Piątek. Jak to miło, że dzieciaki zdrowieją i już za dwa dni będą mogły wrócić do przedszkola ;-). A tak serio to nie mogę narzekać. Mam małe dzieci, więc nie ma sensu wymagać od nich statecznego siedzenia. Zresztą teraz kiedy miałam okazję ich poobserwować, zauważyłam ile przejęły moich zachowań. To co mam się na nich złościć, bo są tacy jak ja ;-)
Dzisiaj mam dla Was absolutny hit. Idealnie nada się na wakacje, ponieważ można go zabrać ze sobą wszędzie, a dzieciaki będą miały fajną zabawę w nudne, deszczowe dni urlopu. Wiem co mówię, dzisiaj musiałam moje dzieci prosić żeby wyszły na dwór, tak wciągnęło im malowanie.
Wodne czary-mary
Miałam już styczność z takimi kolorowankami. Wiedziałam, że to będzie hit. Zaskoczenia nie było. Dzieciaki jak tylko się do nich dorwały to przepadły. Mogło się walić i palić, a one tylko na zmianę kolorowały i czekały aż wyschnie żeby znowu kolorować.
Prosta rzecz, pomalowanie ilustracji wodą żeby pojawił się szczegółowy obrazek. Niby nic, a absorbuje całą uwagę dziecka. Nie miałam wątpliwości jaki będzie podział tych kolorowanek, ale okazało się, że w ferworze pracy twórczej moje dzieci nie widziały problemu żeby się nimi wymieniać i w ten sposób obyło się bez kłótni, cz wyrywania kolorowanek. MAGIA!
Odpowiedni sprzęt
Do każdej kolorowanki dodany jest specjalny pisak, który umożliwia wodne malowanie. Nie można używać do kolorowania zwykłych kredek, czy flamastrów, ponieważ zostawiają trwały ślad na ilustracjach i je niszczą. Pisak łatwo się uzupełnia. Dzieci same radzą sobie z nalewaniem wody.
Rada
Polecam przygotować też papierowe ręczniki, czy chusteczki. Dzieciaki podczas kolorowania potrafią zamoczyć całą stronę wodą. Wystarczy wytrzeć nadmiar wody z karki i cieszyć się szybszą możliwością kolorowania. Jeśli zostawimy to po prostu do wyschnięcia, trzeba będzie długo czekać i nici z zabawy.
Tytuł: Wodne czary-mary
Autor: Marta Stochmiałek
Ilustracje: Peyo
Wydawnictwo: Harper Kids
Premiera: 16.06.2021
Za dzień z książką (bo dzieci były zajęte malowaniem ;-)), dziękuję Harper Kids.