Zoo wymarłych zwierząt.

 Dzień dobry we wtorek. Chociaż miałam już pisać, że w środę, bo cały dzień mam wrażenie, że dzisiaj jest już właśnie środa. Też tak czasami macie? Dobrze, że mam przygotowany tygodniowy plan publikacji, dzięki czemu nie gubię się w dniach tygodnia ;-).

Dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować nową serię od Egmontu, dzięki której dowiemy się do nieco o wymarłych i zagrożonych gatunkach zwierząt.


Zoo wymarłych zwierząt.

Debora jest weterynarzem. Dlatego kiedy trafia na staż do ZOO jest przygotowana na leczenie egzotycznych zwierząt. Nie wie jednak, że jej przyszli pacjenci są bardzo specjalni. Dlatego? Ponieważ należą do gatunków wymarłych. Czy Debora da sobie radę z takim wyzwaniem i jakie przygody czekają ją z nowymi przyjaciółmi? No cóż, na pewno nikt tu się nudzić nie będzie ;-)






Ciekawym dodatkiem do komiksu są teksty i fotografie o zwierzętach zagrożonych wyginięciem. Możemy z niego wiedzieć się gdzie i jak żyją oraz co sprawia, że jest ich coraz mniej.



Autora tego komiksu to nie kto inny a twórca takich tytułów jak Siostry, Kumpelki, czy Mali bogowie, więc można być spokojnym o to, czy komiks się spodoba lub, czy będzie ciekawy. Tytuły tego autora można brać po prostu w ciemno.


Zgarnąć z półki?

Tak! Zawsze warto poszerzyć swoją wiedzę o świecie. A że jest to w tak przystępnej formie to nie ma się co zastanawiać. Bierzcie i czytajcie!

Restauracja na końcu wszechświata, czyli gdzie doleciał autostop galaktyczny.

 Dzień dobry w poniedziałek! Przed nami kolejny emocjonujący tydzień. Co macie w planach. Bo ja z braku zajęć 😉 zagoniłam męża do poważniejszego remontu. A co tam 😉.

Dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować kolejna część rewelacyjnej serii Douglasa Adamsa. Niektórzy pewnie już wiedzą o co konkretnie chodzi, prawda?


Restauracja na końcu wszechświata.

Kojarzycie Autostopem przez galaktykę? Historia o tym, jak to zniszczono ziemię, a ostatni ocalały człowiek zaczyna podróżować po galaktyce i odkrywać różne cywilizacje obcych i sens życia? Więc wyobraźcie sobie, że ta historia nie kończy się na jednej książce! Jest to trylogia. W pięciu częściach! Cudownie, prawda? Zwłaszcza że tom, o którym chce Wam opowiedzieć prezentuje nam tym razem wątki z zakresu kulinarnych. A że wszechświat jest całkiem spory, jest co próbować.

Aby za wiele Wam nie zdradzać powiem tylko, że Restauracja na końcu Wszechświata trzyma poziom i na pewno nikt nie będzie się nudził. Są też bohaterowie z poprzedniej części, więc można być pewnym, że nie zabraknie nihilizmu Martvina, czy pewnej bardzo... wyszukanej poezji ;-).

Zabawna, inteligentna i oczywiście porywająca lektura! Pełna nieoczekiwanego. No chyba, że mówimy o wątkach naukowych, w nich można się było tego spodziewać. Czytając ją od razu podłapiemy humor i sposób rozumowania, przez co wszystko w pewnym stopniu może się wydać po prostu absurdalne 😉.

Zgarnąć z półki?

Tak! Nie! Nie wiem! Może? Chyba... Wszystkie odpowiedzi są dobre. Zależy jak na nie spojrzeć 😉


Cuda w ciele. Bajki anatomiczne.

 Dzień dobry w piątek. Za nami kolejny bardzo intensywny dzień. Dzisiaj odwiedziłam klasę Klary opowiadając im jak to jest być recenzentem książkowym. Było bardzo fajnie i już mam zaplanowane kolejne spotkanie, tym razem w grupie Janka i już nie mogę się doczekać. A Wam jak minął piątek, jakie plany na weekend?

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić kolejna część serii Opowieści 5 minut przed snem, w której tym razem będziemy mogli lepiej poznać anatomię człowieka. Ciekawi jak bajki połączyły się z budową i funkcjonowaniem ciała? Zapraszam na recenzje.


Opowieści 5 minut przed snem. Cuda w ciele.

Mam w domu małych odkrywców, których interesuje chyba każdy temat. Anatomia też. Dlatego kiedy zobaczyłam, że Harper Kids postanowiło wydać książkę o tej tematyce, wiedziałam że na pewno po nią sięgniemy. Byłam ciekawa, co też ciekawego ma do zaoferowania taka książka. I powiem Wam, że na sporo do zaoferowania. Cuda w ciele zawiera 9 bajek o naszych narządach i zmysłach. Wyjaśnia jak funkcjonują i do czego służą. Czyta się je bardzo szybko, a treści są jasne i zrozumiałe. Sami zobaczcie.






Zgarnąć z półki?

Muszę przyznać, że bardzo przyjemnie czyta się Cuda w ciele. Dzieciaki są zaciekawione, treści są dla niech zrozumiałe a jednocześnie pobudzają wyobraźnię i chęć stawiania dalszych pytań. Dlatego nie pozostaje mi nie innego, jak szczerze polecić Wam tę książkę 

Starszy pan i kot. O leczniczym działaniu kotów.

 Dzień dobry w czwartek! Przed Nami kolejny intensywny dzień. Klara ma pierwszy wernisaż swoich prac, więc emocje są wielkie. Nałożyły się na to jeszcze urodziny mojego męża, więc świętowania nie będzie końca ;-). A jak Wam zapowiada się ten czwartek?

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić najnowszy tom mangi Starszy pan i kot


Starszy pan i kot. 11

Uwielbiam tę mangę. Jest totalnie urocza, ale opowiada również o rzeczach trudnych i ważnych. Główny bohater po śmierci żony jest samotny, kiedy bierze sobie kota, jego życie ulega zmianie (to tak w skrócie). W najnowszym tomie możemy obserwować spotkanie Kendo z teściem. Okazuje się, że jest to ważna postać w jego życiu, a dzięki tym odwiedzinom możemy poznać historię miłości Kendo i jego żony. Cała manga utrzymana jest w takim dość delikatnym tonie, więc nie możemy obserwować tego, jak silne i negatywne emocje przeżywali bohaterowie podczas ważnych i tragicznych momentów w ich życiu. Obserwujemy ich skutki. A gdzie w tym wszystkim miejsce dla Fukumaru? Oh, dla niego zawsze znajdzie się jakieś miejsce. Przecież bez niego nie byłoby tej historii ;-). Fukumaru wybrał się na wizytę razem ze swoim papciem. Kiedy docierają na miejsce okazuje się, że starszy pan (jeszcze starszy pan) również przygarną kociaki. Całe stado, bo aż cztery. Jak Fukumaru dogada się z innymi, obcymi kotami i co z tego wyniknie, przekonajcie się sięgając po najnowszy tom mangi Starszy pan i kot.







W najnowszym tomie pojawia się też postać matki Kendy. Apodyktycznej i oziębłej kobiety dążącej do celu za wszelką cenę. Jestem ciekawa, czy ten wątek zostanie rozwinięty. Na pewno byłaby z tego ciekawa historia.

Zgarnąć z półki?

Jest uroczo, refleksyjnie i kotowato. Czyli idealnie ;-). POLECAM!





Tryb czytania. Minecraft. Moby w leśnym dworze.

 Dzień dobry w środę! Za nami kolejny intensywny dzień i chociaż jestem baaaardzo zmęczona, cieszę się, że dni są coraz dłuższe i cieplejsze. Zapowiada się naprawdę fajne lato.

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić kolejną cześć serii Tryb czytania, dzięki której dzieci chętniej sięgają po książki. Dlaczego? Bo opowiadają o Minecrafcie.


Tryb czytania. Minecraft. Moby w Leśnym Dworze.

Jak Wam ostatnio wspominałam, u nas nauka czytania idzie pełną parą. Nie jest to, co prawda szybkie tempo, ale mogę Was zapewnić, ze jest bardzo intensywne. A to dopiero jedno z moich dwóch dzieci się uczy ;-). Wracając do tematu serii Tryb czytania to muszę powiedzieć, że z każdym tomem jest coraz lepiej. Fabuła sie rozkręca, świat rozszerza, dzieciaki chętnie sięgają po tę książkę, ale i chętnie do niej wracają. Nie wiem dlaczego Minecraft cieszy się tak dużą popularnością, ale zauważam że im mam starsze dzieci, tym ten temat jest bardziej na topie. Kiedyś pisałam już Wam, że chcę poznać świat Minecrafta na przyszłość, bo wiem że i tak nas to nie ominie. Doczekałam się. Janek został totalnie pochłonięty przez tę tematykę (chociaż jeszcze nie miał okazji zagrać). Dlatego mogę śmiało powiedzieć, że wszystko, co jest związane z Minecraftem mamy już przerobione od deski do deski.




Krótkie i interesujące treści o odpowiedniej tematyce, sprawiają że dzieci same chcą czytać książki. Sprawdziłam to na własnych pociechach, więc wiem z doświadczenia ;-). Podoba mi się pomysł łączenia nauki, zabawy i przyjemności, dlatego uważam że Tryb czytania to naprawdę dobra seria.


Zgarnąć z półki?

Tak. Myślę, że to bardzo dobra seria, po którą dzieci chętnie sięgają. Dlatego nie pozostaje mi nic innego, jak gorąco zachęcić do lektury.

Nowy świerszczyk już w kioskach!

 Dzień dobry we wtorek! Za nami intensywny dzień, ale pogoda nie pozwala siedzieć w domu. Więc kiedy już dzieciaki padły mam chwilę żeby przedstawić Wam najnowsze świerszczyki. A muszę przyznać, że są cudowne i od nich też nie można się oderwać 😉. Sami zaraz zobaczycie.

Świerszczyk


Za każdym razem czekam na nowe Świerszczyki, bo wiem że przy nich miło spędziły czas. Jesteśmy akurat na etapie ćwiczenia czytania i pisania, więc treści w tych czasopismach po prostu pochłaniają nas na długie godziny. Zresztą, sami zobaczcie, co też ciekawego kryje się w nich tym razem.












Jak widzicie każdy znajdzie coś dla siebie. U moich dzieciaków zauważyłam wyraźną tendencję Klary do rysunków, Janka do wydania reporterskiego. Sama przepadłam w krzyżówkach ;-). 


Zgarnąć z półki?

Taaaaaak, jak najbardziej. Czas spędzony ze Świerszczykiem nigdy nie będzie stracony!

Jeleni sztylet. Słowiaństwie fantasy roku!

 Dzień dobry w poniedziałek. Dzisiaj miałam dzień wolny i naprawdę totalnie się leniłam. Było super 😉. Dlatego nie mogę narzekać na początek tygodnia. A Wam jak się zaczął?

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić książkę, która uważam za jedną z lepszych jaką miałam okazję czytać w tym roku. Jest w niej wszystko, co lubię - mitologia, magia i źli (ale dobrze wykreowani) bohaterowie. Zapraszam na recenzcje Jeleniego sztyletu.


Jeleni sztylet.

W tym roku widzę u siebie wyraźną tendencję sięgania po książki z motywami słowiańskimi. Dlatego, kiedy usłyszałam o Jelenim sztylecie, wiedziałam że po niego sięgnę. 

Bora, dziewczyna która od początku swojego życia nie ma lekko musi zawalczyć o swój upadający świat. Kiedy trafia do elitarnej jednostki poznaje jednak czym jest prawdziwy, wręcz zwierzęcy strach. Czy uda jej się przetrwać kolejna próbę? I co będzie musiała poświęcić? Na pewno warto się przekonać sięgając po książkę Marty Mrozińskiej.

Jeleni sztylet to książka osadzona w słowiańskiej mitologii. Możemy spotkać tu zarówno istoty z ludowych wierzeń, jak ich obrzędy. A Bora jest idealna reprezentantka starego świata i jego wierzeń. 

Jest mrocznie i źle. Bohaterka od początku nie ma lekko, a każdy kolejny krok na przód sprawia, że jest coraz gorzej. Chyba dlatego książkę czyta się tak szybko. Chcemy wiedzieć do jakiej granicy dojdzie Bora i jak to wszystko się skończy.

Zgarnąć z półki?

Jak dla mnie to książka zasługująca na nagrodę przynajmniej w kategorii debiut, jak nie paru innych, więc nie pozostaje mi nic innego, jak tylko ja Wam polecić  


Moje zdjęcie
Skarby na półkach
Kobieta, Żona, Matka. Piszę o tym co myślę, i robię. Najczęściej czytam książki i staram się aby moje dzieci wiedziały, ze są ciekawsze rzeczy niż siedzenie przed ekranem. Kontakt: skarbynapolkach@gmail.com kontakt@skarbynapolkach.pl