Idealny prezent dla miłośnika fantastyki!

 Sobota. Czas trochę ogarnąć i zabrać się za świąteczne przygotowania. W ten weekend zaplanowałam sobie, że ubierzemy filcowe choinki (których na pewno opowiem Wam więcej na instagramie) i obejrzymy film od Świętego Mikołaja, o którym też na pewno usłyszycie ;-),

Dlatego dzisiaj, pozostając w świątecznym klimacie, postanowiłam zaprezentować Wam (moim zdaniem) jeden z najlepszych prezentów, jakie można sprawić fanowi fantastyki. Ciekawi ?


Opowieści z Meekańskiego pogranicza.

Tu zaskoczenia nie będzie. Pamiętacie, jak zachwycałam się pierwszym tomem tej serii? Nie, >>TUTAJ<< macie przypominajkę ;-). Planowałam przedstawić Wam każdy tom po kolei, ale finalnie chciałabym przedstawić Wam całą serię i powiedzieć, dlaczego warto po nią sięgnąć i co sprawia, że jest taka genialna.

Dlaczego akurat Opowieści z Meekańskiego pogranicza?

Pamiętacie bum na Grę o tron? Coś sprawiło, że ludzie przekazywali sobie wieści na temat rewelacyjnej serii fantasy. Moim zdaniem - spektakularność fabuła i genialna kreacja bohaterów. Niby niewiele, ale te czynniki dały zrobić z tego cyklu prawdziwy bestseller. 

Nie inaczej jest w przypadku Opowieści z Meekańskiego pogranicza. Autor nie oszczędza bohaterów na żadnym kroku. Kreacja świata i postaci sprawia, że ta historia wciąga nas od pierwszych stron. Nic nie jest na siłę, nic nie jest nachalne, bohaterowie buntują się na zastany stan rzeczy, tak naprawdę nie mogąc nic z tym zrobić. W tej serii ważne jest też to, że Robert M. Wegner stworzył bardzo różnorodny świat. Mamy tu zarówno surowe, zimne i nieprzystępne krainy, jak i piękne, kwitnące miasta. Autor rzuca swoich bohaterów w bardzo różne miejsca, nie oszczędzając im niczego, ani przyjemności ani kłopotów. 

Najbardziej nagradzają częścią tej serii jest Niebo ze stali. Czyli tak jakby środkowy tom cyklu i powiem Wam, że wcale mnie to nie dziwi. Miałam możliwość poznania tej historii chronologicznie i sięgając po ten konkretny tom, zauważyłam że przeczytałam go najszybciej (chociaż do najkrótszych nie należy). Akcja pędzi tu jak szalona, ale autor zadbał o to aby oprawić ją w odpowiednie detale. Nie pędzi po łebkach, sygnalizując nam tylko jakiś wątek, czy problem do rozwiązania. Wszystko jest odpowiednio wyważone.

Oczywiście reszta cyklu też jest rewelacyjna. Pierwszy tom powalił mnie na kolana i uznałam, że to będzie jedna z lepszych serii, jaką miałam okazję kiedykolwiek czytać. Nie pomyliłam się. Nie pomylili się też Ci, którzy od wielu lat polecali mi Opowieści z Meekańskiego pogranicza. Dlatego, aby tradycji stało się zadość, teraz ja Wam polecam tę serię ;-).







Zgarnąć z półki?

Święta zbliżają się wielkimi krokami. Moje dzieci codziennie pytają mnie, co chciałabym dostać na prezent i powiem Wam, że jeszcze w tamtym roku myślałam właśnie, czy by nie sprawić sobie tej serii pod choinkę. Teraz wiem, że to byłaby dobra decyzja. Dlatego jak najbardziej polecam. Nie tylko na prezent gwiazdkowy, ale na każdy inny też ;-). 


Seria:               Opowieści z meekhańskiego pogranicza

Autor:               Robert M. Wegner

Wydawnictwo:   Powergraph





Najlepsza polska fantastyka! Recenzja pierwszego tomu Opowieści z meekańskiego pogranicza.

 Poniedziałek. Śmiało mogę uznać, że był to dzień bardzo produktywny i jestem zadowolona z rezultatów. Oznacza to ni mniej nic więcej, tylko tyle, że zderzyłam zaplanować sobie pracę na resztę tygodnia ;-). A tak serio to udało mi się ogarnąć parę rzeczy i wieczór spędzę na relaksie z książką. A jeśli już o książkach mowa... Chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć o najlepszej polskiej fantastyce, jaką miałam ostatnio okazję czytać.


Opowieści z meekhańskiego pogranicza.

Opowieści z meekhańskiego pogranicza, bo o nich mowa. To seria, która już od wielu lat króluje we wszelkich rankingach na najlepsze książki fantastyczne. Wiele o niej słyszałam. Moi znajomi zachwalali ja tak jakby to był ósmy cud świata. Ja jednak z jakiegoś dziwnego powodu (znanemu tylko wszechświatowi) sięgnęłam po nie dopiero nie dawno. I wiecie co, to faktycznie rewelacyjna seria!

66.

Ostatnio wszelkie tematy jakie podejmowałam dotyczyły tylko historii z Meekhenu. W innych przypadkach wolałam się w ogóle nie odzywać. Po co, skoro jest tyle do omówienia na temat tego, co aktualnie przeżywają bohaterowie na północy lub południu ;-). Tak, zdecydowanie oczarował mnie świat stworzony przez Roberta M. Wagnera.

Serio, dawno nie czytałam tak dobrze skonstruowanej historii. Akcja goni akcje. Nawet jeśli bohaterowie aktualnie nie biorą udziału w wielkiej bitwie to opowiadają o niej. Robert M. Wagner naprawdę potrafi snuć opowieść z każdą stroną odsłaniając nam tajemnice świata, który stworzył. A że ma ich całkiem sporo to nie da się od tego oderwać. 

Konkrety.

Nie lubię, wręcz nie cierpię kiedy w fajnej historii występują głupie, niemądre i naiwne postaci. Na szczęście bohaterowie Wagnera wiedzą co to prawdziwe życie i ze w domu nie czeka na nich księżniczka z bajki tylko żona z krwi i kości 😉. Nie ma tu miejsca na zbędne dywagacje. Jest decyzja, jest akcja. Teraz już rozumiem zachwyt nad opowieściami z meekhańskiego pogranicza. To kawał naprawdę dobrego fantasy!

Zgarnąć z półki?

Myślałam, ze moi znajomi przesadzają. No bo jak można się tak zachwycać książką? Teraz już w pełni rozumiem, jak można zachwycać się ta książką. Rewelacyjna! Niesamowita! Napisana z rozmachem Gry o Tron (a nawet jeszcze większym!) KONIECZNIE sięgnijcie i nie czekajcie tyle czasu, co ja, bo może Wam umknąć pełen zachwyt nad tą historią ;-).

Tytuł:               Północ-Południe

Seria:               Opowieści z meekhańskiego pogranicza

Autor:               Robert M. Wagner

Wydawnictwo:   Powergraph

Premiera:          01.01.2010




co takiego mają w sobie historie szkatułkowe? Recenzja powieści Niepełna Anny Kańtoch.

 Niedziela. Co za tydzień! Czas naładować baterie i śmiało wejść w nowy tydzień. Jakie plany macie na październik? Może jeszcze jakieś wyjazdy albo ambitne plany czytelnicze? Koniecznie dajcie znać :-).

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić kolejną książkę Anny Kańtoch, która po raz kolejny bardzo mnie zaskoczyła.


Niepełna. Anna Kańtoch.

Jak już wiecie twórczość tej autorki poznałam dopiero nie dawno. Zaskoczyła mnie jej wnikliwość, analiza postaci i zapierające dech w piersiach obrazy. Czytać książki Anny Kańtoch to trochę tak jak patrzeć na obrazy Bosha. Zawsze coś nowego przykuje naszą uwagę. Tym razem chciałabym Wam przedstawić Niepełną, która...

Od razu spodobała mi się koncepcja tej historii. Bohaterowie poruszają się po zamkniętym terenie. Tajemnice splatają się ze sobą, by zaraz pójść w zupełnie innym kierunku. Linia fabularna jest poszarpana i rozgałęziona. Naprawdę ciekawie się to czyta.

Nie mogę jednak powiedzieć, że była to lektura łatwa. Gubiłam się. Nie rozumiałam aspektów przyczynowo skutkowych. Finalnie okazało się, że to właśnie trud włożony w samą lekturę był nagrodą. Dojście do zakończenia... cóż w pewnym momencie przestało być takie istotne.

Dzięki temu, że fabuła jest tak pokręcona naprawdę ciężko jest ją streścić. Aby w pełni odczuć tę historię trzeba po prostu po nią sięgnąć.

Zgarnąć z półki?

Nie jest to lektura dla wszystkich, bo naprawdę ciężko jest się w niej odnaleźć. Mimo to uważam, że jest to bardzie ciekawy eksperyment literacki dający do myślenia. Dlatego warto sięgnąć po tę książkę, chociaż by po to aby się przekonać co to za magia się tam dzieje :-).

Tytuł:               Niepełna

Seria:               Kontrapunkty

Autor:               Anna Kańtoch

Wydawnictwo:   Powergraph

Premiera:          29.09.2017





Jestem sobą... czyli kim. Historia, która wymyka się schematom - Czarne. Anna Kańtoch.

 Poniedziałek. Coś ten wrzesień nie rozpieszcza nas ani pogoda ani aurą. Czas chyba zakopać się w kocyk z ciepłą herbatą w ręku i czytać, czytać, czytać 😉. Co myślicie o takim planie na resztę tygodnia ? A może macie ciekawsze propozycje?

Dzisiaj chciałabym zaprezentować Wam wyjątkowa książkę Anny Kańtoch. Autorki, której długo nie znałam, ale szybko się z nią zaprzyjaźniłam.

Czarne. Anna Kańtoch.

Lubię książki niebanalne. Wymykające się schematom, często ciężkie do streszczenia, czy nawet opisania. Dlaczego z wielką ciekawością zasiadłam do Czarnego.

Już samo przedstawienie głównej bohaterki jest bardzo problematyczne, ponieważ do końca historii nie poznajemy jej prawdziwego imienia. Niby bez tego dałoby się cokolwiek o niej powiedzieć, ale paradoks tej postaci polega na tym, że możemy zagłębić się w jej intymną, wewnętrzną historię, nie wiedząc kim naprawdę jest.

Akcja powieści toczy się nieśpiesznie między przeszłością a teraźniejszością. Bohaterka płynnie przechodzi między wspomnieniami a aktualnymi wydarzeniami, zacierając granicę rzeczywistości. Dlatego o czym tak naprawdę jest Czarne, nie wie nikt. 

To nie jest tak, ze to książka o niczym lub totalnie bez sensu. Grafomański bełkot, którego nie da się zrozumieć. Nie. Chaos do tej historii wprowadza linia chronologiczna, a w zasadzie jej brak. Wydarzenia rozgrywają się równolegle i na różnych płaszczyznach, a nie tak jak jesteśmy do tego przyzwyczajeni - po kolei. Dlatego sens wydaje się ulotny i zmienny.

Paradoksalna erotyczna intymność.

W tym aspekcie, przez całą powieść miałam pewien zgrzyt. Jednak im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej mogę stwierdzić, że Anna Kańtoch w tym wątku poczyniła naprawdę ciekawe obserwacje (?) ,nawet nie wiem jak mam to nazwać, powiedzmy, że jest to dość kontrowersyjny obraz własnej erotyczności. Podobało mi się to, w jakim kierunku idzie refleksja po lekturze Czarnego. Ale dokładnie zawędrowałam myślami nie mogę Wam powiedzieć ;-).

Zgarnąć z półki?

Seria Kontrapunkty od Wydawnictwa Powergraph to na pewno godny uwagi cykl. Niebanalne historie. Znajduje się w niej m. in. twórczość Radka Raka, którego (jak wiecie) uwielbiam. Dlatego chętnie dałam szansę innemu autorowi z tej serii. Was też gorąco zachęcam. Będziecie żałować, jak nie dacie im szansy ;-).

Tytuł:               Czarne

Seria:               Kontrapunkty

Autor:               Anna Kańtoch

Wydawnictwo:   Powergraph

Premiera:          07.09.2012





Agla Alef najlepsza książka jaką ostatnio czytałam.

 Poniedziałek. Czas wziąć się do poważnej roboty 😉. Ten tydzień zapowiada się bardzo intensywnie. Mam tylko nadzieję, że znajdę na wszystko czas. Ale kto jak nie ja 😉. A Wy jakie macie plany na pierwszy tydzień lipca? Wakacyjne wyjazdy, czy może remonty? Koniecznie dajcie znać 🙂.

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić najlepszą książkę jaka ostatnio miałam okazję przeczytać. Niby nie powinnam być zaskoczona, w końcu napisał ją Radek Rak to (wstyd się przyznać, ale...) nie myślałam że uda mu się napisać coś na poziomie Baśni o wężowym sercu.



Alga Alef. Radek Rak.

Sofija, jako córka wykładowcy całe swoje życie spędziła na uniwersytecie. Jest krnąbrna, uparta i bardzo inteligentna. Kiedy jej życie zmienia się diametralnie okazuje się, że te cechy charakteru paradoksalnie utrudniają życie poza murami uniwersytetu. Sofija trafia do świata do bólu realnego, w którym liczy się przeżycie kolejnego dnia, a nie wiedza nabyta z książek. Czy poradzi sobie w sytuacjach, o których księgi milczały? Jak potoczą się jej losy w świecie pełnym magii, rewolucji, młodzieńczych porywów serca i nieskończonej samotności? Warto się przekonać czytając najnowszą powieść Radka Raka pt Agla Alef.




Jak już Wam wspominałam, zasiadałam do tej książki z pewną rezerwą. Puste Niebo zostało w mojej głowie na długo, ale to Baśń o wężowym sercu jest historią, od której nie mogłam się oderwać i która gdzieś w głowie ciągle mi się kołacze.  Dlatego nie sądziłam, że Radek Rak stworzy coś jeszcze tak wspaniałego. Jakże się myliłam. Agla. Alef to baśń pełna mroku, rzeczywistości prawdziwej do bólu i fantastycznie ludzkich uczuć. Od pierwszych stron totalnie mnie zaczarowała. Nie przesadzając jest to najlepsza książka, jaką miałam okazję ostatnio czytać. Jest jedną z lepszych jakie czytałam w ogóle. Przesadzam? Radek Rak wykreował tak genialny świat, że tylko czekać aż będzie podpisana umowa na ekranizację (Baśń już się doczekała).

Zgarnąć z półki?

Agla. Alef ma ponad 600 stron. Nie jestem w stanie ich streścić. Tyle się dzieje w tej historii! Każdy szczegół jest ważny. A klimat jaki tworzy się dookoła... magia. Magia słowa i wyobraźni! Jak dla mnie to kolejny pretendent do prestiżowych nagród literackich. Dlatego bardzo Wam polecam tę czytelniczą ucztę.

Tytuł:               Agla Alef      

Autor:               Radek Rak

Wydawnictwo:   Powergraph

Premiera:          01.06.2022

A po więcej takich cudowności, zapraszam do nowości Taniej Ksiązki.




Moje zdjęcie
Skarby na półkach
Kobieta, Żona, Matka. Piszę o tym co myślę, i robię. Najczęściej czytam książki i staram się aby moje dzieci wiedziały, ze są ciekawsze rzeczy niż siedzenie przed ekranem. Kontakt: skarbynapolkach@gmail.com kontakt@skarbynapolkach.pl