Disney.Klasyczne baśnie. Mulan - recenzja komiksu.
Wtorek. Czy wiecie, że dzisiejsza data, czyli 22.02.2022 to palindrom i ambigram? To znaczy, że można ją przeczytać od prawej do lewej od lewej do prawej i do góry nogami. Superancko, prawda ;-).Bardzo lubię takie kombinacje cyfrowe. Może to dziwnie zabrzmi, ale jakoś tak pozytywnie mnie nastrajają. To chyba dlatego dzisiejszy dzień minął mi wyjątkowo szybko i miło.
Dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować kolejną odsłonę serii Disney. Klasyczne baśnie. Bardzo cieszy mnie, że ta seria jest kontynuowana, ponieważ dzieła tej wytwórni nigdy się nie starzeją, a zaprezentowanie ich w formie komiksu było po prostu genialnym posunięciem.
Klasyczne baśnie. Mulan.
Tej historii raczej nikomu przedstawiać nie trzeba. Historia o dziewczynie, która postanawia podjąć się służby wojskowej zamiast swojego ojca. Jednak aby mogła tego dokonać musi stać się chłopakiem, ponieważ w tamtych czasach (ok II w. p.n.e) nie do pomyślenia było aby kobieta chwytała za broń. Co z tego wynikło? Pełna akcji i emocjonująca historia o odwadze, sile charakteru, honorze i oczywiście miłości.
Miałam to szczęście, że dorastałam w latach rozkwitu animacji Disneya, więc z wszystkimi filmami byłam na bieżąco. Bajka o Mulan miała swoją premierę w 1998 roku. Idealny czas aby pewna wtedy 9 letnia dziewczynka szukała wzorców do naśladowania. To właśnie wtedy zaczęłam interesować się kulturą wschodnią i silnymi postaciami kobiecymi. Mulan dała początek czemuś, co mocno mnie ukształtowało, dlatego mam do niej taki sentyment i bardzo ucieszyło mnie to, że Klara tak chętnie po nią sięgnęła.
Zgarnąć z półki?
Ja nie miałam wątpliwości ;-).