zlew

Witajcie w ten piękny, październikowy, jesienny poranek :-). Jak minął Wam ostatni tydzień, bo mi intensywnie i z sukcesami. Niestety poniedziałek przywitał mnie zatruciem :-/, ale po kolei. Mam dla Was (jak zawsze :-)) parę recenzji i spostrzeżeń, także...zapraszam do lektury.

#fitgeekmama

Nie jest tak ciężko jak myślałam. Zaczynam świadomie ograniczać wielkość posiłków i przestaje mnie ciągnąc do słodkiego. Dodatkowo udało mi się nawet parę razy pojeździć na rowerku, nie mówiąc już o codziennych spacerach. Niestety wszystko zaprzepaścił weekend. Spotkania, gościna, ciastka, herbata, kawa, wiadomo. Finalnie waga pokazała 1 kg do przodu. Nie jest to jednak obiektywne ważenie, ponieważ tak jak Wam wspominałam przechodzę właśnie zatrucie pokarmowe (ze wszystkimi nieprzyjemnymi dolegliwościami), czuję się pełna i ociężała, na pewno wpływa to na moją wagę, więc umówmy się, że waga stanęła i nie ruszyła się ani do przodu, ani do tyłu, a w kolejny poniedziałek będę wiedzieć konkretnie, czy są jakieś efekty mojej pracy ;-). Na razie leczę się gorzką herbatą, chociaż i w tym wypadku nie wiem, czy mój organizm już ją przyjmie, czy zrobi to, co z poranną kawą i wodą... 
Piszecie, że jesień to nie najlepszy czas na takie odchudzanie i ruch. Wiadomo, zła aura, zimno, pada, ale powiem Wam szczerze, że mi najlepiej odchudzać się właśnie w takie chłodne miesiące. Siedząc w domu można dostać kręćka, a tak mam jakąś motywację do wyjścia (nawet do sklepu), czy przewietrzenia organizmu. Wszystkim to wychodzi na zdrowie i trzeba z tego korzystać :-).
Wrócił też temat basenu... co prawda nie prezentuję się dobrze w stroju kąpielowym, ale wychodzę z założenia, że jeśli mam się dobrze prezentować to muszę chodzić na basen i kształtować swoje ciało ;-).

#recenzje

Ostatnio wpadła w moje ręce książka Śmiertelne Oczyszczenie Agaty Polte wydawnictwa Zysk i Ska. Pomyślałam sobie taka o książka, zobaczę co to. Historia opowiada o losach Kai, która zostaje wyrzucona z domu i trafia do gangu. Niby nic nadzwyczajnego, ale autorka zadbała o to żeby nudno nie było. Świat, w którym żyje Kai to miejsce, gdzie ludzie obdarzeni są różnymi mocami. Jedni potrafią władać jakimś żywiołem, inni czytać w myślach. Tacy... trochę X-meni. Tyle, że w tym świecie osób obdarzonych jest więcej niż tych bez mocy. Oznacza to, że świat nie jest już bezpiecznym miejscem, bo ludzie często wykorzystują swoje moce w złych zamiarach. Kai, dzięki temu, że potrafi... a nie, nie, nie powiem Wam ;-). Dzięki swojej rzadkiej umiejętności jest bardzo przydatna w rozwiązywaniu różnych spraw. Sytuacja komplikuje się kiedy zaczynają ginąć ludzie nie tylko z jej gangu, ale z całego kraju, w bardzo bolesny i niewyjaśniony sposób. To tak pokrótce. Jak widzicie jest potencjał w tej historii. Książkę dostałam w piątek, usiadłam do niej jak tylko Janek usnął. Skończyłam w momencie kiedy się obudził, a miał wyjątkowo dobry dzień, więc 100 stron pyknęło nie wiem kiedy. Książka jest napisana bardzo dobrze. Akcja toczy się nieprzerwanie, wszystkie wątki są ze sobą połączone i historia płynnie przechodzi do kolejnych punktów. Jestem zaskoczona, że ta historia tak mnie wciągnęła, bo naprawdę nie byłam do niej przekonana. Już nie mogę się doczekać na kolejną drzemkę Janka żeby wrócić do lektury, także gorąco i Was zachęcam :-)



Trzecie życzenie Tumbo. Jak już pisałam, udało mi się wygrać tę książkę u Mama pod prąd. Byłam jej bardzo ciekawa, ponieważ mówi o bardzo trudnych tematach, o których nie zawsze chce się rozmawiać z dziećmi - śmierci i żałobie. Muszę przyznać, że ta książka gładko przesuwa się po tej tematyce. W bardzo prosty sposób pokazuje, że śmierć bliskiej osoby jest nieprzyjemna, ale nie straszna. Wszystko da się przeżyć, wystarczy tylko odpowiednio przez to przejść. Zachęcam, zwłaszcza rodziców starszaków aby zapoznali się z tą książką. Jest na pewno ważnym punktem budującym światopogląd naszych dzieci.


#zlew

Czy Wy też tak macie, że pomimo posiadania zmywarki w zlewie zawsze są jakieś brudne naczynia? Ostatnio starałam się z tym walczyć, wstawiałam kolejne zmywarki, ale naczyń nie ubywało. A to obiad, a to babeczki, a to mój mąż przyrządzał sobie jakieś danie - a On, jak prawdziwy facet potrzebuje do tego 3 talerzy, 2 misek, deski do krojenia, 4 łyżeczek, 2 łyżek, 2 noży, wiadomo ;-). Nie zmienia to faktu, że gotuje lepiej ode mnie, chociaż strasznie brudzi ;-). Wydaje mi się, że ten pełny zlew jest taką alegorią życia rodzinnego. Kiedy byliśmy tylko we dwójkę wystarczało ugotować coś na 2/3 dni, zmywarkę też wstawić raz na jakiś czas. Myślałam, że być może mamy za małą zmywarkę, ale to chyba nie jest sedno sprawy. Staram się dać moim dzieciom to, co najlepsze. Nie jestem zwolenniczką bardzo zdrowego trybu życia, Klara i Janek wiedzą jak smakują słodycze, ale oczywiście dajemy im je w rozsądnych (mam nadzieję) ilościach. Moje dzieci nie budzą się z myślą o tym, że chcą zjeść coś słodkiego, wiedzą, że najpierw śniadanie, potem w zależności od dnia albo przedszkole albo jakaś zabawa w domu, w między czasie jabłko, czy cukierek, ale bez przymusu. Staram się przestrzegać zasady, że jeśli dziecko "zapomni" o czymś słodkim, ja mu o tym nie przypominam ;-). Wracając do tematu. Pomimo szczerych chęci i zapału do pracy, moje wypieki są... prawie zawsze zakalcami. Nie zmienia to jednak faktu, że smakują dobrze. Jedyne ciasto jakie mi wychodzi (i którego szczerze nie lubię) to sernik. Dlatego w trakcie weekendu zawsze staram się coś upiec. Hitem ostatniego były muffinki. Najzwyklejsze, z czekoladą. Pierwsza partia poszła jeszcze gorąca, druga prawie też, trzecia i czwarta zniknęły w ciągu kilu godzin, a zlew nadal jest zawalony miskami po tych moich wypiekach. Nie zmienia to jednak faktu, że takie pieczenie, czy gotowanie sprawia nam wszystkim dużo radości i... wolę mieć pełny zlew niż sterylną czystość pozbawioną jakichkolwiek uczuć. 

#I jak?

Jak zdąrzyliście zauważyć zaszły pewne zmiany dla blogu. Przede mną jeszcze trochę pracy i chyba będę musiała poprosić o pomoc, kogoś, kto zna się na tym lepiej niż ja, ale wydaje mi się, że efekt (jak na razie) jest zadowalający :-) a Wy co myślicie?

#Udało mi się

Nie wiele udało mi się obejrzeć w ciągu tego tygodnia, ale...

The star is born - szczerze... nie podobał mi się ten film. Okey piosenka fajna, gra aktorów też mogła być, ale: film jest strasznie poszatkowany, odrealniony i po prostu sztuczny. Nie rozumiem dlaczego wzbudził tyle emocji i wiele osób (w tym znaczna część mojej rodziny) jest nim zachwycona.

Kobiety mafii 2 - hahahahahahaha. Vega. Tego to dopiero fantazja poniosła... Totalnie mi się nie podobał, ale ostatnio Vega nie robi dobrych filmów...

To tyle kochani, mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu przyniosę Wam lepsze wieści i jeszcze więcej ciekawych rzeczy do obejrzenia lub przeczytania :-)

Komentarze

  1. Własnie zamierzam zabrać się za śmiertelne oczyszczenie. Mam nadzieję, że będzie warta poświęconego czasu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Już kilka razy ktoś polecał mi Śmiertelne Oczyszczanie. Muszę się jak najszybciej zabrać za czytanie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szybkiego powrotu do zdrowia życzę :) A z tym zlewem, jest tak samo jak z praniem - niby wszystko wyprane, a i tak w koszu na brudy pełno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W piątek piorę dla całej rodziny, a w poniedziałek już mogę zaczynać od nowa. ;)

      Usuń
  4. Ostatni tydzień u mnie najlepszy nie był i niestety następny też się tak zapowiada. Zdrowia życzę !

    OdpowiedzUsuń
  5. Zwracam zatem uwagę na "Śmiertelne Oczyszczenie", jak nie ja, to moja młodzież chętnie wgryzie się w powieść. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie na filmy już w żaden sposób nie starczyło czasu, w tym tygodniu dołożyło się kilka niespodziewanych wyzwań, którymi trzeba było zająć się najpierw. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój mąż gotuje od czasu do czasu ale produkuje mniej brudnych naczyń niż ja. U nas co weekend staram się upiec coś z córkami i najczęściej są to właśnie muffinki

    OdpowiedzUsuń
  8. A bo to jest tak, że naczynia w zlewie rozmnażają się szybciej niż drożdże! ;) Dużo zdrówka :)

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie naczynia w zalewie są tylko jak mąż gotuję :) ja nie mam z tym problemu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Recenzja Śmiertelnego Oczyszczenia mnie zaciekawiła. Mam tylko pytanie - czy ta książka nada się dla 15-latka? To typowa młodzieżówka? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wydaje mi się, że tak, występuje w niech przemoc, ale nie jest ona jakaś drastyczna i akcja toczy się wartko ;-)

      Usuń
  11. Tak książeczka dla dzieci intryguje mnie . :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Koniecznie opowiedz, jak udało Ci się ograniczyć słodycze ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ogromna zmywarka zajmuje przestrzeń w kuchni, a i tak połówki zlewu wypełnione, wciąż nie mogę postawić na lepszą organizację pracy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. nie mam zmywarki - w gospodarstwach domowych jedno lub dwuosobowych zwykle zastępuje ociekacz do naczyń

    OdpowiedzUsuń
  15. Vegę zdecydowanie pochłonęła masowa komercja, co przekłada się na jego twórczość - aktualnie skierowaną do bezmyślnych mas. A szkoda, kiedyś zapowiadał się na całkiem dobrego reżysera.

    OdpowiedzUsuń
  16. Takie książki, jak ta o Tumbo są potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja rozwiązałam to tak, że jak coś zjesz to od razu do zmywarki. Jak sie umyje to wszystko wyciągam do szafek, aby każdy mógł od razu sprzątac po sobie. Każdy ma też swoją szklankę, bo jakby mi za każdym razem brał czysta na sok, to bym musiała co chwilę puszczać tą zmywarkę. Trochę trzeba zmobilizowac wszystkich i nauczyć, że wodę też trzeba oszczędzić i wpłynąc pozytywnie na środowisko. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytałam jedną książkę od Agaty Polte i jej książka przypadła mi do gustu. Ta również wydaje się być fajna i muszę po nią sięgnąć w wolnym czasie

    OdpowiedzUsuń
  19. bardzo fajna propozycja , fajne książeczki

    OdpowiedzUsuń
  20. Właśnie zdziwiłam się tymi zmianami :) A u mnie dobrze, pracowicie, czytająco :)

    OdpowiedzUsuń
  21. U mnie odkąd jest zmywarka to zlew jest pusty :) Wcześniej leżało w nim pełno talerzy i czekały tylko aż ktoś się nad nimi zlituje i pozmywa :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Cieszę się, że nie tylko ja po Star is Born mam mieszane uczucia. Czegoś mi tam zabrakło.

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo miłe dla oka te zmiany na blogu!

    OdpowiedzUsuń
  24. Jesień to dobry okres na różne wyzwania. Nie ma też sezonowych owoców, więc nie kuszą.

    OdpowiedzUsuń
  25. Książki nie czytałam,polecasz,przeczytam.
    Jesień też dobra na wyzwania.Od jutra zaczynam się odchudzać, no może od pojutrza;-)
    Leje, wieje i nic się nie chce,tylko owinąc w koc i spać.
    Wszystko wkładam do zmywarki i zlew zawsze pusty.
    Pozdrawiam!
    Irena

    OdpowiedzUsuń
  26. Książeczka o śmierci i jak ją przedstawić dzieciom wydaje się bardzo ciekawą propozycją.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ostatni tydzień to powrót do korpo-rzeczywistości po miesięcznym urlopie w Azji :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Życzę Ci powodzenia w odchudzaniu. Ważna jest postawa i skoro tego chcesz, to już jest poważny krok. Nie mam zmywarki, bo najzwyczajniej w świecie nie mam jej gdzie upchnąć. Kobiety Mafii 2 jakoś nie szczególnie przypadły mi do gustu. Pierwszą część wspominam lepiej

    OdpowiedzUsuń
  29. Dużo zdrowia przede wszystkim :) Blog wygląda o wiele klarowniej niż wcześniej :) Drobne "ozdobniki" dodadzą mu więcej klasy :) Ale wszystko idzie w dobrą stronę :) U mnie zlew jest bardzo często wypełniony garami ale to dlatego że moja zmywarka zepsuła się jakiś czas temu i tak się zbieram by wezwać fachowca że się zebrać nie mogę... :D Widać zmywanie ręczne nie jest dla mnie takie straszne skoro jeszcze nie umarłam bez zmywarki :D Powodzenia i trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Mi ostatnio nie udalo sie ciasto marchewkowe, proporcje "na oko" zawiodły, ale zakalca nie było :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Jesień jest właśnie idealna na chudnięcie - wystarczy cieplej się ubrać i wyjść. Potem jest już cudownie :D

    OdpowiedzUsuń
  32. A mnie się Star is born podobał bardzo :) Ale to pewnie kwestia gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Uwielbiam jesień, więc tak naprawdę vieszy mnie każdy jej dzień. Ale czekam już też na śnieżną zimę. A w międzyczasie przeglądam zdjęcia z urlopu na Lofotach, żeby opisać naszą cudowną przygodę na blogu.

    OdpowiedzUsuń
  34. My nie mamy zmywarki, a gotujemy z ogromnym rozmachem :D Także znam ten ból do kwadratu i już nie mogę się doczekać, aż mycie garów się nam ograniczy!

    OdpowiedzUsuń
  35. Muffinki czekoladowe teraz jesienią to poezja dla podniebienia. U mnie ze względu na bardzo małą kuchnię brak jest zmywarki, a naczynia zmywam na bieżąco więc rzadko mam zapchany zlew od brudnych naczyń.

    OdpowiedzUsuń
  36. Książka Śmiertelne Oczyszczenie mnie zainteresowała :) U nas jest zmywarka, ale Ja i tak wolę zmywać ręcznie na biężąco :) Kobiety Mafii mam w planach chociaż na Wow nie liczę... Świetne zmiany na blogu widzę :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Bardzo lubię październik za piękne kolory i długie wieczory, a szczególnie za dłuższą chwilę z książką :-)pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  38. Mój mąż nie lubi gotować, ale za to naczynia zmywa lepiej jak niejedna zmywarka. Co do diety jesienią uważam, że to idealny czas bo mamy dostęp do wielu świeżych warzyw i owoców

    OdpowiedzUsuń
  39. Śmiertelne oczyszczenie to świetna książka! Byłam nią bardzo pozytywnie zaskoczona :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Z dziećmi trzeba rozmawiać o wszystkim, także o tak trudnych tematach jak śmierć czy prokreacja. To przecież jest samo życie i najlepiej, by uczyć je zamiast zostawiać to im na własną rękę.

    OdpowiedzUsuń
  41. Śmiertelne oczyszczenie mam w planach :) Bardzo jestem ciekawa, czy moje wrażenia będą podobne. Jeśli chodzi o zlew, to pilnujemy wszyscy, by nie był zawalony talerzami. Ale też się wkurzam, jak mój mąż co i rusz bierze nowy kubek do herbaty lub szklankę do wody i potem tego robi się cała góra.

    OdpowiedzUsuń
  42. Oda do zlewu i u nas codziennie. Ale grunt to rodzinka;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Nie poddawaj się z tą dietą itp. Dasz radę :) Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Co do zlewu to mnie się marzy ta zmywarka, bo babcia nie przepuści nam ani jednego brudnego naczynia. Jak coś wstawiamy to 5 minut nawet nie może postać bo od razu zmywa, więc często żeby tego nie robiła, jemy na przykład zimny obiad (po nałożeniu na talerze od razu myjemy garnki i tak dalej, jeszcze przed spożyciem).

    OdpowiedzUsuń
  45. A ja nie mam zmywarki i chyba muszę sobie taką sprawić :)

    OdpowiedzUsuń
  46. U mnie też zawsze jakieś brudne naczynia są w zlewie! Ja w tym roku miałam postanowienie: siłownia, basen i spacery. Na razie wychodzą regularne spacery i basen raz na dwa miesiąca:)

    OdpowiedzUsuń
  47. Kochana, masz małą literówkę na początku akapitu #I jak :):)

    OdpowiedzUsuń
  48. Myślę, że warto prowadzić zdrowy tryb życia, ale też nie powinno się mieć wyrzutów sumienia z powodu zjedzenia ciasta u gości etc. Natomiast, gdy się zapraszam kogoś do siebie, można spróbować zrobić jakiś fit deser (może ten nie okaże się zakalcem haha?) :). Co do słodyczy u dzieci, ja akurat jestem przeciwniczką. Te dwie książki to nie tematyka dla mnie, ale Narodziny gwiazdy mi się podobały (no, oprócz zakończenia), muzyka (nie tylko tytułowa piosenka) z pewnością w tym filmie zrobiła swoje :)
    nicolestraveljournal.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  49. Mój chłopak wkłada wszystkie naczynia do zmywarki, więc w zlewie zawsze pusto :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Chyba znalazłam kolejną ciekawą książkę na jesienne wieczory!

    OdpowiedzUsuń
  51. Ja jestem kulinarnym beztalenciem, więc ciasta zawsze kupujemy gotowe w cukierni ;) Zmywarki też nie mam, bo akurat myc naczynia lubię ręcznie. A "Kobiety mafii" miałam obejrzeć - lecz chyba jednak po Twojej opinii sobie odpuszcze ;)

    OdpowiedzUsuń
  52. Kuchnia służy do gotowania a nie do błyszczenia. A zlew to zlew, zawsze coś się w nim szwenda.

    OdpowiedzUsuń
  53. To "Śmiertelne Oczyszczenie" wygląda na ciekawą książkę. Może w wolnej chwili się za nią wezmę.

    OdpowiedzUsuń
  54. Co do filmów, to Vegi nie oglądam z założenia takiego, że po prostu praktycznie nie oglądam współczesnych polskich filmów, bo co jeden, to większy gniot od poprzedniego... A jeśli chodzi o "A star is born"... Czego wymagasz po remake'u robionym do remake'u, który był remake'iem filmu sprzed kilkunastu lat? :P

    OdpowiedzUsuń
  55. od dłuższego czasu czytam Twojego bloga i naprawdę jestem pełna podziwu. Podoba mi się sposób w jaki go prowadzisz i jak dzielisz się z nami za kazdym razem kawałkiem siebie <3

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Polub mój profil

Moje zdjęcie
Skarby na półkach
Kobieta, Żona, Matka. Piszę o tym co myślę, i robię. Najczęściej czytam książki i staram się aby moje dzieci wiedziały, ze są ciekawsze rzeczy niż siedzenie przed ekranem. Kontakt: skarbynapolkach@gmail.com kontakt@skarbynapolkach.pl

Znajdziesz mnie tutaj