Vi, dziewczynka szpieg. Licencja na luz. Historia szpiegowska dla dzieci

 Sobota. Ależ było atrakcji! Ten dzień totalnie mnie wykończył i mam po prostu ochotę iść spać. A Wam jak minął pierwszy dzień weekendu?

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić historię pewnej niesamowitej dziewczynki, która MUSI zostać szpiegiem. Dlaczego? Zaraz Wam o wszystkim opowiem.


Vi. Dziewczynka szpieg. Licencja na luz.

Vi to dziewczynka, która nigdy się nie nudzi, zawsze wyczuwa gdzieś przygodę i... nadchodzące kłopoty, więc kiedy jej rodzice (zajęci rozwodem) zaniedbują obowiązki służbowe (mama - tajna agentka, tata - złoczyńca, który przeszedł na dobrą stronę), Vi nie ma wyboru, MUSI zostać szpiegiem i uratować świat. W końcu nikt nie będzie czekał aż jej rodzice wezmą się do roboty. Ale czy mała dziewczynka da sobie radę z tak poważnym zadaniem? Na pewno warto się o tym przekonać sięgając po tę książkę.

Nie miałam okazji czytać wcześniej książek Maz Evans. Moje dzieciaki były po prostu za małe. Za to teraz, kiedy zaskakująco szybko kończą nam się nowe książki do czytania, na pewno sięgniemy po jej pozostałą twórczość.

Akcja, przygoda, niebezpieczeństwo, zaskakujące zwroty akcji i potężna dawka humoru, to cechy które charakteryzują twórczość Maz Evans. Jak zasiadałam do lektury Vi, myślałam że będzie okey, do przeczytania, do pośmiania się, ale będzie też książką jedną z wielu, a tu... Nie mogłam się oderwać, przeczytałam praktycznie na raz, a teraz czytam kolejny już z dzieciakami i po raz kolejny jest to dla mnie niesamowita przyjemność i frajda! Świetnie poprowadzona fabuła, bardzo realna a przy tym spektakularna jak dobre hollywoodzkie kino. Bohaterowie, którzy wzbudzają naszą sympatię lub niechęć. No i najważniejsze, sytuacje które mogłyby przytrafić się każdemu z nas. No, prawie każdemu ;-).

Zgarnąć z półki?

Tak jak już Wam wspominałam, ja jestem zachwycona i już czekam na kuriera z przesyłką, w której znajdują się pozostałe książki tej autorki. Więc szczerze i gorąco polecam sięgnąć po Vi. Na pewno zakochacie się tak jak ja!



Kiedy kobiety były smokami

 Poniedziałek. Zimowo-wiosenny. Co spojrzę za okno to mamy inna pogodę, raz słońce, raz śnieg. Już z wytęsknieniem czekam na cieplejszą aurę, bo takie siedzenie w domu sprawia, że nic mi się nie chce, oprócz czytania książek oczywiście 😉. A Wam jak zaczął się tydzień, gotowi na nowe wyzwania?

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić wyjątkowa książkę, która pochłonęła mnie totalnie i chociaż mam parę ale, uważam że była zachwycająca!


Kiedy kobiety były smokami.

Historia toczy się na przełomie lat 50 i 60 w Stanach Zjednoczonych. Już sam wybór tego okresu jest bardzo ciekawy, ponieważ prezentował się on jako bardzo konserwatywny i stateczny. Tymczasem Kelly Barnhill funduje nam ciekawy twist historyczny, który... Ale po kolei.

Aleksandra wiedzie normalne, spokojne życie. Jednak pewnego dnia świat musi sprostać wydarzeniom, na które totalnie nie był gotowy - przemiany kobiet w smoki. Jak sobie z tym poradził i czy miało to dalsze konsekwencje? Na pewno warto się przekonać.

Jak już wspomniałam ludzie nie byli przygotowani na takie zmiany, dlatego... Udawali że ich nie ma. Jednak zakrywanie oczu nie pomaga zmienić tego, co się stało. Świat zaczął walczyć ze smokami niczym błędny rycerz..

Kiedy kobiety były smokami to bardzo zawiła historia pełna wielowarstwowych wątków i ciekawie wykreowanych bohaterów. Czyta się ją doskonale, wprost nie można się oderwać. Główna bohaterka jak i narratorką całej tej opowieści idealnie sprawdziła się jako filar, który zdołał udźwignąć ciężar tej historii. Zabrakło mi co prawda trochę więcej emocji u Alex, ale po lekturze rozumiem jej stoicyzm.

Jedyna zadrą w oku był negatywny obraz rodziny. Tak jakby autorka starała się udowodnić, że kobieta i mężczyzna nie są w stanie stworzyć dobrego i dopasowanego związku. Kobieta z kobietą... To co innego. Nie zrozumcie mnie źle, nie mam tu na myśli żadnych homofonicznych przytyków, po prostu w kiedy kobiety były smokami nie występuje żaden zdrowy i normalny związek między kobietą i  mężczyzna, wszystkie ukazane w tej książce są wręcz patologiczne.

Ale 😉 to nie zmienia faktu, że książkę czyta się rewelacyjnie. Kelly genialnie wykreowała postaci i ciekawie poprowadziła fabułę. Niby tempo jest nieśmieszne, ale kiedy dochodzą do tego skoki to tętno samo przyspiesza 😉.

Zgarnąć z półki?

Mamy początek marca, parę książek już w tym roku przeczytałam i powiem Wam, że ta jest jedną z lepszych. Dlatego bardzo polecam Wam jej lekturę i może, kto wie, sami usłyszycie zew smoka 😉


Tytuł:              Kiedy kobiety były smokami

Autor                Kelly Barnhill

Tłumaczenie:    Katarzyna Makaruk

Wydawnictwo:  Literackie

Premiera:         22.02.2023




Tajemnica, która chciała zostać rozwiązana. Recenzja Tajemnicy Lost Lake.

 Sobota. Ferie dobiegają końca. Mam poczucie winy, że w ogóle nie wykorzystałam tego czasu, ale to dlatego, że styczeń jest dla mnie bardzo pracowity zawodowo i większość czasu spędzam przed komputerem do późnych godzin nocnych. Kiedy już mi się wszystko uspokoi, na pewno wybiorę się gdzieś z dzieciakami.

Tymczasem chciałabym Wam opowiedzieć o pewnej książce, która totalnie mnie pochłonęła. Pochłonęła mnie tak bardzo, że nawet oderwałam się od pracy. Pochłonęła mnie tak bardzo, że przeczytałam ją w dwa dni! Chociaż gdybym zaczęła ją czytać z samego rana pewnie skończyłabym ją tego samego dnia! Ciekawi, co mnie tak wciągnęło ?


Tajemnica Lost Lake.

Fiona. Nastolatka, która nie miała wyboru. Musiała przeprowadzić się wraz z rodzicami i starsza siostrą do nudnego miasteczka Lost Lake oddalonego od wszystkiego i wszystkich, co dziewczyna znała. Poznając okolicę trafia do biblioteki, w której znajduje pewną tajemniczą książkę, która chce opowiedzieć jej o pewnej tajemnicy...

Nie powiem Wam nic więcej! Do tej książki po prostu się zasiada i nie można się od niej oderwać. Bardzo podobało mi się to jak Jacqueline West buduje napięcie. Jak umiejętnie wplata wątki fantastyki i grozy poprzez postać poszukiwacza. Historia ma niesamowity klimat i oraz doskonale wykreowanych bohaterów. Możemy śledzić to jak czuje się Fiona, kiedy musi poświęcić swoje życie na rzecz marzeń starszej siostry. Obserwujemy jak rodzice dziewczyn próbują pogodzić zadania i obowiązki tak, aby było dobrze. W końcu obserwujemy dwie dorastające dziewczyny, w których zbiera się dużo gniewu i zazdrości, która w końcu wybucha...



Dawno nie czytałam takiej książki. Skusił mnie sam opis, ale nie miałam specjalnych oczekiwać. Ot, książka dla młodzieży z mroczną tajemnicą w tle. Ale... nie wiedziałam, że autorka tak to wszystko fajnie nakręci, rozkręci i puści w ruch. Naprawdę nie mogłam się oderwać. Ryzyko jakie podejmuje Fiona, w związku z tą tajemniczą sprawą oraz jej prywatne problemy w ciekawy sposób się ze sobą łączą i przeplatają. Z jednej strony chcemy jak najszybciej poznać prawdę o Lost Lake, z drugiej cierpliwie czekamy aż coś wybuchnie. I to chyba właśnie dlatego tak bardzo pochłania nas ta historia.

Zgarnąć z półki?

Nie widzę innej możliwości! Myślę, a w zasadzie mam nadzieję, że ta książka zostanie doceniona, bo naprawdę na to zasługuje! POLECAM!

Tytuł:              Tajemnica Lost Lake

Autor:             Jacqueline West

Wydawnictwo: Literackie

Premiera:        25.01.2023



Najlepsze kulki mocy! Proste i smaczne przepisy.

 Niby jest poniedziałek, ale kiedy dziecko choruje to każdy jeden dzień to przedłużający się weekend. Janka dopadło tyle rzeczy na raz, że aż mi się chciało płakać, taka z niego kupka nieszczęść.

Na osłodę postanowiłam przygotować mu coś pysznego, a że przy chorobie nawet najlepsze rzeczy wydają się jakieś takie nijakie, musiałam wymyślić coś naprawdę wyjątkowego. No i nieprzekraczającego moich możliwości kulinarnych ;-).


Czekoladowe kulki.

Mamy w domu trochę książek kucharskich, niby w dobie internetu każdy przepis już gdzieś został opublikowany, ale przynajmniej w moim przypadku, książki są lepszym rozwiązaniem. Przynajmniej wiem, co mogę w nich znaleźć ;-)

Moja siostra nazywa te kulki kulkami mocy. Śmieje się, że nazwa wzięła się stąd, że każdy ma moc aby je zrobić. I jest w tym wiele prawdy, ponieważ moje zdolności kulinarne nie przekraczają podstawowej wiedzy i umiejętności w tym zakresie. Dlatego Czekoladowe kulki autorstwa Mia Ohrn to propozycja idealna dla mnie.





Wiecie co jest najlepsze w takich książkach kucharskich? Zdjęcia! Już od samego przeglądania człowiek odnajduje w sobie wewnętrzną motywację żeby wypróbować wszystkie przepisy! Tym razem jednak postawiłam na prostotę. Czekoladowe kulki idealnie sprawdzają się w roli pocieszacza. Nie dość, że Janek chętnie uczestniczył w samym przygotowaniu to jeszcze potem spałaszował z apetytem. Co prawda przed obiadem, ale... czasami trzeba dać zjeść dziecku coś słodkiego przed obiadem, prawda ;-)?

Nie tylko na słodko.

Ale, ale Czekoladowe kulki od Wydawnictwa Literackiego to nie tylko przepisy na słodko. Znalazły się też tam bardziej wytrawne propozycje. I powiem Wam szczerze, że chociaż zdecydowanie bardziej wolę tę pierwsza opcję to przepisy jakie znalazłam w tej książce, sprawiły że mam ochotę wypróbować czegoś w innym kierunku smakowym. Np. takie kulki z bekonem albo rumem, albo solą morską... no wybór jest po prostu przeogromny.



Zgarnąć z półki?

Zdecydowanie. Ta książka powinna się znaleźć w każdej kuchni! Czekoladowe kulki sprawdzą się w każdej sytuacji, czy to będziemy mieli ochotę na coś słodkiego (lub słonego), czy też na jakieś przyjęcie lub po prostu najdzie Was potrzeba poeksperymentowania w kuchni. Po prostu warto ją mieć.

Tytuł:              Czekoladowe kulki
Autor:             Mia Ohrn
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Premiera:        09.11.2022






Zły smok i dobry ogr? Niesłychane! To musiało się udać! Recenzja Ogrzycy i dzieci

 Sobota. Myślałam, że mój intensywny tydzień skończy się na piątku, ale nie dzisiaj też miałam masę przygód. Złośliwość rzeczy martwych spowodowała, że wczoraj pralka odmówiła współpracy, a dzisiaj zmywarka, więc oprócz stery brudnych naczyń i ubrań, mam też zalana łazienkę i kuchnie. Przygoda trwa i jest rozwojowa 😉, ale koniec już o mnie dzisiaj mam dla Was recenzje niesamowitej historii o pewnej miłej Ogrzycy, która nauczyła pewne miasteczko, że im więcej się daje, tym więcej się dostaje. Ciekawi, co to za historia, już Wam wszystko opowiadam.


Ogrzyca i dzieci

Wdoligłazino to miasteczko, które kiedyś było bardzo urokliwe. Było, ponieważ od pewnego czasu ludzie pozamykali się w swoich domach i przestali troszczyć się o innych. Dlaczego? No może przyczyną był pożar biblioteki, może ktoś rzuci na miasteczko jakiś urok. Jedno jest pewne, chociaż mieszkańcy tęsknili za starymi czasami, nikt nie widział szansy na zmianę obecnej sytuacji.

Jedynym dobrym miejscem we Wdoliglazinie jest sierociniec. Niestety przez brak życzliwości i wsparcia funkcjonowanie w domu z gdzie jest piętnaścioro sierot, nie należy do najłatwiejszych. Ale mieszkańcy tego domu tworzą rodzinę. Jedna z najserdeczniejszych, jakie zostały w tym miasteczku. Kiedy do Wdoligłazino wprowadza się Ogrzyca, wszystko zaczyna w końcu iść w lepszym kierunku.

Jest i smok!

W bajce zawsze musi być smok! Zwłaszcza taki, którego trzeba pokonać. Co jednak zrobić kiedy smok rzucił urok na mieszkańców, który każde jego słowo spijają z ust niczym boską ambrozje. Wszelka walka skazana jest z góry na porażkę. Chyba że...

Nie powiem Wam oczywiście jak to się skończyło, ale skoro to bajka dla dzieci to musi być happy endy. Jednak jak do tego doszło i co działo się po drodze, sami musicie się przekonać 

Przewidywalnie, ale... 

Tak jak już Wam wcześniej wspomniałam, historia jest dość przewidywalna, ale jest tak pięknie opisana, że nie można się od niej oderwać. Dwa przeciwstawne obrazy miasteczka, cudowne historie, które dookreśla świat stworzony przez Kelly Barnhill. No powiem Wam, coś wspaniałego! 

Zgarnąć z półki ?

Pewnie! Tak jak Wam wspominałam to naprawdę rewelacyjna historia. Nie mogę się doczekać kiedy przeczytam ja jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz! Zresztą co ja będę Wam tu pisać, sami się przekonajcie 😉

Tytuł:              Orzyca i dzieci

Autor                Kelly Barnhill

Tłumaczenie:    Łukasz Małecki

Wydawnictwo:  Literackie

Premiera:         12.10.2022



Superbohaterowie to my! Recenzja Niepowstrzymanych Yuval Noah Harari.

 Wtorek. Czuć, że lato minęło już bezpowrotnie. Wczoraj uświadomiłam sobie, że nawet wrzesień już minął, a ja ciągle żyję wspomnieniami wakacji. Czas płynie zdecydowanie za szybko, nie sądzicie ?

Dzisiaj przygotowałam dla Was wyjątkową książkę, która opowiada o naszej wspólnej historii. Pewnie zastanawiacie się jak to możliwe? Już Wam wszystko opowiadam :-).


Niepowstrzymani. Jak przejęliśmy władzę nad światem?

Mówiłam Wam, że ostatnio sporo u mnie takich książek. Tym razem jednak jest to pozycja skierowana do starszych dzieci. Takich, które już trochę kojarzą fakty i orientują się w linii czasu. Czyli takich powiedzmy dziesięcioletnich.

Jesteś superbohaterem, wiesz?

To ludzie rządzą światem. Podporządkowaliśmy sobie niemal całą planetę. Wiadomo są rzeczy, na które nie mamy wpływu, ale całkiem nieźle radzimy sobie na tej planecie. To trzeba przyznać. Ale jak do tego doszło? Jak potoczyła się historia ludzkości, ze jako gatunek daliśmy radę ogarnąć tyle rzeczy? Ta książka jest właśnie o tym.






Podoba mi się to z jakim rozmachem, ale i dystansem autor przedstawia historię ludzkości. Nie ma tu podziału na dobre, czy złe posunięcia. Yuval Noah Harari pokazuje jaką drogą musieliśmy iść aby dość do wielkości.

Jest to bardzo porywająca lektura. Autor nie skupia się na jednym aspekcie, który uczynił ludzi władcami świata. W Niepowstrzymanych mamy przedstawione różne aspekty ludzkiego życia bez zbędnych komentarzy. Zadaniem autora nie jest ocena tego, ja postępowali nasi przodkowie, a przedstawienie działań jakie podejmowali.

Zgarnąć z półki?

Muszę przyznać, ze była to bardzo porywająca lektura. Tekst przyswaja się łatwo, informacje nie są nudzące ani przytłaczające. Czekam aż moje dzieciaki będą gotowe na tę lekturę, aby móc z nimi wspólnie cieszyć się tą lekturą.

Tytuł:               Niepowstrzymani. Jak przejęliśmy władzę nad światem

Autor:               Yuval Noah Harari

Wydawnictwo:   Literackie

Premiera:          28.09.2022





Czy dzieci mogą być dojrzalsze od dorosłych? Recenzja Meluzyny Noctis i Mrocznej Głębi.

 Poniedziałek. Przede mną trudny czas, ale nie będę się nad sobą użalać. Z każdego niepowodzenia wychodzę bogatsza o nowe doświadczenia. Dlatego czas ścisnąć dupkę (dosłownie i w przenośni 😉) i znaleźć siłę do działania. Trzymajcie kciuki!

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić historię pewnej dziewczynki, która rozumiała więcej niż dorośli. Zaciekawieni, zapraszam na recenzje.


Meluzyna Noctis i Mroczna Głębia.

Uwielbiam książki od Wydawnictwa Literackiego. Mają w sobie wszystko to, czego szukam w powieściach (zwłaszcza młodzieżowych). Dojrzałość, niekonwencjonalność, bajkowość i wiele, wiele innych ości. Dlatego kiedy zasiadłam do lektury miałam wielkie oczekiwania. 

Zaczęło się... Dość przewidywalnie. Mamy dziewczynkę znaleziona na brzegu morza przez strażnika Notcisa. Niby nic nadzwyczajnego. Historia zna takie przypadki. Philip Reeve wprowadza nas do świata pełnego surowego piękna, mrocznego niebezpieczeństwa i tajemnicy dojrzewania. Burzomorze jest wyspą, która nie toleruje igrania z siłami natury i odwiecznymi prawami panującymi na wyspie. Dlatego niewielu śmiałków chce ją opuścić. Wyjątkiem jest Will Notcis, który po śmierci brata musi zająć jego miejsce. A gdzie w tym wszystkim jest główną bohaterką? Co cóż, Meluzyna widząc, że wujek bagatelizuje rolę strażnika, sama postanawia zająć się tym honorowym i odpowiedzialnym zadaniem. Co z tego wyniknie? Jaka prawdę o sobie odkryje Meluzyna? Czy jej odwaga i determinacja ochronią Burzomorze? Wszystko nie długo się okaże...

Jeśli miałabym wybierać, co podobało mi się w tej historii najbardziej to zdecydowanie byłaby to kreacja świata. Surowość Burzomorza, jego mistycyzm i kreacja postaci, zwłaszcza tych drugoplanowych. Sama Meluzyna jest odważna i dociekliwa. Potrafi zadać właściwe pytania, ale często wychodzi z niej niesforne dziecko, które krzyczy i tupie z powodu braku zrozumienia wśród dorosłych (a to trochę zaburza rytm tej powieści)

Tak mnie więcej (wiem, mało trafione określenie;-)) wiemy dokąd kieruje się ta historia. Jednak autor po drodze do wielkiego finału zaplanował jeszcze parę niespodzianek, które na pewno zaskoczą czytelnia. 

Zgarnąć z półki?

Podobała mi się ta historia. Nie była może tak porywająca i magiczna jak Żywe Maszyny, ale dobrze bawiłam się podczas lektury. Philip Reeve stworzył niesamowity świat, w którym dojrzała racjonalność przeplata się z dawnymi wierzeniami i emocjami dziecka. Burzomorze to niezwykła wyspa, którą naprawdę warto odwiedzić i poznać jej historię. 

Tytuł:               Meluzyna Noctis i Mroczna Głębia

Autor:               Philip Reeve

Wydawnictwo:   Literackie

Premiera:          07.09.2012



Na przekór wszystkiemu przeczytałam najnowszą książkę Tokarczuk i...

 Poniedziałek. Nie wiem dlaczego, ale jadąc dzisiaj do pracy miałam wrażenie, że wracam z urlopu. Jakoś tak mi się straaaasznie nie chciało ;-). Potem już poszło i wpadłam w odpowiedni rytm, ale poranek był tragiczny. A jak Was przywitał sierpień? Koniecznie dajcie znać.

Dzisiaj postanowiłam przedstawić Wam książkę, której wcale nie miałam ochoty przeczytać, dlaczego? Zapraszam do recenzji.


Empuzjon. Olga Tokarczuk.

Mieczysław Wojnicz trafia do najlepszego sanatorium dla gruźlików w całej Europie. Na miejscu poznaje pacjentów o nieco zaskakujących poglądach. Codzienne rozmowy pozwalają rozwijać tematy, które ukażą szerszy i bardziej skomplikowany obraz świata. Jak wpłynie to na młodego studenta, czy nowe znajomości dodadzą mu sił do walki z chorobą, czy może utwierdzą w przekonaniu, że trzeba się poddać? Autorka jak zawsze doskonale kreuje postaci i pięknie zarysowuje całą historię, ale...

O Oldze Tokarczuk ostatnio zrobiło się głośno. Wszystko za sprawą jej wypowiedzi, w której wprowadza podział na ludzi, którzy zasługują na jej twórczość i takich, którzy jej nie rozumieją, bo są za głupi. To tak w skrócie. Powiem Wam szczerze, że ubodły mnie jej słowa, bo od razu zakwalifikowałam się w tej drugiej kategorii. 

Nie chodzi o to, że czuję się głupia. Bardziej chodzi o to, że wydaje się za mało wrażliwa na jej twórczość. Uwielbiam to, jak Olga Tokarczuk potrafi uchwycić ulotne chwile naszej rzeczywistości, ale teraz wydaje mi się, że są zbyt subtelne i (być może) opatrznie rozumiem ten przekaz.

Może mi się to tylko wydaje, ponieważ czytając Empuzjon od razu dałam się wciągnąć tej historii. Z każdą przeczytaną stroną czułam, że jest to książka, którą naprawdę warto przeczytać. Mroczny klimat, nietuzinkowe dyskusje na przeróżne klimaty i ten szczególny czas w historii świata, który był równie okrutny, co magiczny. Tokarczuk potrafi budować klimat. Nie raz to zresztą udowodniła. Jej powieści są wręcz koronkową robotą, którą przyjemnie się ogląda. Niestety w mojej głowie cały czas pozostaje niesmak pozostawiony z jej ostatnią wypowiedzią i wydaje mi się, że nie odczułam w pełni kunsztu tej historii.


Zgarnąć z półki?

Jak bardzo bym nie narzekała i czuła się urażona to nie mogę powiedzieć, że to słaba książka. Empuzjon jest pełen poruszających dialogów, subtelnych napięć, magicznych chwili i realnego świata. Wszystko to sprawia, że czyta się z największą przyjemnością. Dlatego, jeśli chcielibyście tak jak ja, mimo wszystko dać szansę najnowszej powieści Olgi Tokarczuk, to na pewno się nie zawiedziecie.

Tytuł:               Empuzjon

Autor:               Olga Tokarczuk

Wydawnictwo:   Wydawnictwo Literackie

Premiera:          01.06.2022

A jeśli szukacie więcej niesamowitych książek, koniecznie zajrzyjcie do Nowości Taniej Książki.




Młodość. Wyznania nastolatków. Linn Skaber - recenzja. Przedpremierowo.

 Poniedziałek. Czuję się świeża, wypoczęta i gotowa do działania. Ciekawe kiedy mi przejdzie 😉. A może mój organizm w końcu poczuł wiosnę i wstąpiły we mnie nowe siły witalne? Druga młodości, można powiedzieć. A jak jesteśmy już przy młodości, chciałabym Wam przedstawić pewna wyjątkowa książkę o nastolatkach.


Młodość. Wyznania nastolatków. Linn Skaber.

Jako, ze swoją młodość już przeżyłam, a druga (a w zasadzie dwie 😉) dopiero nadejdzie, postanowiłam sprawdzić, co zmieniło się w postrzeganiu świata przez nastolatków. Kiedy w moje ręce trafiła najnowsza książka Linn Skaber, wiedziałam że to pozycja, której szukałam. 

Młodość to zbiór anegdot, cytatów, przemyśleń na temat wieku dojrzewania, ale nie jest to kolejny nudny wywód dorosłych, którzy swoje już przeżyli i racjonalnie podchodzą do każdego tematu. W tej książce głos mają młodzi ludzie, którym przyszło żyć w bardzo dziwnych czasach, gdzie rodzice albo przesadzają albo... Olewają... 



Do lektury zasiadłam pełna entuzjazmu. Wszystko przez cudowna okładkę i ilustracje autorstwa Lisy Aisato. Jednak już po chwili okazało się, że nie będzie to kolejna ugrzeczniona (disnejowska) wersja historii o dojrzewaniu. Tylko prawdziwy, realny obraz tego z czym muszą mierzyć się nastolatkowie.




Zaskoczyło mnie to jak trafne i dogłębne są komentarze dotyczące otaczającego świata. Wiele fragmentów zostanie w mojej pamięci na dłużej z myślą żeby nie doprowadzić do tego aby moje dzieci podobnie widziały świat. To bolesne zarówno dla mnie jako rodzica (przecież jestem tylko człowiekiem i popełniam błędy) jak i  dziecka, które zrywa magiczna kurtynę idealizacji  rodziców.

Poruszyła mnie ta książka i chociaż opowiada o odległej Norwegii, zupełnie innej kulturowo, to samo spojrzenie młodzieży już takie dalekie nie jest.

Zgarnąć z półki? 

Tak, bardzo Wam ja polecam. Dzięki niej możecie zobaczyć jak świat powiększa się i zmienia w oczach dojrzewającego dziecka.

Tytuł:              Młodość. Wyznania nastolatków

Autor:             Linn Skaber

Ilustracje:       Lisa Aisato

Tłumaczenie:   Milena Skoczko

Wydawnictwo: Literackie

Premiera:        18.05.2022



Sekretne życie Grety O. - recenzja.

 Niedziela. Czas zebrać siły na nadchodzący, świąteczny tydzień. Jakbym nie miała co robić to jeszcze zabraliśmy się za odświeżenie domu i generalne porządki. A Wy przygotowujecie się już do świąt? Czy może nie musicie specjalnie nic robić ;-)?

Dzisiaj mam dla Was recenzję niesamowitej książki, która sprawiła, że zupełnie inaczej spojrzałam na niektóre, trudne tematy. Ciekawi? Zapraszam na recenzję Sekretne życie Grety O.


Sekretne życie Grety O.

Harley ma trzynaście lat. Mógłby uważać się za typowego nastolatka, gdyby życie nie pokazało mu swoich różnych nie zawsze pastelowych odcieni. Jednym z ważniejszych wydarzeń w jego życiu jest ucieczka starszego brata. Kiedy jego rodzinie zajmują poszukiwania, Harley włóczy się po mieście bez konkretnego celu. Kiedy pewnego dnia znajduje ręcznie robioną kartkę w jednej z książek w bibliotece, jego życie całkowicie się zmienia.





Słodko-gorzko.

Ucieczka dziecka, odrzucenie przez przyjaciół, niezrozumienie i samotność to nie są proste tematy, dlatego trochę obawiałam się tej książki. Zanim do niej zasiadłam wydawała mi się zbyt poważna i brutalna. Jednak już od pierwszych stron Cary Fagan kupił mnie swoją narracją i nie mogłam się oderwać od tej historii. Trafne, często ironiczne komentarze trafnie opisują zaistniałe sytuacje. Dodatkowo pojawia się tajemnicza Greta O. autorka kartek z bardzo ciekawymi hasłami. Harley uważa, że ktoś o takiej wrażliwości musi być jego bratnią duszą. A jaka okaże się prawda? 


Cukier i trochę lukru.

Sekretne życie Grety O. to bardzo ciepła opowieść. I właśnie chyba to mi trochę w tym wszystkim nie pasowało. Cary Fagan porusza ciężkie i trudne tematy w sposób lekki, sarkastyczny i ciepły. To dziwne połączenie, przyznaję, ale książkę czyta się bardzo dobrze. Jedyne do czego naprawdę chcę się przyczepić to zakończenie. Po takiej historii spodziewałam się trochę więcej realności. Niestety, ale zakończenie wydaje mi się zbyt idealne, zbyt pasujące, zupełnie inaczej niż to w życiu bywa...

Zgarnąć z półki?

Być może moja zgryźliwość bierze górę i dlatego czepiam się tego, jak skończyła się ta historia, ale jeśli miałabym oceniać całość to jak najbardziej zachęcam do lektury. W Sekretnym życiu Grety O. znajdziecie wiele rzeczy, które Was zaskoczą i jeszcze więcej komentarzy, z którymi nie sposób się nie zgodzić. Także jak najbardziej polecam.

  • Tytuł: Sekretne życie Grety O.
  • Autor: Cary Fagan
  • Wydawnictwo Literackie
  • Rok wydania: 2022
  • Ilość stron: 216





Straszliwe mlode damy i inne osobliwe historie, czyli kobiece osobliwości w historiach grozy, Wydawnictwo Literackie.

 Sobota, a mi przez cały dzień wydawało się, że jest niedziela. Miło jest sobie uświadomić, że został jeszcze jeden dzień weekendu. Z drugiej strony nastawiłam się już psychicznie na poniedziałek i jutro pewnie nie będę mogła znaleźć sobie miejsca ;-).

Dlatego dzisiaj postanowiłam przedstawić Wam przedpremierowo bardzo wyjątkową książkę. Historie grozy z silnymi i ciekawymi postaciami kobiet. Czy udało się połączyć to w sposób ciekawy i wciągający? Zapraszam do recenzji.


Straszliwe młode damy i inne osobliwe historie.

Mi wystarczył już sam pierwszy człon tytułu żeby zainteresować się tą książką. Kiedy coś jest straszliwe i młode to musi być ciekawe. A jak dochodzą do tego inne osobliwości to już całkiem jestem kupiona. 

Straszliwe młode damy i inne osobliwe historie to najnowszy zbiór opowiadań Kelly Barnhill, autorki takich książek jak Syn Wiedźmy, czy Dziewczyna, która wypiła księżyc. Sporo słyszałam o jej twórczości, ale jakoś nie miałam okazji się jej przyjrzeć z bliska. Musze jednak przyznać, że cieszę się iż to spotkanie miało miejsce dopiero teraz. Kelly Barnhill ma bardzo ciekawy styl pisania. Płynnie przechodzi od tematów nadprzyrodzonych do tych do bólu prawdziwych. Przykładem może być pierwsze opowiadanie, w którym wdowa znajduje ukojenie w ramionach Yeti. Brzmi dziwnie? Niedorzecznie? Osobliwie? Właśnie takie historie czekają na nas w tej książce. 

Przyznam szczerze, że największe oczekiwania miałam do Magicznego dziecka. Noweli nagrodzonej w World Fantasy Award. I... podobało mi się. Naprawdę dobrze przemyślana i napisana historia. Wciągająca, niebanalna. Ekstra.

Ale... (oczywiście, że musiało być ale ;-)). Jeśli chodzi o ten konkretny zbiór opowiadań to moim zdaniem najlepiej oddaje klimat historia o Przedwczesnej śmierci Ronii Drake. Jest tam wszystko, groza, groteska, magia, czarny humor i inne... osobliwości.

Dlaczego cieszy mnie tak późne spotkanie z autorką? Ponieważ wcześniej mogłam jej nie docenić. Kelly Barnhill w swojej najnowszej książce porusza różne tematy i tylko własne doświadczenia życiowe pozwalają docenić ich piękno i ulotność.

Feministyczna groza?

Podczas czytania Straszliwie młodych dam chyba najbardziej podobało mi się to, że autorka stworzyła bardzo silne i ciekawe postaci kobiece. Nie ma dla mnie gorszej rzeczy (podczas czytania) niż roztrzęsiona, słaba i polegająca na innych dziewczyna. Na szczęście Kelly Barnhill chyba też nie lubi takich bohaterów i wszystkie stworzone przez nią charaktery są na prawdę ciekawe i wyraziste. 

Zgarnąć z półki?

To nie jest książka dla wszystkich. Mi się podobała. Czytałam ją z największą przyjemnością, ale ja bardzo lubię takie klimaty. Natomiast jeśli kogoś miałaby skusić sama okładka to mógłby się bardzo zdziwić (ale na pewno nie zawieść ;-)). Mimo wszystko polecam. Warto zagłębić się w ten groteskowy i osobliwy świat.

Tytuł:              Straszliwie młode damy i inne osobliwe historie.
Autor:             Kelly Barnhill
Tłumaczenie:  Katarzyna Makaruk
Wydawnictwo: Literackie
Premiera:       09.02.2022



Willa, dziewczyna z Mrocznej Jamy. Przedpremierowa recenzja powieści Roberta Beattyego. Wydawnictwo Literackie.

 Czwartek. Ten tydzień mija naprawdę zaskakująco szybko. Niestety musiałam zupełnie odpuścić plan, ponieważ nagle pojawiło się wiele okoliczności, które nie pozwoliły na realizację wszystkiego. Trudno, zaplanuję wszystko inaczej, może tym razem się uda ;-).

Dzisiaj mam dla Was przedpremierową recenzję niesamowitej książki Willa, dziewczyna z Mrocznej Jamy.



Willa, dziewczyna z Mrocznej Jamy.

Opis wydawcy:

Uczono ją, że trzeba kraść, żeby przetrwać, że światłoluby to ucieleśnione zło, a dobrem nadrzędnym jest klan. Chciwość i zajadłość przewodzącego mu padarana doprowadziły jednak do upadku ród Feiran. Głucha Jama uległa zniszczeniu. Willa zbudowała sobie nowy świat, zdobyła nową rodzinę i pogłębiła umiejętności, które przez lata wpajała jej babka. Niestety bliskim dziewczyny (roślinom, zwierzętom i ludziom) ponownie zagraża niebezpieczeństwo. Groźni są nie tylko nie znający umiaru drwale, którzy w imię dobrego zarobku i rozwoju cywilizacji bezlitośnie karczują lasy porastające Wielkie Góry Mgliste, ale i nowa mroczna siła, która narodziła się na zgliszczach byłej siedziby Feiran... 

Czy Willa zdoła uchronić tych, których kocha? Co czeka ostatnią czarownicę z klanu leśnych ludzi? I czym są cieniste stwory niosące ze sobą przeraźliwy chłód, śmierć i zapach zgnilizny, które pojawiły się ostatnio w leśnych ostępach? Czy staną się sprzymierzeńcem, czy wrogiem dziewczyny?


I co myślicie? Bo ja zasiadałam do lektury z wielką ciekawością. Już pierwsza część Willa, dziewczyna z lasu była bardzo zachwalana przez czytelników. Niestety nie udało mi się jej przeczytać. Jednak kiedy w moje ręce wpadła druga część przygód Feiranki, miałam wielkie oczekiwania i... Robert Beatty sprostał im w 100% a nawet 200!

Natura nie jest ani dobra ani zła.

Może słyszeliście o akcji uratowania niedźwiadka przed wilkami? Rozgorzała wielka dyskusja na temat tego, czy powinno się go ratować. Natura rządzi się swoimi prawami i nie powinniśmy w nie ingerować. Z drugiej strony jeśli mamy okazję uratować czyjeś życie to czemu z niej nie skorzystać? Natura nie jest ani dobra, ani zła. Zwierzę, które zabija nie jest okrutne, to zwierzę chce przeżyć.

O tym właśnie jest Willa, dziewczyna z Mrocznej Jamy. O prawdziwej stronie natury. O jej magii i o tym, że głodu ludzkiej natury nie da się tak łatwo zaspokoić.

Zgarnąć z półki?

Zdecydowanie! Warto zapoznać się z tą historią zanim powstanie ekranizacja ;-). A z tego, co wiem Robert Beatty juz pracuje nad scenariuszem :-).

Tytuł:              Willa, dziewczyna z Mrocznej Jamy.
Autor:             Robert Beatty
Tłumaczenie:  Łukasz Małecki
Wydawnictwo:Literackie
Premiera:       26.01.2022



Czy ryby piją wodę? Dorota Sumińska. Wydawnictwo Literackie - recenzja.

 Sobota. Przyszedł ten czas, kiedy pogoda za oknem nie zachęca nawet do krótkiego spaceru do samochodu. Zatem... siedzimy w domu, ale... nie ma tego złego ;-).

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić książkę, która jest odpowiedzią na pytanie nurtujące ludzkość od wieków. Czy ryby piją wodę? ;-).


Czy ryby piją wodę?

Dorota Sumińska dała się już poznać polskim czytelnikom pisząc serię z ciekawostkami ze świata zwierząt i ludzi. Z jej książek możemy się dowiedzieć, dlaczego hipopotamy są grube lub dlaczego ziewamy i wiele, wiele innych ciekawych rzeczy. Jest to moje pierwsze spotkanie z tą autorką, ale już wiem, że nie ostatnie. Wszystkie zagadnienia, które omawia w swojej książce są opisane jasno i przejrzyście. Z tej publikacji możemy się dowiedzieć nie tylko Czy ryby piją wodę, ale i Dlaczego.

Ciekawostki dla dzieci?

Skłamałabym gdybym powiedziała, że nic mnie nie zaskoczyło. Siedziałam i wertowałam strony tej książki z wielkim zaciekawieniem. Sposób, w jaki podane są wszystkie informacje jest bardzo klarowny. Wiadomo, co z czego wynika i mamy też jasną odpowiedź na stawiane pytanie. 










Dlaczego? Po co? Czemu?

Nie wiem ile razy dziennie słyszę te pytania (i milion innych). Dzieciaki są ciekawe, chcą wiedzieć, pytają, pytają nawet po parę razy o to samo... a ja... nie zawsze znam odpowiedź na wybrane zagadnienie. Dlatego bardzo lubię sięgać po takie książki. W przypadku "Czy ryby piją wodę?" (i wielu innych pytań zawartych w tej publikacji) po prostu kończą temat. 

Zgarnąć z półki?

Zdecydowanie! Mnie skusiła sama okładka wykonana przez Joannę Żero, ta stawianka była bardzo intrygująca ;-). A poza tym możemy dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy o zwierzętach, które towarzyszą nam w życiu codziennym, wiec ja nie widzę w tej książce wad ;-).

A zatem... Czy ryby piją wodę? Tak, ale... to już doczytajcie sami ;-).

Tytuł:              Czy ryby piją wodę?
Autor:             Dorota Sumińska
Ilustracje:       Joanna Żero
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Premiera:        10.11.2021




Moje zdjęcie
Skarby na półkach
Kobieta, Żona, Matka. Piszę o tym co myślę, i robię. Najczęściej czytam książki i staram się aby moje dzieci wiedziały, ze są ciekawsze rzeczy niż siedzenie przed ekranem. Kontakt: skarbynapolkach@gmail.com kontakt@skarbynapolkach.pl