydował się na wydanie części o kosmicznych przygodach kaczora Donalda. 



Tym razem mamy do zapoznania się aż 14 historii, które dzieją się w jakiejś części kosmosu. Komiksy są bardzo różne i jak zawsze przedstawiają wszystkich bohaterów znanych z poprzednich tomów, jak i zupełnie nowych. Dzięki temu każdy znajdzie coś dla siebie. Tym razem nie znalazłam fabuły, która jakoś specjalnie by się wyróżniała i zapadał w pamięci. Jednak całość czytało się bardzo dobrze i chętnie po niego sięgnę przynajmniej parę razy ;-).





Zgarnąć z półki?

Ja Wam zawsze będę polecać. Warto sięgać po takie komiksy, bo niesamowicie działają na wyobraźnię i pobudzają kreatywne myślenie. Dlatego myślę, że warto sięgnąć i samemu się o tym przekonać :-)

Tytuł:              Gigant Poleca. Extra. Galaxy

Wydawnictwo:  Egmont

Premiera:         22.07.2022




Na przekór wszystkiemu przeczytałam najnowszą książkę Tokarczuk i...

 Poniedziałek. Nie wiem dlaczego, ale jadąc dzisiaj do pracy miałam wrażenie, że wracam z urlopu. Jakoś tak mi się straaaasznie nie chciało ;-). Potem już poszło i wpadłam w odpowiedni rytm, ale poranek był tragiczny. A jak Was przywitał sierpień? Koniecznie dajcie znać.

Dzisiaj postanowiłam przedstawić Wam książkę, której wcale nie miałam ochoty przeczytać, dlaczego? Zapraszam do recenzji.


Empuzjon. Olga Tokarczuk.

Mieczysław Wojnicz trafia do najlepszego sanatorium dla gruźlików w całej Europie. Na miejscu poznaje pacjentów o nieco zaskakujących poglądach. Codzienne rozmowy pozwalają rozwijać tematy, które ukażą szerszy i bardziej skomplikowany obraz świata. Jak wpłynie to na młodego studenta, czy nowe znajomości dodadzą mu sił do walki z chorobą, czy może utwierdzą w przekonaniu, że trzeba się poddać? Autorka jak zawsze doskonale kreuje postaci i pięknie zarysowuje całą historię, ale...

O Oldze Tokarczuk ostatnio zrobiło się głośno. Wszystko za sprawą jej wypowiedzi, w której wprowadza podział na ludzi, którzy zasługują na jej twórczość i takich, którzy jej nie rozumieją, bo są za głupi. To tak w skrócie. Powiem Wam szczerze, że ubodły mnie jej słowa, bo od razu zakwalifikowałam się w tej drugiej kategorii. 

Nie chodzi o to, że czuję się głupia. Bardziej chodzi o to, że wydaje się za mało wrażliwa na jej twórczość. Uwielbiam to, jak Olga Tokarczuk potrafi uchwycić ulotne chwile naszej rzeczywistości, ale teraz wydaje mi się, że są zbyt subtelne i (być może) opatrznie rozumiem ten przekaz.

Może mi się to tylko wydaje, ponieważ czytając Empuzjon od razu dałam się wciągnąć tej historii. Z każdą przeczytaną stroną czułam, że jest to książka, którą naprawdę warto przeczytać. Mroczny klimat, nietuzinkowe dyskusje na przeróżne klimaty i ten szczególny czas w historii świata, który był równie okrutny, co magiczny. Tokarczuk potrafi budować klimat. Nie raz to zresztą udowodniła. Jej powieści są wręcz koronkową robotą, którą przyjemnie się ogląda. Niestety w mojej głowie cały czas pozostaje niesmak pozostawiony z jej ostatnią wypowiedzią i wydaje mi się, że nie odczułam w pełni kunsztu tej historii.


Zgarnąć z półki?

Jak bardzo bym nie narzekała i czuła się urażona to nie mogę powiedzieć, że to słaba książka. Empuzjon jest pełen poruszających dialogów, subtelnych napięć, magicznych chwili i realnego świata. Wszystko to sprawia, że czyta się z największą przyjemnością. Dlatego, jeśli chcielibyście tak jak ja, mimo wszystko dać szansę najnowszej powieści Olgi Tokarczuk, to na pewno się nie zawiedziecie.

Tytuł:               Empuzjon

Autor:               Olga Tokarczuk

Wydawnictwo:   Wydawnictwo Literackie

Premiera:          01.06.2022

A jeśli szukacie więcej niesamowitych książek, koniecznie zajrzyjcie do Nowości Taniej Książki.




Ulubiony komiks moich dzieci. Uwaga, nie czytajcie tego w domu ;-)

 Niedziela.  Nie tak wyobrażałam sobie ten weekend. W zasadzie mogę powiedzieć, że cały przepracowałam przed komputerem (nie licząc małej przerwy na Disney+ ;-)). Nie ma jednak tego złego, bo dzięki temu mam spokojniejsza głowę i mogę zupełnie inaczej zaplanować nadchodzący tydzień. A Wam jak minęły ostatnie dni lipca?

Dzisiaj postanowiłam przedstawić Wam ostatnio ulubiony komiks komiks dzieci. Odkąd pojawił się w naszym domu jeździ z nami wszędzie, a dzień bez porannych "Diabełków" moje dzieci uważają za stracony ;-).


Diabełki. Sama radość.

Nina i Tomek powracają! Z całą masą nowych pomysłów na... zabawę. Będzie śmiesznie, strasznie, przerażająco (bać się będą oczywiście rodzice ;-)) i na pewno nikt nie będzie się nudzić. 

Kiedy wzięłam w ręce Diabełki, otworzyłam je na losowej historyjce. A kiedy zobaczyłam świętego Mikołaja uciekającego od smrodu skarpetek Tomka, wiedziałam, że i ten tom będzie bardzo... bardzo ciekawy ;-). Moje dzieci uważały tak samo i wystarczyło im samo przeglądanie komiksu żeby turlać się ze śmiechu.





Zgarnąć z półki?

Tak, ale robicie to na własne ryzyko. Lojalnie ostrzegam, że rodzeństwa mogą się inspirować Diabełkami. Także radzę uważać ;-).

  • Seria/cykl: KOMIKSY SĄ SUPER!

  • Scenarzysta: Olivier Dutto

  • Ilustrator: Olivier Dutto

  • Tłumacz: Maria Mosiewicz

  • Data premiery: 27.07.2022



Mała Syrenka. Klasyczne baśnie Disneya. Recenzja.

 Piątek. Jakoś szybko ten tydzień minął. Przed nami weekend. Jakie macie plany? Bo ja standardowe, sprzątanie i książki. Może wyruszymy na jakąś krótką podróż, ale wszystko zależy od pogody (która ma się niestety zepsuć). Nie martwi mnie to zbyto, bo jak wiecie ja się nigdy nie nudzę 😉.

Dzisiaj postanowiłam przedstawić Wam kontynuację kolejnej genialnej serii, która moim zdaniem jest niezbędna w każdej domowej biblioteczce, ciekawi? Zapraszam na recenzję.


 Mała Syrenka.

Bajki Disneya zna każdy. Jeszcze teraz jak na polski rynek weszła platforma od tej wytwórni to powrócił bum na ich produkcje. Nie ma się co dziwić disnejowskie animacje są po prostu niesamowite. 

Dlatego z taką wielką chęcią sięgamy po kolejne tytuły. Bardzo cieszy mnie, że Egmont zdecydował się na komiksowa wersję tych bajek, ponieważ podczas czytania działa prawdziwa magia. Nie dalej jak wczoraj śpiewałam Na Morza dnie. Te historie po prostu tak działają! Niby to tylko bajki, ale mają w sobie magię, która sprawia, że aż chce się śpiewać😉.

Wszystko oczywiście za sprawą najnowszego tomu serii klasyczne baśni Disneya - Mała Syrenka. Klara już od dłuższego czasu ma fazę na księżniczki Disneya, a Arielka jest jedną z jej ulubionych, dlatego kiedy w naszym domu pojawiła się komiksowa wersja Małej Syrenki, pierwsza (i póki co ostatnio, bo nie można zabrać z biurka) czytelniczką była Klara. Czyta, przegląda, opowiada, dopowiada. Miło się na to patrzy, jeszcze przyjemniej się słucha. Magia, mówiłam Wam 😉.







Zgarnąć z półki?

Nie mam co do tego wątpliwości. Ja czekam z niecierpliwością na kolejne tomy 🙂.


Tytuł:              Mała Syrenka

Seria:              Klasyczne Baśnie Disneya

Autor:             Tom Anderson

Ilustracje:       Xavier Vives Mateu

Tłumaczenie:    Mateusz Lis

Wydawnictwo:  Egmont

Premiera:         13.07.2022




Moje zdjęcie
Skarby na półkach
Kobieta, Żona, Matka. Piszę o tym co myślę, i robię. Najczęściej czytam książki i staram się aby moje dzieci wiedziały, ze są ciekawsze rzeczy niż siedzenie przed ekranem. Kontakt: skarbynapolkach@gmail.com kontakt@skarbynapolkach.pl