Sami. Nożownik z Fortville - recenzja komiksu.

 Wtorek. A mnie dopadł atak alergii. Nie wiem, co już może pylić, ale niech już skończy. Wcale nie narzekałam kiedy mogłam swobodnie oddychać 😉.

Dzisiaj mam dla Was kontynuację post apokaliptycznego komiksu dla dzieci. Czy coś takiego może się udać? Zapraszam na recenzje.


Sami. Nożownik z Fortville.

O Samych mogliście już u mnie przeczytać. Byłam zaskoczona, że taka historia - post apokalipsa dla dzieci może być tak wyważona, pełna napięcia, ale nie straszna, czy przekoloryzowana. Po prostu Sami to naprawdę dobry i wciągający komiks.

Dzieciaki powoli uczą się samodzielnie funkcjonować w świecie bez dorosłych. Postanawiają jednak nie siedzieć w miejscu i wyruszyć w poszukiwaniu innych ocalałych. Zanim jednak do tego dojdzie muszą odpowiednio się przygotować do podróży. Kiedy na ich drodze staje tajemniczy nieznajomy z niezłym arsenałem broni białej, sytuacja się nieco komplikuje.




Post apokalipsa dla dzieci?

Same okładki tych komiksów bardzo przemawiają do wyobrazi. Białe tła, minimalistyczne rysunki, na których widać silne emocje bohaterów, sprawiają, że rozbudza się nasza ciekawość. Przecież to tylko dzieciaki, co mogło ich tak przestraszyć? A mogło i to całkiem sporo, chociaż przecież nie ma tam nikogo oprócz nich, chyba nie ma...

Bardzo podobało mi się to, że autor pokazał jak bardzo zróżnicowana jest grupa, nie tylko pod względem wyglądu, płci, czy wieku, ale również charakteru. Taka mieszanka zawsze doprowadza do konfliktów, a co za tym idzie wielu niebezpieczeństw. Zwłaszcza kiedy w pobliżu nie ma żadnej emocjonalnie dojrzałej osoby...

Drugi tom był naprawdę emocjonujący. Do końca nie było wiadomo, kto jest przeciwnikiem głównych bohaterów, a jego sposób działania sprawiał, że akcja miała naprawdę fajna dynamikę.

Zgarnąć z półki?

Zdecydowanie! Wiele komiksów miałam już okazję przeczytać i zrecenzować, a Sami jest jednym z moich faworytów, więc z czystym sumieniem polecam, a sama czekam na kolejny tom!

  • Seria: SAMI

  • Scenarzysta: Fabien Vehlmann

  • Ilustrator: Bruno Gazzotti

  • Tłumacz: Agata Cieślak

  • Data premiery: 23.03.2022



Sami. Zniknięcie - recenzja komiksu.

Wtorek. Dziwny dzień. Wszystko ruszyłam, nic nie zrobiłam. Najchętniej zakopałabym się pod kocem i poszła spać, ale niestety nie ma tak dobrze. Żeby odpocząć trzeba poczekać przynajmniej do wieczora.

Dzisiaj postanowiłam przedstawić Wam komiks, który bardzo mnie zaskoczył. Czym? Zapraszam do recenzji komiksu Sami. Zniknięcie.


Sami. Zniknięcie.

Normalny dzień, w normalnym mieście, z normalnymi ludźmi. Nic nie przepowiada nadchodzącej zmiany. Kiedy zupełnie normalny dzień mija, grupa dzieciaków budzi się w zupełnie innym świecie. W świecie, w którym nie ma nikogo. Jak poradzi sobie grupa dzieciaków z nowymi realiami? Na pewno nie będzie łatwo biorąc pod uwagę to, że dookoła grasują dzikie i wygłodniałe zwierzęta...



Gdzie ten zombi?!

Tak, przyznam szczerze, że czekałam na zombi. Przecież dzieciaki je lubią ;-) A i sama fabuła nasuwa taką myśl. Nie będzie zombi. Nie są potrzebni. I bez nich jest strasznie i niepokojąco. Wyobraźcie to sobie. Budzicie się w świecie, gdzie nie ma nikogo z Waszych bliskich. Gdzie nie ma nikogo, kto mógłby Wam pomóc, czy chociaż udzielić informacji, a no i najważniejsze. Jesteście dziećmi...


Zgarnąć z półki?

Zdecydowanie. Świat, z którym przyszło mierzyć się tym dzieciakom jest naprawdę ciekawy. Sama czekam z niecierpliwością na kolejne tomy. Dlatego z czystym sumieniem polecam Wam ten komiks, na pewno się nie zawiedziecie podczas czytania. 

  • Seria: SAMI

  • Scenarzysta: Fabien Vehlmann

  • Ilustrator: Bruno Gazzotti

  • Tłumacz: Agata Cieślak

  • Data premiery: 26.01.2022



Czy anioły przeżyją apokalipsę? Komornik. Arena Dłużników - recenzja.

 Poniedziałek. Rzec by można... dzień dobry, ale... to przecież poniedziałek ;-). Jak widzicie mój cały optymizmy gdzieś zniknął, więc dzisiaj postanowiłam przedstawić Wam bardzo...bardzo fatalistyczną książkę, chociaż fantazji też w niej nie brakuje ;-).


Komornik. Arena dłużników #1.

Z twórczością Michała Gołkowskiego miałam przyjemność już się spotkać. Byłam pod wrażeniem rozmachu z jakim napisał trylogię Bramy ze złota. Dlatego kiedy dowiedziałam się, że wychodzi prequel/sequel serii Komornik byłam bardzo ciekawa efektów. 

Opis wydawcy:

Niby wszystko miało się skończyć, ale jak zawsze coś poszło nie tak. W tym miejscu zaczyna się kontynuacja ostatecznego końca, której zgodnie z zasadami logiki i zdrowego rozsądku nie powinno w ogóle być.

Ezekiel Siódmy – były Komornik, potem renegat i odszczepieniec, jedyny który przeżył Apokalipsę w pełnym tego słowa rozumieniu, obecnie nie-do-końca-z-własnej-woli pełniący Bardzo Ważne Obowiązki – usiłuje właśnie po raz n-ty zacząć wszystko od nowa, kiedy ktoś puka do drzwi jego skromnego lokum.

Okazuje się, że przy wysyłaniu zaproszeń na Wielki Bal Końca Świata wszyscy zapomnieli o jednym z gości. I teraz ten przychodzi nieproszony na pobojowisko po imprezie i mówi: o nie, kochany, to się tak nie skończy. Po moim trupie, a jeszcze chętniej, po twoim.

Nasz bohater na ma wyboru: chowa klucz do mieszkania w jedynym miejscu, gdzie nie będzie szukać go wróg, po czym skacze na główkę ku rozkręcającemu się światu, licząc na to, że da radę odmienić bieg wydarzeń i zapobiec początkowi Apokalipsy.

Ladies and gentlemen oraz cała reszto, oto przed wami Początek Końca!


Apokalipsa. Temat rzeka. Rzeka krwi, łez, gruzów, lawy, wszystkiego co złe i ostateczne. I jak wiadomo ludzie będą mieli prze...chlapane, a co z wysłannikami Góry? Czy oni rozumieją ogrom tragedii jaką przynoszą? Odpowiedź brzmi: owszem, rozumieją, kiedy stają się śmiertelni.

Prequel/sequel?

Dziwne prawda. Bo albo coś się działo przed głównymi wydarzeniami albo po. No chyba, że mówimy o apokalipsie tutaj wszystko jest możliwe ;-). Michał Gołkowski fajnie to sobie zaplanował, ponieważ fabuła Areny Dłużników opowiada o wydarzeniach z głównej serii, ale z zupełnie innej perspektywy. 

Kwiecista forma i złożone epitety.

Gołkowskiego się albo kocha albo nienawidzi. Jego seria wzbudziła wiele kontrowersji, w niektórych kręgach uznana była wręcz za obrazoburczą. Więc zdania dotyczącego twórczości tego autora są podzielone. 




Ja mam dość specyficzny gust i lubię się zagłębiać w takie makabryczne obrazy. Dlatego dobrze się bawiłam podczas lektury. A kiedy przeczytałam opis rozkładającego się ludzkiego ciała porównanego do ogórka w folii... wiedziałam, że to książka dla mnie. Ciężko mi teraz znaleźć inne, ciekawe porównania, ale powiem Wam, że nie brakuje ich w tej historii. Dodatkowo dochodzi ekkm... kwiecisty język, który wyraża więcej niż 1000 słów (chyba wiecie o jakich słowach piszę ;-)). 


Popularność.

Wspominałam Wam, że ta gra wywołała wiele kontrowersji, a co za tym idzie, stała się również bardzo popularna. Dlatego Sylen Studio zdecydowało się na stworzenie gry paragrafowej inspirowanej światem serii Komornik. W którą mam nadzieję zagrać niedługo ;-).

Zgarnąć z półki?

Dużo zależy od tego, czy jesteście gotowi na makabryczny obraz końca świata, w którym ludzie nie przebierają ani w słowach, ani w walce o przetrwanie. Mi się podobało i chętnie sięgnę po kolejne tomy.

Tytuł:               Komornik. Arena Dłużników #1

Autor:               Michał Gołkowski

Wydawnictwo:   Fabryka Słów

Premiera:          10.11.2021








Wybuchowa rezgrywka. (Dekoder. Alexander)

 Kiedy otworzyłam rano oczy i spojrzałam przez okno nie mogłam uwierzyć w to, co się dzieje. Jakbym cofnęła się o parę miesięcy. Co to ma być?! Ja rozumiem, że woda jest potrzebna roślinom, ale śnieg... w połowie kwietnia?! Nie narzekam na brak zajęć. Codziennie, kiedy zasiadam do komputera myślę sobie, że dzień miną niesamowicie szybko. 

Dzisiaj mam dla Was grę, która bardzo wpisuję się w klimaty moich zainteresowań. W skrócie nazwijmy ją sudoku w wersji post apokaliptycznej lub tak jak nazwali ją jej twórcy - Dekoder.

Paradoksalnie, nigdy nie byłam dobra w Sudoku. Nie mogłam się wystarczająco skupić na wpisywaniu cyfr. Zawsze popełniałam gdzieś jakiś błąd, ale... lubiłam to. Czasami nie jest ważne jakie błędy popełniamy tylko to, że sprawia nam to przyjemność. Kto powiedział, że nie przestrzeganie zasad w Sudoku to coś złego lub nierozwijającego? Wiem, wiem zasady są potrzebne, bo każdy robił by co chciał, ale trochę anarchii jeszcze nikomu nie zaszkodziło ;-).

Wracając do Dekodera to tak jak już wspominałam, gra bardzo przypomina sudoku. Mamy planszę na której kładziemy cyferki lub symbole (w zależności, co wybierzemy na początku gry). Aby zdobyć punkty w swojej rundzie należy tak ustawić kafelek aby nie powtarzał się w żadnych rzędzie. Proste. Tylko, że... plansza jest zdecydowanie większa niż klasyczne sudoku, a dodatkowo są też inni gracze, którzy bacznie śledzą to gdzie i jak kładziemy naszą płytkę i nie da się im wmówić, że cyfry się nigdzie nie powtarzają ;-).


Wielki plus za planszę do gry. Bardzo podoba mi się taki klimat. Dodatkowo grafika sprawia, że grą w Dekoder nie powstydził by się żadnej fan post apokaliptycznych historii. Uwierzcie na słowo, sprawdziłam to na znajomych. Wszyscy bez wyjątki (czytelnicy literatury post apo) byli niezwykle zainteresowani tą grą.


Podoba mi się też to, że mamy wybór, co będziemy układać na planszy. Cyfry są okey, ale są dość zwyczajne. Natomiast symbole to zdecydowanie trudniejszy poziom. Do liczb jesteśmy w pewien sposób przyzwyczajeni. Patrząc na planszę od razu widzimy, gdzie co leży. Symbolom trzeba się przyjrzeć dokładniej, a i tak można się pomylić ;-)


Muszę przyznać, że czekałam na taką grę. Poziom trudności niby dla dzieci (i dla mnie ;-)), świetna grafika, angażująca rozgrywka. Dekoder to gra, przy której można spędzić przyjemnie czas. Dlatego gorąco polecam :-)

Zajrzyjcie również na Grajmy! tam znajdziecie więcej ciekawych propozycji gier planszowych dla całej rodziny :-)


 Za dalszą naukę układania Sudoku, dziękuję Alexandrowi.





Moje zdjęcie
Skarby na półkach
Kobieta, Żona, Matka. Piszę o tym co myślę, i robię. Najczęściej czytam książki i staram się aby moje dzieci wiedziały, ze są ciekawsze rzeczy niż siedzenie przed ekranem. Kontakt: skarbynapolkach@gmail.com kontakt@skarbynapolkach.pl