Kończę z tym, powiedział bohater zaczynając epicką przygodę. (Nie ma tego złego. Marcin Mortka. SQN)

Niedziela. Dzień odpoczynku i relaksu. Dzieciaki oglądają bajki, a ja mogę zagłębić się w lekturze. Nic mi więcej do szczęścia nie trzeba. Dzisiaj mam dla Was książkę, z którą bardzo przyjemnie spędziłam czas. Jest to ten rodzaj literatury fantasy, który cenie sobie za dostarczenie porządnej dawki przygody i niezobowiązującej historii. Zapraszam.


 

Nie ma tego złego to typowa historia fantasy. Mamy drużynę indywidualistów, którzy połączyli swoje siły aby realizować zadania. Niby nic nadzwyczajnego, ale to właśnie takie utarte schematy sprawdzają się najlepiej.

Kociołek jest obiecującym kucharzem. No... może nie tylko, ponieważ mieczem też potrafi machać, ale gotowanie to jego główna profesja. Razem z żoną prowadzi karczmę, którą odziedziczył po ojcu. Jednak chęć przygody (i zarobku) jest silniejsza. Pewnego dnia wyrusza szukać przygód. Po drodze tworzy drużynę, która dzięki szerokiemu zakresowi umiejętności, podejmie się każdego zadania.  Nawet walki ze Złem!

 

Gdzie ci herosi?

Historie o niezniszczalnych i nieśmiertelnych bohaterach nie biorą się znikąd. Trzeba sobie na to miano zasłużyć. Czasami to prawdziwe wydarzenia, jeszcze częściej koloryzowane ;-).

Tak właśnie jest z Kociołkiem i jego drużyną. Człowiek, goblin, krasnolud, rycerz, druid i elf. Nie powiem żeby to było coś nowego i odkrywczego w świecie fantasy, ale właśnie takie połączenia sprawdzają się najlepiej. Jest zabawnie, pomysłowo i ciekawie. Wszystko dlatego, że każdy członek drużyny ma zupełnie inny pomysł na wykonanie zadania, zgodny z własnym charakterem i postrzeganiem świata, np. elf Eliah jest jak kot, chodzi własnymi drogami, nie lubi kontaktu z ludźmi, ale mimo to pomaga drużynie jak umie, np. zabawiając porwaną królową i tak właśnie rodzi się legenda drużyny Kociołka. Mimo chodem.

Nie ma tego złego?

Podoba mi się ta gra słów. Marcin Mortka nie kombinował z nadaniem złu bardziej mrocznego imienia, czy nazwy. Zło to zło, nie ważne pod jaką postacią. Dodatkowo drugi człon tego przysłowia idealnie sprawdza się w tej historii. Na dobre im to wyszło, ale wcale łatwo nie było.

Epicka przygoda?

Nie do końca. Owszem drużyna walczy ze Złem, czasami musi wydostać się z nie lada opresji, rozwiązać zagadkę zaginionej karawany, czy odkryć dworską intrygę, ale... nie jest to spektakularne raczej użyłabym stwierdzenia naturalna kolej rzeczy.

Nie miałam do tej pory okazji poznać twórczości Marcina Mortki. Jest to moje pierwsze spotkanie z nim. Przejrzałam książki, które stworzył i przetłumaczył i jest w nich bardzo dużo literatury dziecięcej. Myślę, że może być to jedyny zarzut do Nie ma tego złego. Patrząc przez pryzmat jego twórczości. Jego najnowsza książka fantasy jest zbyt łagodna, a postacie nie mają takich problemów, jakie powinny mieć, czyli większych, dużych, przeje... bardzo trudnych ;-). 

Zagarnąć z półki?

Oczywiście! To naprawdę kawał dobrego fantasy, przy którym każdy będzie się dobrze bawił. Chociaż historia mnie nie zaskoczyła, czytałam ją z wielką przyjemnością. Wszystko przez...

"...cycki - powiedział bard z pewnym żalem i pyknął z fajki. - Cycki, Kociołek, tyle spraw załatwiają, że głowa mała."

Tytuł:              Nie ma tego złego

Autor:             Marcin Mortka

Ilustracje:       Piotr Sokołowski

Wydawnictwo: SQN

Premiera:        24.02.2021

 

Za fantastyczną przygodę z Kociołkiem i jego drużyną, dziękuję Taniej Książce.


 

 

 

Komentarze

  1. Widziałam już wcześniej recenzje tej książki - mam ją w planach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niedziela to u mnie też zawsze dzień odpoczynku. Autora kojarzę z dziecięcych historii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Marcin Mortka to klasa sama w sobie, z przyjemnością skuszę się na tę lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam zagłębiać się w lekturę fantastyczną, będę miała ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nawet jeżeli lektura Cię nie zaskoczyła to i tak wiem komu ją polecić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Może i fabuła jest zbyt łagodna, wiele zależy od tego czego się oczekuje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam wielką ochotę na tę powieść. Może kiedyś po nią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tematyką fantasy jakoś nie do końca mi się podoba. Jednak historia wydaje się być ciekawa

    OdpowiedzUsuń
  9. Może niekoniecznie przepadam za fantastyką,ale piszesz o tej książce w taki sposób,że jestem skłonna po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie niedziela również upłynęła w spokojnych barwach, przed nami trudny tydzień, więc trzeba było naładować akumulatory pozytywną energią. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie trudne tygodnie też się zdarzają, warto się do nich odpowiednio nastroić.

      Usuń
  11. Cytat mnie przekonał :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytaliśmy "Pod pękniętym niebem", dzieciakom bardzo się podobało. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Do tego tytułu na razie nie przymierzam się, ale może kiedyś w wolnej chwili. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja autora znam głównie z książek dziecięcych, ale ta też wygląda obiecująco.

      Usuń
  14. Fantastyka to zdecydowanie nie moja bajka :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Tego autora z nam z książek o Tappim, które uwielbiają moje dzieci. Po jego pozycje dla dorosłych czytelników nie sięgam bo nie lubię fantastyki.

    OdpowiedzUsuń
  16. będę miała ją na uwadze lubię fantastyki może zainteresuje mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także z chęcią zapoznam się z tą powieścią i wyrobię sobie własną opinię.

      Usuń
  17. Jakoś do literatury fantasy nie umiem się przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mimo, że czytam "niemal" wszystko, to jednak literatura fantastyczna nie należy do moich ulubionych ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo ciekawa lektura! Rzadko kiedy fantastyka mnie ciekawi a tu niespodzianka.

    OdpowiedzUsuń
  20. Dobra, kupiłaś mnie tym cytatem :D Z tego co opisujesz, to taka przyjemna lektura na jakiś wieczór albo właśnie na dzień wolny ;) Z miłą chęcią się z nią zapoznam :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Tytuł zachęca samym prostym zdaniem. Jestem ciekawa tej pozycji. Myślę że będzie to książka na wolny dzień.

    OdpowiedzUsuń
  22. Przyznam szczerze, że nie słyszałam wcześniej o tej książce i aż żałuję. Zachęciłaś mnie, abym ją zamówiła i poznała ją dogłębnie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Czy to książka dla mnie? Hmm... Ciężko stwierdzić, ale nie przekonam się póki jej nie poznam osobiście

    OdpowiedzUsuń
  24. Taką fantastykę też lubię. Nie zawsze musi być groźnie i tragicznie, żeby było interesująco.

    OdpowiedzUsuń
  25. Jeszcze nie miałam okazji czytać tej książki, ale słyszałam o niej wiele dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo lubię to wydawnictwo, chociaż czytałam z niego głównie książki Małeckiego...

    OdpowiedzUsuń
  27. Kocham przygody Tappiego, który Marcin Mortka napisał dla młodszych czytelników. Chyba skuszę się na jakąś jego dorosłą książkę!

    OdpowiedzUsuń
  28. Już mi się podoba i bardzo bym chciała ją mieć w swojej kolekcji. Zapisana na listę "do kupienia".

    OdpowiedzUsuń
  29. Jak przeczytałam, że bohaterem jest wojujący kucharz, to zaraz przypomniała mi się Asuna z Sword Art Online (LN od Kotori), bohaterka która jest najlepszym szermierzem i ma najwyższy level gotowania :D

    OdpowiedzUsuń
  30. No proszę, może to lektura dla początkujących w fantasy?

    OdpowiedzUsuń
  31. Taka ekipa indywidualistów to mi jednoznacznie kojarzy się z Drużyną Pierścienia z Władcy Pierścieni ;) Swoją drogą - bardzo lubię tą filmową trylogię ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Follow by Email

Moje zdjęcie
Skarby na półkach
Kobieta, Żona, Matka. Piszę o tym co myślę, i robię. Najczęściej czytam książki i staram się aby moje dzieci wiedziały, ze są ciekawsze rzeczy niż siedzenie przed ekranem. Kontakt: skarbynapolkach@gmail.com kontakt@skarbynapolkach.pl